Poniedziałek, 26 czerwca 2017. Imieniny Jana, Pauliny, Rudolfiny

Płynie kajakiem i namawia, by nie śmiecić. Recykling Rejs zawitał do Elbląga [zdjęcia]

2016-06-08 15:10:32 (ost. akt: 2016-06-08 15:13:25)

Autor zdjęcia: Michał Kalbarczyk

Podziel się:

Przyrodnik Dominik Dobrowolski w swoim kajaku pokonał już ponad pięć tysięcy kilometrów. W trakcie swoich kajakowych wypraw przekonuje ludzi do tego, żeby nie śmiecili. Teraz ruszył w kolejny Recykling Rejs. W środę gościł w Elblągu.

Dominik Dobrowolski, ekolog i podróżnik z Wrocławia, tym razem wystartował z Gdańska. W środę dopłynął do Elbląga. Zamierzać przepłynąć Pętlę Żuławską i Pętlę Toruńską.
— To jedna z najpiękniejszych i najdłuższych tras w Polsce — mówi Dominik Dobrowolski. — Wystartowałem z Gdańska, wczoraj byłem w pięknym Elblągu, przede mną pochylnie, Iława, dzika Drwęca, zapewne popłynę najeść się pierników do Torunia, skręcę na Brdę do Bydgoszczy, później wrócę na królową polskich rzek i nią dopłynę do Martwej Wisły. W sumie czeka mnie ponad 500 kilometrów wiosłowania.

Termin wyprawy, jak podkreśla ekolog, nie jest przypadkowy.
— Chcemy jeszcze przed wakacjami zaapelować do mieszkańców, turystów, którzy będą wypoczywali nad wodą: kochani, zostawiajcie po sobie odcisk stopy na piasku, a nie śmieci. Taka jest idea recykling rejsów. Chodzi o to, żeby nie śmiecić i cieszyć się piękną polską przyrodą, która zasługuje na ochronę
 — wyjaśnia Dobrowolski.

Jak przekonuje ekolog, sprawa jest całkiem poważna, bo też i czystość polskich rzek pozostawia wiele do życzenia.
— Z perspektywy kajaka widać to praktycznie, jak pod mikroskopem — przekonuje. — Po wierzchu pływają tworzywa sztuczne, puszki aluminiowe, niezatopione butelki szklane. Co absurdalne, są to materiały w 100 procentach nadające się do recyklingu, więc ich miejsce jest w kontenerach, nie w rzece. Z kolei na dnie zalegają lodówki, kineskopy, a nawet telewizory. Ktoś to wyrzuca, bo przecież nie krasnoludki. Do tych ludzi chcę dotrzeć, skłonić do zmiany. Jest jeszcze trzeci rodzaj zagrożeń - ścieki. Tutaj kluczową rolę odgrywają samorządy. Włodarze muszą zwracać szczególną uwagę na to, co dzieje się ze ściekami, czy nie trafiają do rzek, kanałów, rowów melioracyjnych, bo to prędzej czy później trafia do Bałtyku, a jak tam trafia, to powoduje namnażanie się sinic, glonów i w konsekwencji śmierci morza. — dodaje.
naj

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB