Reklama

Urzędnicy chcą 400 zł podwyżki. "Mamy dużo pracy"

05/01/2017 15:45

Pracownicy Departamentu Świadczeń Rodzinnych domagają się od prezydenta miasta podwyżek swoich wynagrodzeń. Twierdzą, że w związku z wprowadzeniem rządowego programu Rodzina 500+ przybyło im zarówno pracy i obowiązków. Sprawą zainteresowali się radni.

Rządowy program Rodzina 500+ ruszył 1 kwietnia 2016 rok. Szacuje się, że w Elblągu uprawnionych do tego świadczenia jest około 9 tysięcy dzieci. Samorząd od początku wiedział, że do obsługi programu będzie więc potrzebował większej ilości pracowników. W Departamencie Świadczeń Rodzinnych przy ul. Jaśminowej, który zajmuje się obsługą programu, pracują obecnie 32 osoby. W tej liczbie znajduje się trzech nowych pracowników, którzy w okresie od kwietnia do listopada 2016 roku rozpoczęło pracę w DŚR.

Dodatkowo, w okresie od kwietnia do czerwca została zatrudniona jedna osoba na umowę zlecenie, a pracę urzędników wspierało pięciu stażystów pozyskanych z Powiatowego Urzędu Pracy. W tej chwili pozostało ich dwoje.
Jak twierdzą urzędnicy, to jednak nie rozwiązało problemu związanego z nadmiarem ich obowiązków. I piszą pisma do prezydenta Elbląga, w których postulują o podwyżki pensji o 400 zł brutto.

— Doświadczenia ostatnich miesięcy jasno pokazały, że jest nas po prostu za mało. W ciągu minionych 12 miesięcy pracowaliśmy w nadgodzinach aż 7 miesięcy. Nic dziwnego, że mówi się o naszym Departamencie „kolonia karna”, „zsyłka” itp. My już więcej z siebie nie jesteśmy w stanie dać, a zadań będzie przybywać — wskazuje w piśmie ponad 20 pracowników DŚR.
Urzędnicy twierdzą także, że sekretarz miasta Artur Zieliński zapewniał ich, że w ciągu minionego roku władze miasta na temat podwyżek będą z nimi rozmawiać. Tak się nie stało, a czarę goryczy przelał fakt, że w budżecie na 2017 rok nie znalazł się żaden punkt traktujący o podwyżce urzędniczych wynagrodzeń.

Prezydent Witold Wróblewski o problemie wie. W piśmie do pracowników DŚR wskazuje jednak, że nie ma możliwości wprowadzenia takich podwyżek.
— Koszty obsługi zadań związanych z wypłatą świadczeń rodzinnych i wychowawczych są finansowane z dotacji wojewody oraz środków własnych miasta. W 2016 roku dotacja wojewody wyniosła 1 956 242,00 zł a dofinansowanie miasta 4914 668,00 zł. Na rok 2017 zaplanowana została niższa dotacja od wojewody w kwocie 1 853 030 złotych oraz wyższe z konieczności dofinansowanie środków miasta do kosztów obsługi świadczeń rodzinnych w kwocie 532 525 zł. W tym wydatki związane z wynagrodzeniami pracowników to kwota 1 948 578 zł, w tym ze środków własnych 250 830 zł — podaje Witold Wróblewski.

Z pisma wynika również, że w maju 2016 roku wszyscy pracownicy elbląskiego ratusza otrzymali podwyżki wraz z wyrównaniem od miesiąca lutego. Średnia kwota wyniosła ponad 155 zł, dla pracowników DŚR - ponad 164 zł. Od kwietnia do czerwca 2016 r. 27 pracowników DŚR otrzymało także dodatki specjalne z tytułu okresowego zwiększenia obowiązków służbowych - łącznie 30 327 zł. Zostały także wypłacone pieniądze z ponad 99 proc. nadgodzin (łącznie prawie 21 tys. zł). Za resztę nadgodzin (a było ich 4), pracownicy dostali do rozdysponowania czas wolny.

Pismo informujące o sytuacji pracowników DŚR zostało wysłane do wszystkich radnych Rady Miejskiej. W ich sprawie wielokrotnie występowała Maria Kosecka, radna niezrzeszona. Ostatnio podczas obrad grudniowej sesji.

— Interesuje mnie np. dlaczego część dotacji na 2016 rok z przeznaczeniem na obsługę świadczeń, a jest to ok. 40 tys. zł, ma zostać zwrócone do wojewody? Czy nie można jej przeznaczyć chociaż na jednorazowe nagrody dla pracowników? — pyta radna. — I dlaczego część dotacji od wojewody na 2016 rok z przeznaczeniem na inwestycje związane z programem rodzina 500+ nie została wykorzystana i będzie zwrócona? Środki miały być przecież przeznaczone na zakup programu komputerowego do obsługi programu rodzina 500+ jednak urząd miasta nie zawarł stosownej umowy z dostawcą programu. Dlatego dotację trzeba zwrócić, bo była do wykorzystania do końca tego roku dlatego dotację trzeba było zwrócić. W przyszłym roku miasto będzie musiało zapłacić za to samo.

Pytań jest wiele, odpowiedzi na razie brak, bo prezydent Witold Wróblewski na sesji zapowiedział, że odniesie się do zapytania radnej na piśmie. Bez odpowiedzi pozostają także pytania pracowników DŚR, którzy dopytują co stało się z 2 proc. wypłacanych kwot na pokrycie kosztów obsługi programu, które samorząd otrzymał z budżetu państwa. W najbliższym czasie o spotkanie z Witoldem Wróblewskim będzie także zabiegał Jan Fiodorowicz, przewodniczący elbląskiej Solidarności.
— Jeśli sprawa nie znajdzie swojego finału zainteresuje się nią Zarząd Regionu. Sytuacja w DŚR jest napięta i nie należy bagatelizować problemów pracowników — mówi Fiodorowicz.
as

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama