Reklama

Lodowy mistrz z Elbląga. "Zawsze walczę, by wygrać"

06/01/2017 18:39

Marcin Trudnowski zdobył w niemieckim Burghausen tytuł wicemistrza świata w pływaniu lodowym w kat. 40-45 lat. Przepłynięcie jednego kilometra w lodowatej wodzie zajęło mu 14 minut i 42 sekundy. Opowiada nam o tym ekstremalnym wyzwaniu.

[fbpost]https://www.facebook.com/1325633192/videos/10211770754807427/[/fbpost]

Pływanie lodowe zaliczane jest do sportów ekstremalnych. Zawodnicy muszą przepłynąć kilometr w lodowatej wodzie bez pianek czy lanoliny. Mogą mieć ubrane jedynie kąpielówki, silikonowy czepek i okularki pływackie. W reprezentacji Polski na mistrzostwa świata w tej dyscyplinie, które odbyły się w niemieckiej miejscowości Burghausen, znalazł się m.in. elblążanin Marcin Trudnowski.

Dla niego to nie były pierwsze takie zawody. W ubiegłym roku z powodzeniem ścigał się w lodowatej wodzie w katowickiej Dolinie Trzech Stawów, zajmując czwarte miejsce na 23 zawodników. 


— We wrześniu tego roku otrzymałem propozycję dołączenia do kadry Polski na mistrzostwa w Niemczech. Przez tydzień nie powiedziałem o tym nikomu, nawet żonie. Ale nie ukrywam, że lubię wyzwania i pomyślałem: kto, jak nie ja? — opowiada Marcin. 


Do mistrzostw świata przygotowywał się przez trzy miesiące, trenując m.in. w jednym z jezior koło Elbląga.
— Zwiększałem odcinki do przepłynięcia, czas przebywania w wodzie oraz ilość treningów. Trenowałem nawet dziewięć razy w tygodniu. Nie odpuściłem ani jednego treningu. Zawziąłem się bardzo, bo zdawałem sobie sprawę, że ten trening ma sens, jeśli będę konsekwentny, Jednak tak naprawdę, to pływanie lodowe zaczyna się i kończy w głowie. Trzeba to sobie poukładać — mówi pływak.


Jak sam mówi, do Burghausen pojechał, żeby wygrać. — Nie brakuje mi sportowej pokory, ale po to jest rywalizacji sportowa, żeby wygrywać. Nie wygrałem. Dla mnie jednak jest to ogromny sukces: być trzynastym pływakiem lodowym na świecie. Jestem w czołówce światowej w trudnej dyscyplinie — mówi Trudnowski.

Przepłynięcie jednego kilometra w lodowatej wodzie zajęło mu 14 minut i 42 sekundy. Nie ukrywa, że było to bardzo ciężkie wyzwanie. 

— W wodzie, która ma dwa stopnie powyżej zera, traci się poczucie czasu. Organizm szybko zapada w lekką hipotermię. Zalewają cię hormony. Bronisz się, bo chcesz się wydostać z tej ekstremalnej sytuacji, a jednak musisz płynąć naprzód. Musisz też płynąć mądrze, bo jeśli popłyniesz pierwsze dwieście metrów za szybko, a taki uruchamia się mechanizm, machasz rękami jak szaleniec, by się podgrzać, wówczas spadnie cukier i dalej już nie popłyniesz. Trzeba nad tym zapanować — wyjaśnia.

Dla osób, które chciałby rozpocząć przygodę z pływaniem lodowym, Marcin ma pierwszą wskazówkę.

— Wstać o trzeciej rano z ciepłego łóżka, ubrać kąpielówki, wytarzać się w śniegu i wrócić do łóżka. Jeśli ktoś to zrobi, a do tego umie dość dobrze pływać, to może zacząć myśleć o trenowaniu tego sportu — radzi.
daw

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama