Wtorek, 12 grudnia 2017. Imieniny Ady, Aleksandra, Dagmary

Jak Kumiela Elbląg zalewała

2015-09-19 08:00:00 (ost. akt: 2015-09-18 13:21:54)
Ulica Związku Jaszczurczego podczas powodzi Kumieli w sierpniu 1924 roku

Ulica Związku Jaszczurczego podczas powodzi Kumieli w sierpniu 1924 roku

Autor zdjęcia: arch. Lecha Słodownika

Ta niepozorna rzeczka, licząca sobie 17 kilometrów długości, od zamierzchłych czasów służyła mieszkańcom Elbląga, ale również sprawiała im wiele kłopotów. Dlatego też nazywano ją popularnie „Dziką Kumielą”.

Przed ponad stu laty była wykorzystywana gospodarczo, a na jej przebiegu wykonano 10 spiętrzeń wody, które napędzały dziesięć stojących na niej młynów i jedną hamernię. Jeszcze w latach 1930–1945 było czynnych osiem młynów wodnych–zbożowych stojących nad tą rzeczką.
Sama Kumiela wypływa z Lasu Rakowskiego, przepływa przez miasto i wpada do rzeki Elbląg opodal mostu kolejowego. Z jakiego powodu bywa tak dzika i natarczywa? Otóż jak wiadomo jej wody pochodzą z najwyższej części Wysoczyzny Elbląskiej. Jej oba źródła, czyli stary i nowy staw w Lesie Rakowskim, znajdują się ponad 150 metrów nad poziomem rzeki Elbląg, do której uchodzi. Z takiej wysokości spada na odcinku liczącym około dwunastu kilometrów. Na terenie Lasu Bażantarnia do Kumieli wpada Srebrny Potok (niem. Silberbach), nazywany niekiedy mylnie Kumielą. Dawni elblążanie nazywali rzeczkę „Dziką Kumielą”, zważywszy na to, co wyczyniała ona niekiedy na odcinku od „Prochowej Doliny” (niem. Pulvergrund) – dzisiaj Dolinka, do swego ujścia.
Dziki charakter Kumieli określała jej pierwotna nazwa „Hummel”, czyli … trzmiel, a jak wiadomo ten owad potrafi szybko fruwać. Jednakże w dziejach Elbląga największe zagrożenie powodziowe nie przyszło ze strony Kumieli, lecz od strony Żuław. Stało się to 25 marca 1888 r., w pierwszy dzień Świąt Wielkanocnych, gdy w Janówku pod Malborkiem wody Nogatu przerwały wał nadrzeczny. Duży obszar dawnego powiatu malborskiego i elbląskiego leżący po prawej stronie Nogatu został bardzo szybko zalany. Woda dotarła między innymi do stoczni F. Schichau i do kanałów piecowych gazowni elbląskiej. Miejscowa straż potrzebowała aż piętnaście dni na jej wypompowanie.
Miasto było również podtapiane podczas wiosennych odwilży i długotrwałych opadów. Rzeczki wpadające do jeziora Druzno przynosiły wiele wody i poziom jeziora automatycznie się podnosił. A jak wiadomo rzeka Elbląg bierze swój początek w tym jeziorze i stąd też rejestrowano powodzie w mieście. Ale także od północy pojawiało się od czasu do czasu zagrożenie powodziowe, gdy wiatr wpychał duże masy wody z Zalewu Wiślanego do rzeki Elbląg. Występowało (i występuje do dzisiaj) zjawisko tzw. „cofki”.
Największą powodzią w mieście przed wojną była powódź z sierpnia 1924 r. Od trzech dni: 23-25 sierpnia 1924 r. mocno i nieustannie padało, a do tego 25 sierpnia zanotowano w rejonie Lasu Rakowskiego i Bażantarni prawdziwe „oberwanie chmury”. Wielkie masy wody pojawiły się w Kumieli i zaczęły płynąć w stronę miasta. Szybko przerwały zapory spiętrzające przy Młynie w Dolince i przy tzw. Wesseler Młynie (po wojnie młyn „Zakrzewko”). Woda uszkodziła groblę zabezpieczającą ulicę Królewiecką i poczyniła duże szkody w Młynie Krzakowym (dzisiaj hotel „Młyn”). Masy wody, płynąc z dużą szybkością, przerwały wał zabezpieczający w „Dolice”, zbudowany jeszcze w czasach krzyżackich. Znaczne kwartały miasta leżące przy Kumieli zostały zalane wodą, również dworzec kolejowy co spowodowało, że wstrzymano ruch tramwajowy w tym kierunku. Podobnie było z ruchem kołowym na Alei Grunwaldzkiej. Wiele rodzin opuściło swoje mieszkania poruszając się łódkami. Woda z Kumieli niosła ze sobą duże ilości szlamu i piasku, który zapełnił nie tylko ulice, ale przede wszystkim wiele piwnic. Szkody jakie wyrządziła wówczas „Dzika Kumiela” oszacowano na 498 tysięcy marek. Była to duża kwota, zważywszy iż przeliczoną ją już po reformie monetarnej.
Jakby tego było mało, 30 grudnia 1925 r. doszło do następnej powodzi. Woda z rzeki zalała wszystkie piwnice domów stojących przy dzisiejszych ulicach Wyspiańskiego, Związku Jaszczurczego i Bramy Pasłęckiej (Plac Grunwaldzki) i Świętojańskiej (3 Maja). Sprawcą tej sytuacji była niespodziewana odwilż na Wysoczyźnie Elbląskiej.
Następna duża powódź, która dotknęła Elbląg, zdarzyła się 1 kwietnia 1932 r. Woda z Kumieli zniszczyła wówczas wiele urządzeń zabezpieczających, które niedawno zbudowano w otulinie rzeki. Znaczne straty powstały zwłaszcza w rejonie dzisiejszych ul. Zw. Jaszczurczego i Malborskiej. By temu zaradzić władze miejskie zlecały budowę i podwyższenie wałów po obu stronach Kumieli. Również mosty przebiegające nad Kumielą zostały podwyższone, m.in. most w przebiegu obecnej ulicy Górnośląskiej, przez który przechodziła linia tramwajowa nr 3. Poszerzono także prześwity tych mostów. Jednocześnie w obrębie ul. Zw. Jaszczurczego pogłębiono nurt rzeki Kumieli o około jeden metr, a zakola rzeki umocniono płytami cementowymi.
Po 1945 r. Kumiela nie raz i nie dwa pokazała swoje „pazury” i stąd nowi mieszkańcy Elbląga zaczęli stosować nazwę „Dzikuska”. Ostatnia powódź spowodowaną przez Kumielę miała miejsce 23 sierpnia 2007 r. (a więc w tym samym dniu co przed 83 laty!), gdy w ciągu niespełna godziny na jeden metr kwadratowy spadło od 15 do 20 metrów sześciennych wody.
W ostatnich latach nurt Kumieli na terenie miasta został w całości uregulowany, i jak dotychczas nie odnotowano większych problemów powodziowych z jej powodu.
Lech Słodownik

Źródło: Dziennik Elbląski

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB