Wtorek, 23 maja 2017. Imieniny Leoncjusza, Michała, Renaty

O prześladowaniach elbląskich Żydów

2016-10-29 08:00:00 (ost. akt: 2016-10-28 15:56:09)
Mariańskie Łaźnie 1932 – Żona ostatniego rabina elbląskiego dr Siegfrieda Neufeld’a – Grete Neufeld z siostrami na kuracji

Mariańskie Łaźnie 1932 – Żona ostatniego rabina elbląskiego dr Siegfrieda Neufeld’a – Grete Neufeld z siostrami na kuracji

Autor zdjęcia: arch. Lecha Słodownika

Podziel się:

O dziejach elbląskiej gminy żydowskiej, jej powstaniu, działalności i nazistowskich represjach, mówił pierwszy artykuł otwierający ten cykl przed 5 laty. Teraz przybliżamy inne zdarzenia, które miały miejsce w Elblągu po 1933 r.

Interesujące sytuacje zarejestrował Horst Suckau, który pochodził z Nowego Dworu Elbląskiego. „W 1936 r. miałem 10 lat i byłem uczniem szóstej klasy w Gimnazjum Państwowym przy ul. Królewieckiej (obecnie II LO). W klasie mieliśmy kolegę żydowskiego pochodzenia, który nazywał się Jürgen Neuhaus.

Siedział w ławce razem z Klausem Dobers’em. Obaj świetnie się rozumieli, zwłaszcza od czasu, gdy Klaus rzucił w szkole śmierdzącą bombę (zleżałe jajko – zbuk). Z wielką energią szukano sprawcy, ale nie znaleziono. Jürgen wiedział kto to zrobił, ale nie zdradził swego kolegi. Pewnego razu lekcję prowadził nauczyciel Alfons Ladwig. Przed rozpoczęciem zajęć powiedział do Jürgena Neuhas’a: „Nie musisz brać udziału w tej lekcji”. Jürgen nie zrozumiał o co chodzi i mimo tego polecenia, pozostał w klasie.

Co miało znaczyć to wezwanie? Wkrótce się wyjaśniło. Tematem lekcji było „Wprowadzenie do nauki o rasach w państwie narodowo-socjalistycznym”, gdzie udowadniano rasową niższość i społeczną szkodliwość Żydów. Nauczyciel Ladwig czuł się nieswojo w tym temacie i lekcja nie przebiegła tak jak zakładano. Wprawdzie dyktował wszystko szybko i nieskładnie, że trudno było coś zanotować, ale i tak wszyscy usłyszeli złe słowa pod adresem Żydów.

Po tej przykrej lekcji mój kolega Karl Hafemann powiedział, że w kącie na korytarzu szkolnym zastał płaczącego Jürgena Neuhaus’a. „Co to jest ? Przecież to bzdury!” krzyczał załamany. Karl próbował go uspokoić, mówiąc żeby nie brał tego poważnie, ale Jürgen nie dał się przekonać, ponieważ już wcześniej wiedział co spotkało wielu elbląskich Żydów… W każdym razie rodzina Neuhaus szybko wyemigrowała z miasta.

Podjąłem wiele starań, by dowiedzieć się o ich dalszych losach i pewnego razu w jakimś żydowskim czasopiśmie przeczytałem, że w New Yersey (USA) mieszkała rodzina o imieniu Neuhaus, a „niejaka pani Neuhaus zmarła w tutejszym domu starości”…
O losach innego elbląskiego ucznia, który wkrótce po przejęciu władzy przez Adolfa Hitlera (1933 r.), musiał opuścić Elbląg, wspomniany na wstępie Horst Suckau napisał: „Pewien znajomy Żyd, który uciekł z Elbląga przez Wiedeń do Ameryki, opowiadał, że jego znajomy, który uratował się z „rzeźni” po 1933 r. napisał po wojnie: To było w marcu 1933 r., dokładnej daty nie pamiętam.

Tego dnia zaprosił mnie na kolację mój kolega Wagner, który miał polskie obywatelstwo. Poszedłem tam z Samuelem Sch. Około godziny 23 usłyszeliśmy, że pod nasz dom z łoskotem podjechała ciężarówka. Parę sekund później na schodach rozległ się tupot ciężkich buciorów. Gdy mój kolega otworzył drzwi, zobaczył przed sobą sześciu SA-manów, którzy jego i Samuela Sch. zawlekli do samochodu. Mi się udało. Samuel X. miał 40 lat był kaleką, miał zniekształcone ręce i nogi.

Nie wiedziałem co robić, czy opuścić to mieszkanie, czy pozostać. Zdecydowałem się pozostać. Nie minął kwadrans, gdy znowu zaczęto walić w drzwi. Tym razem mnie zabrano. Jeden z nazistów, który wepchnął mnie do auta, powiedział, że jest to „moja ostatnia jazda”. Śmieli się ze mnie i obdzielali mnie gwałtownymi razami po głowie, po rękach i nogach. Przywieziono mnie do piwnicy przy Zewnętrznej Grobli Młyńskiej (R. Traugutta).

W pomieszczeniu, którego ściany były zbrukane krwią, było kilku SA-manów i byli oni „mocno zajęci”. W przyległym pomieszczeniu leżało bez przytomności 8-10 pokrwawionych Żydów. Ze mną było 10 innych towarzyszy niedoli. Postawiono nas twarzami do ściany, by – jak nam oznajmiono – „przygotować do rychłej śmierci przez rozstrzelanie, bowiem świnie żydowskie nie powinny umrzeć lekką śmiercią i najpierw muszą poznać nasze pięści!” – Jakiś 16-17-letni łajdak zaczął bić nas stalową siatką po rękach, nogach i głowach. Ktoś zaczął krzyczeć z bólu, gdy otrzymał tą siatką uderzenie w twarz. Bicie trwało do czasu aż wszyscy leżeli już na podłodze. Następnie wciągnięto nas do przyległego pomieszczenia.

Przyprowadzono następnych zatrzymanych. Gdy oprzytomniałem, byłem już w dużym pokoju w Prezydium Policji (dziś Hotel Arbiter). Ci co przeżyli, przebywali tutaj aż do czasu aż ich rany jako tako się wygoiły”.Horst Suckau wspomina, że jako ośmioletni letni chłopiec mieszkał 1933 r. w Nowym Dworze Elbląskim. „Wówczas wprowadzono obowiązkową służbę patrolową. Mój ojciec Kurt oraz sąsiedzi: Quapp i Martin Schrock-Opitz wracali pewnej marcowej nocy 1933 r. przez pola do domu. W pewnym momencie usłyszeli krzyki i lamentowanie dochodzące z domu na skraju wsi. Pobiegli tam szybko.

Na miejscu znaleźli we krwi martwego gospodarza Gustawa Hein’a i jednocześnie zauważyli grupę SA-manów oddalającą się szybko w kierunku Szosy Berlińskiej (dzisiaj ul. Elbląska) - gdzie był zaparkowany ich samochód ciężarowy. Później dowiedziałem się, że Gustaw Hein był zatwardziałym socjaldemokratą i protestował przeciwko „zdobywcom władzy”. Całość tego napadu zorganizował miejscowy SA-Sturmführer Max Werner. Gdy zamordowanego chowano na cmentarzu w Jegłowniku, nikomu nie pozwolono wziąć udziału w pochówku.

Ale mimo tego mieszkańcy każdej nocy kładli na grobie kwiaty i zapalali świeczki. Dla nas, młodych ludzi, była to sytuacja niecodzienna i każdego dnia chodziliśmy na cmentarz oglądać grób zamordowanego”. Na zakończenie jako ciekawostkę można podać, że syn wzmiankowanego gospodarza z Nowego Dworu Elbląskiego, Hans-Günther Schrock-Opitz, uchwałą Rady Miejskiej w Elblągu 12 czerwca 1997 r. został Honorowym Obywatelem naszego miasta. Dzięki jego inicjatywie doszło do podpisania umowy o współpracy partnerskiej między Elblągiem a Leer.
Lech Słodownik

Źródło: Dziennik Elbląski

Komentarze (1) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. KAMIL #2101678 | 5.172.*.* 29 paź 2016 20:21

    https://youtu.be/DdpI_v-qaB0

    Ocena komentarza: poniżej poziomu (-4) ! - + odpowiedz na ten komentarz