Wtorek, 20 sierpnia 2019. Imieniny Bernarda, Sabiny, Samuela

To nie były zapachy, a dopalacze. Właściciele sklepu skazani przez sąd

2016-10-21 14:52:07 (ost. akt: 2016-10-21 14:58:25)
Sędzia Władysław Kizyk podczas odczytywania wyroku

Sędzia Władysław Kizyk podczas odczytywania wyroku

Autor zdjęcia: Michał Kalbarczyk

Dwaj właściciele sklepu z "zapachami", który działał w Elblągu, zostali skazani przez sąd za handlowanie dopalaczami. Szymon I. oraz Rafał G mają spędzić rok za kratkami. W dopalaczach, które sprzedawano w ich sklepach, znaleziono m.in.: UR 144, mefedron czy etylokatynon - substancje silnie odurzające, pochodne amfetaminy i marihuany.

Sprawa o handel dopalaczami, która rozpoczęła się jesienią 2014 r. w elbląskim sądzie, była pierwszą taką w historii polskiego sądownictwa. Początkowo oskarżony o handel dopalaczami 28-letni Szymon I. miał odpowiadać razem ze wspólnikiem, Jakubem G. Jednak uporczywa nieobecność tego pierwszego na kolejnych, wyznaczanych przez sędziego terminach, skutkowała wyłączeniem jego sprawy do odrębnego postępowania. Jakub G. został już skazany. Od kary dwóch lat bezwzględnego więzienia odwołał się mecenas oskarżonego mężczyzny. Rozprawa apelacyjna nie została jeszcze wyznaczona.
Tymczasem do sprawy Szymona I. sąd dołączył dodatkowo postępowanie prowadzone przeciwko Rafałowi G., który wspólnie i w porozumieniu z Szymonem I. i Jakubem G. prowadził dopalaczowy biznes w Elblągu.

Wszystko zaczęło się od tego, że Sanepid dostał informacje, że w sklepie w centrum miasta są sprzedawane środki odurzające. W połowie 2012 r. w sklepie ruszyły pierwsze kontrole. Zabezpieczono wtedy m.in. susz, środki określane jako „kadzidełka”, czy pachnące "sole do kąpieli”.
— W ich składzie wyróżniono m.in. takie substancje jak mefedron (pochodna katynonu, wykazujący podobieństwo do amfetaminy - red.) oraz UR 144 (pochodna związków obecnych m.in w konopiach indyjskich- red.). Wszystkie one miały działanie silne psychoaktywne — wskazuje Marek Jarosz, dyrektor elbląskiego sanepidu.

W procesie Szymona I i Rafała G. odbyło się 11 rozpraw - każda za drzwiami zamkniętymi. Zeznawało kilkudziesięciu świadków. Były to głównie nastolatkowie, którzy na przestrzeni lat 2012-2014 poważnie zatruli się substancjami zakupionymi w „pachnącym domku” i wymagali hospitalizacji.
— Część z nich zaprzeczała, że zażywała środki odurzające. Sąd jednak popiera zarzuty zawarte w akcie oskarżenia i wymierza karę, jakiej chciał prokurator — mówił sędzia Sędzia Władysław Kizyk, podczas odczytywania wyroku w piątek (21.10).

Mężczyźni zostali skazani na rok więzienia. W piątek nie było ich w sądzie, podobnie jak obrońcy i prokuratora. Wyrok jest nieprawomocny.
as

Komentarze (4) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. 123 #2094625 | 79.185.*.* 22 paź 2016 10:47

    Kara zdecydowanie za mała, narażali ludzi na śmierć, powinni ponieść odpowiedzialność proporcjonalną do zagrożenia jakie powodowali. Minimum 4 lata.

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. ja #2094256 | 176.221.*.* 21 paź 2016 19:17

    Małe sprostowanie dla wszystkich komentatorów. Jestem pracownicą sanepidu i zajmuje się tą tematyką. Uwierzcie mi na słowo, że to jest przełomowy moment, może teraz Ci wszyscy sprzedawcy w końcu odpowiedzą za to co robią i nawet taki mały wyrok ma ogromne znaczenie. Do tej pory, oprócz tych skazanych nikt nie poniósł żadnej kary. Dlaczego?? bo nie odpowiadali oni z kodeksu karnego tylko z kodeksu postępowania administracyjnego. Co to oznacz? Otóż to, że nakładane były na nich kary pieniężne. Zgodnie z przepisami kara wynosi od 20 tys. do 1 miliona, a że oni nic nie mają (bo wszystko jest zapisane na teściową, żonę lub na innego członka rodziny) to nic nie płacili i nie ponosili ani do tej pory nie ponoszą żadnych konsekwencji. Ja się cieszę, że taki wyrok zapadł - brawo dla prokuratora i sędziego. Sklepy są czynne nadal, do zatruć wśród młodych ludzi dochodzi cały czas dalej się sprzedaje a sprzedawcy nic z tego sobie nie robią bo prawo ich nie obejmuje. Może ten proces coś zmieni. Więc co jest lepsze rok więzienia czy żadna kara (tak jak to było do tej pory)??

    Ocena komentarza: warty uwagi (11) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)

    1. ja #2094145 | 89.228.*.* 21 paź 2016 17:14

      jednej rzeczy tu nie rozumiem, kto wydał pozwolenie na otwarcie tego sklepu z dopalaczami? ktoś z urzędu miasta?

      Ocena komentarza: warty uwagi (3) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (2)

      1. Prawy #2094059 | 88.156.*.* 21 paź 2016 15:28

        Ten wyrok to jakaś kpina! 1 rok więzienia?! Zarobili potężne fortuny na handlu tym ścierwem i za rok sobie wyjdą (nawet niepełny bo za sprawowanie wyjdą po 9 miesiącach). Ludzie w tym kraju za 1 gram marihuany dostaniesz do 3 lat a w praktyce kilka miesięcy do 1,5 roku. KPINA Z LUDZI! Każdy wie, że dopalacze to śmierć i zniszczenie psychiki.

        Ocena komentarza: warty uwagi (7) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (2)