Pan Andrzej zmarł w poniedziałek rano, o godz. 6, w swoim mieszkaniu w Elblągu. Rodzina jest w szoku, że musiała czekać aż dziewięć godzin na lekarza rodzinnego, który wystawił kartę zgonu. Dlaczego tak długo? Bo lekarz w swojej przychodni najpierw musiał obsłużyć wcześniej umówionych pacjentów.
— To był koszmar — opowiada pani Halina, szwagierka zmarłego mężczyzny. — Andrzej zmarł w poniedziałek około godz. 6. Zadzwoniliśmy do przychodni, żeby przyjechał lekarz i wystawił kartę zgonu. Usłyszeliśmy, że nie ma teraz czasu, bo ma umówionych pacjentów i przyjedzie później.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!