Piątek, 20 października 2017. Imieniny Ireny, Kleopatry, Witalisa

Początek lata 1914 roku...

2016-04-09 08:00:00 (ost. akt: 2016-04-08 11:24:17)

Autor zdjęcia: archiwum Lecha Słodownika

W czerwcu 1914 roku chłopi na terenie dawnego powiatu elbląskiego byli zadowoleni ze wczesnych i obfitych sianokosów, a przecież i żniwa zapowiadały się szybciej niż zwykle, gdyż z końcem miesiąca kłosy jęczmienia ozimego przybrały już złotawą barwę.

Sielankową atmosferę na wiele lat zakłóciły strzały 28 czerwca 1914 r. w Sarajewie, gdzie śmierć poniósł następca tronu austriackiego. Wkrótce tereny na zachód i na wschód od Wisły stały się areną działań wojennych w wielkiej wojnie, która później została oznaczona jako I wojna światowa.

Operująca w Prusach Wschodnich niemiecka 8. Armia, pod dowództwem gen. H. von Prittwitza, zaczęła ponosić porażki i cofała się kierunku zachodnim. Sytuacja zmieniła się, gdy z dniem 23 sierpnia 1914 r. głównodowodzącym na tym obszarze działań wojennych został gen. Paul von Hindenburg i przeniósł swoją kwaterę z Młynar do Malborka.

W kalendarzu z 1916 r. pewnej gminy chrześcijańskiej odnotowano: „Duży niepokój zapanował wśród mennonitów zamieszkałych na Żuławach między Nogatem a jeziorem Druzno. Chodziły bowiem słuchy, że ten obszar, by powstrzymać rosyjskie hordy, zostanie zatopiony. Mieszkańcy przygotowali się już na wszystko, by opuścić swoje domostwa. Docierały wieści, że wały nadrzeczne i groble zostały przygotowane do otwarcia dla wody. Ale wkrótce dotarła wiadomość, że oto gen. Paul von Hindenburg oraz gen. Erich Ludendorff zadali carskim armiom druzgocącą klęskę pod Tannenbergiem [okolice Olsztynka]. Niemcy odetchnęły z wielką ulgą, a zwłaszcza my - mieszkańcy Żuław i wielu członków naszej gminy. Pamięć o Wielkiej Powodzi z marca 1888 r. mocno utkwiła w naszej świadomości. Gminie Jezioro i Markusy zostały zaoszczędzone udręki. Tak było rzeczywiście: „Pan zrobił dla nas dużo”. Mimo surowości i tajności w podchodzeniu do wszelkich spraw militarnych, te pogłoski [o zalaniu Żuław] dotarły jednak do naszych uszu, ale teraz już wiedzieliśmy, że można je między bajki włożyć”.

W tym czasie do Elbląga nadciągnęła duża liczba uciekinierów ze wschodnich i północnych rubieży Prus Wschodnich, którzy ratowali się przed ekscesami carskiej soldateski. Pierwsi uciekinierzy dotarli do miasta 14 sierpnia 1914 r. i znaleźli schronienie w słynnej kamienicy „Pod Wielbłądem”. Inni znaleźli opiekę w wielu prywatnych obejściach pod Elblągiem, a w samym mieście dziesiątki z nich koczowało na furmankach konnych zaparkowanych na Placu Fryderyka Wilhelma (Plac Słowiański). Stąd, w zależności od rozwoju sytuacji, mieli kierować się dalej na zachód – w kierunku mostów na Nogacie. Starosta elbląski i jego współpracownicy zostali powołani do wojska, a na urzędzie zastąpili ich inni. Wielu mieszkańców zaangażowało się spontanicznie w pomoc dla żołnierzy i uciekinierów, zbierano datki pieniężne, odzież, lekarstwa i żywność.


Uczennica Ella Carstenn założyła spośród dwunastu innych organizacji kobiecych „Narodową Służbę Kobiet”, która wnet była niezwykle aktywna w niesieniu pomocy na ulicach i na dworcach kolejowych w Gronowie Elbląskim i Starym Polu. Dodać należy, że w tej pomocy (prawdopodobnie dla mennonitów) zaangażowała się Szwajcaria i Holandia. W źródłach wymienia się liczbę 48 tysięcy uciekinierów, którzy znaleźli schronienie w Elblągu. Do ich dyspozycji pozostawiono magazyny, hale fabryczne, szopy i sale gimnastyczne. Od października 1914 r. do 1916 r. przy ulicy Świętojańskiej 22 (3 Maja) i na Wewnętrznej Grobli Młyńskiej (1 Maja) uruchomiono dodatkowe izby porodowe, w których na świat przyszło 113 dzieci. Fala uciekinierów nie ustawała, a w listopadzie 1914 r. i w marcu 1915 r. do Elbląga dotarła druga i trzecia fala uciekinierów.

W następstwie zwycięstwa pod Tannenbergiem w 1914 r., które w latach nazizmu (po 1933 r.) określano jak rewanż nad Słowiańszczyzną za klęskę pod Grunwaldem w 1410 r., do niewoli niemieckiej dostało się prawie 93 tysiące jeńców z armii carskiej. Wielu z nich przebywało w dużym obozie jenieckim uruchomionym w Pólku (niem. Freifelde) pod Pasłękiem (naprzeciwko dzisiejszych silosów zbożowych firmy „Wipasz”). Zbudowano tutaj kilkanaście baraków i uruchomiono cmentarz, na którym po zakończeniu I wojny światowej postawiono krzyż i tablicę w języku niemieckim i rosyjskim. Po 1945 r. cmentarz ten całkowicie zdewastowano, a tablicę, wręcz cudem uratowaną, zdeponowano w pasłęckiej Izbie Historycznej. W ostatnich latach poświęcono tutaj ponownie krzyż i nową tablicę pamiątkową, a całe miejsce uporządkowano.
Wielu jeńców z carskiej armii rosyjskiej zatrudniano w gospodarstwach chłopskich na Żuławach i na Wysoczyźnie Elbląskiej. Sporo z nich nie chciało później wracać do Rosji, gdzie po 1917 r. władzę przyjęli bolszewicy i rozpoczęli krwawy – „czerwony terror”.

Natomiast w Elblągu, już w dniu 2 października 1917 r., z okazji 70. rocznicy urodzin „zbawcy Prus Wschodnich” – marszałka Paula von Hindenburga, przemianowano Zewnętrzną Groblę Św. Jerzego (dzisiaj ul. gen. J. Bema) na „Hindenburgstraße”. Jemu samemu nadano później tytuł Honorowego Obywatela Miasta Elbląga.

Jako ciekawostkę można podać, że kilka elbląskich ulic otrzymało po 1918 r. nowe nazwy, związane bezpośrednio z bitwami stoczonymi w 1914 r. Są to dzisiejsze ulice - Płońska (d. Frögenauer Hof), Podchorążych (Ludendorffstraße), Niborska (Neidenburger Weg), Pułtuska (Soldauer Weg), Pabianicka (Usdauerweg) i Morszyńska (Waplitzer Weg).
Lech Słodownik

Lato 1914 roku. Uciekinierzy z Prus Wschodnich w Elblągu. Obok sytuacja na froncie przed bitwą pod Tannenbergiem
Fot. archiwum Lecha Słodownika

Źródło: Dziennik Elbląski

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB