Reklama

Pan Andrzej zmarł rano. Czekali dziewięć godzin, by lekarz wystawił kartę zgonu

13/09/2016 07:43

Pan Andrzej zmarł w poniedziałek rano, o godz. 6, w swoim mieszkaniu w Elblągu. Rodzina jest w szoku, że musiała czekać aż dziewięć godzin na lekarza rodzinnego, który wystawił kartę zgonu. Dlaczego tak długo? Bo lekarz w swojej przychodni najpierw musiał obsłużyć wcześniej umówionych pacjentów.

— To był koszmar — opowiada pani Halina, szwagierka zmarłego mężczyzny. — Andrzej zmarł w poniedziałek około godz. 6. Zadzwoniliśmy do przychodni, żeby przyjechał lekarz i wystawił kartę zgonu. Usłyszeliśmy, że nie ma teraz czasu, bo ma umówionych pacjentów i przyjedzie później.

Rodzina nie zrezygnowała jednak ze starań, by lekarz pojawił się w mieszkaniu jak najszybciej. Na miejsce dotarli m.in. policjanci. Jeden z funkcjonariuszy osobiście udał się po lekarza do przychodni przy ul. Bema. W tej sprawie interweniowali również pracownicy opieki społecznej, którzy kontaktowali się z przychodnią. Wszystko na nic.

Rodzina pana Andrzeja była zszokowana reakcją lekarza.
— Żona była w głębokiej depresji, załamana... Siedziała w mieszkaniu sama, jęcząca z bólu. Na dodatek w poniedziałek było gorąco, co też miało wpływ na ciało szwagra... Po prostu koszmar — relacjonuje pani Halina.

Zdesperowana rodzina skontaktowała się także z naszą redakcją. Jak się okazuje, takie historie nie są wyjątkiem.
— Lekarz nie mógł się udać do mieszkania, by wystawić kartę zgonu, bo miał umówione wizyty z pacjentami. Tak już jest, że wizyty pacjentów można zaplanować wcześniej, natomiast nie można zaplanować, kiedy ktoś umrze. Z tego, co wiem pan doktor zakończył już przyjmowanie pacjentów i jest w drodze na miejsce — dowiedzieliśmy się w przychodni około godz. 14.


Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama