Sobota, 8 sierpnia 2020. Imieniny Izy, Rajmunda, Seweryna

O rzeźbiarzu Heinrichu Splieth

2016-05-07 08:00:00 (ost. akt: 2016-05-08 10:31:45)
Dolna część nagrobka H. Splietha i jego żony na cmentarzu w Iserlohn

Dolna część nagrobka H. Splietha i jego żony na cmentarzu w Iserlohn

Autor zdjęcia: arch. Lecha Słodownika

Heinrich Splieth, syn znanego głównie z realizacji kościelnych Heinricha Josepha Splietha, był najwybitniejszą osobowością artystyczną w pierwszym dziesięcioleciu międzywojennym. Często mylono go z ojcem, przypisując im wzajemnie różne dzieła.

Heinrich Splieth urodził się 18 lutego 1877 r. w Elblągu, zmarł 21 marca 1929 r. w Berlinie, a pochowany został w Iserlohn. W Elblągu ukończył Gimnazjum Realne, a pierwszy szlify w rzeźbiarstwie zdobywał u swego ojca, który miał pracownię przy ulicy Spieringów 4 (dzisiaj Bednarska) i był ogólnie szanowanym artystą rzemieślnikiem. Wykonał w sumie w Prusach Wschodnich 60 ołtarzy i 52 ambony, w tym ambonę do nowomiejskiego kościoła Trzech Króli w Elblągu.

Mówiono później, iż rzeźbiarz Heinrich Splieth przejął od swojego ojca „pilność, staranność i uzdolnienia”, a swemu artystycznemu powołaniu poświęcił całe życie. Miał zrazu doskonałego nauczyciela w osobie rzeźbiarza Antona Rüllera w Münster, po czym w latach 1897-1903 pracował w Muzeum Rękodzieła Artystycznego Berlinie. I tutaj Heinrich Splieth miał również znanych mistrzów sztuki rzeźbiarskiej. Pobierał nauki u prof. Wilhelma Haverkampa, który był czołowym przedstawicielem „historyzmu” w sztuce i m.in. autorem pomników Ferdynanda Schichaua w Elblągu (1900) oraz pomnika Kajzera Wilhelma I, który w 1905 r. został wyświęcony na dzisiejszym Placu Słowiańskim.

Przez pięć lat studiował rzeźbiarstwo pod kierunkiem prof. Ludwika Manzel’a w berlińskiej Akademii Sztuki, której później został stałym członkiem. W 1905 r., z fundacji biskupa Andreasa Thiela otrzymał dwuletnie stypendium i przebywał w Rzymie. W latach 1903-1908 prowadził atelier w Berlinie, a przez następne dwa lata przebywał we Włoszech na kolejnym stypendium, ufundowanym przez kapitułę katedry fromborskiej.

Heinrich Splieth znany był z różnorodnej twórczości rzeźbiarskiej jak: pomniki, popiersia portretowe, sylwetki zwierząt, projekty dla manufaktury majoliki kadyńskiej, fontanny oraz dzieła monumentalne. Pracował w kamieniu, brązie i majolice. Jego dzieła przedstawiały na ogół motywy chrześcijańskie, madonny, Chrystusa i jego cierpienie. Nie narzekał na brak zamówień, ponieważ jego twórczość była przez współczesnych wysoko oceniana. Wykonał ponad pięćdziesiąt prac sylwetek zwierząt dla pruskiego ministerstwa rolnictwa oraz innych ministerstw.

Panteon w Wuppertal-Barmen zdobiła jego „Rozmyślająca Dziewczynka”, w mieście Garding (Szlezwik-Holsztyn) wykonał pomnik historyka Th. Momsena, „Warmiaczkę” dla muzeum w Braniewie oraz nagrobek dla królewieckiego proboszcza – Johanna Szadowski’ego.
Aczkolwiek w szczytowych latach swojej twórczości nie przebywał w Elblągu, to przez całe swoje życie pozostawał w kontaktach ze swoim miastem rodzinnym. Wiele jego prac, zwłaszcza tych pochodzących z fabryki majoliki kadyńskiej, znajdowało się w posiadaniu elblążan. I co ciekawe – pierwsze prace z kadyńskiej manufaktury majoliki, które przedstawiono jej założycielowi kajzerowi Wilhelmowi II – wykonał właśnie Heinrich Splieth.

W 1908 r. otrzymał nagrodę Raussendorfa za główną pracę „Zdjęcie z Krzyża”, wykonaną z gotajskiego piaskowca. Rzeźbę tę zakupili elblążanie w 1924 r. dla upamiętnienia poległych parafian w I wojnie światowej i została ona umieszczona w kościele św. Mikołaja. Miała inskrypcję: Den Gefallenen/des Weltkrieges/1914-1918 [Poległym w Wojnie Światowej 1914-1918]. Niestety, rzeźba ta zaginęła w czasie walk o Elbląg w 1945 r.
Po wybuchu I wojny światowej Heinrich Splieth początkowo był wyreklamowany od powołania do wojska, dzięki koneksjom posiadanym w cesarskim majątku w Kadynach. Jednakże w 1916 r. został powołany i podczas walk otrzymał postrzał w płuca. Leżał w lazarecie w Malborku. Jak się okazało później, ten postrzał był bezpośrednią przyczyną jego śmierci w wieku 52 lat.

Historyk sztuki dr Jerzy Domino w czwartym tomie „Historii Elbląga” napisał m.in.: — „Areligijny wydźwięk międzywojennej kultury nie dawał możliwości realizacji większych dzieł sakralnych. Nawet pomniki Splietha pozbawione były krzyża – jednoznacznego elementu sakralnego, zyskując przez to możliwość różnorodnego odczytywania. Wertykalizm układu postaci z pomnika w kościele św. Mikołaja przypominał „Zdjęcie z Krzyża – Pietę” Michała Anioła z katedry we Florencji. Natomiast miękki modelunek ciał odwoływał się do innych rzeźb wielkiego Włocha.
W 1929 r. odbyła się wielka, pośmiertna retrospektywna wystawa prac H. Splietha w Muzeum Miejskim przy ul. Św. Ducha.

Większość prac na tę wystawę podarowała lub wypożyczyła elbląskiemu muzeum wdowa po artyście – Berta Splieth. I ta darowizna oraz wypożyczenie okazały się zgubnymi dla jego dzieł, bowiem prawie wszystkie przepadły w 1945 r. Tylko nieliczne, mniejsze prace H. Splietha znajdują się dzisiaj w prywatnym posiadaniu.
Ostatnim dziełem H. Splietha był jego własny nagrobek, który zatytułował „De profundis”. To początek Psalmu 130 [De profundis clamavi ad te, Domine...], który w tłumaczeniu na język polski brzmi „z głębokości (głębin, otchłani...) wołałem do (wzywałem) Ciebie, Panie...”.
Nagrobek przedstawia nagą kobietę - klęczącą na cokole, na obu kolanach, która rękami zakrywa swoje piersi, a jej głowa odchylona jest do tyłu i patrzy w niebo. W dolnej części znajduje się tablica z nazwiskiem i datami życia autora oraz żony.
Lech Słodownik

Źródło: Dziennik Elbląski

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB