środa, 29 marca 2017. Imieniny Marka, Wiktoryny, Zenona

Na debiut nigdy nie jest za późno. "Bo życie zaczyna się po pięćdziesiątce"

2017-02-17 09:11:17 (ost. akt: 2017-02-17 09:24:05)
Elżbieta Andrzejewska wydała swój pierwszy tomik wierszy "Usta czasu"

Elżbieta Andrzejewska wydała swój pierwszy tomik wierszy "Usta czasu"

Autor zdjęcia: Anna Dawid

Podziel się:

Pierwsze wiersze pisała jako dziecko. Przez wiele lat tworzyła tylko dla siebie. Jest najlepszym dowodem, że na artystyczny debiut nigdy nie jest za późno. Tomik wierszy Elżbiety Andrzejewskiej pt. „Usta czasu” trafił do księgarń.

W czwartek (16.02) w Filii Biblioteki Elbląskiej nr 4 odbyło się spotkanie z Elżbietą Andrzejewską.

Dla niej poezja to bardzo osobista sprawa. 


— Nie sposób napisać wiersz bez pokazania części siebie — wyjaśnia. — Przynajmniej ja tego nie potrafię. Poezja jest moim sposobem patrzenia na świat, moim jego przeżywaniem. Poezja to poniekąd zapis tego, gdzie byłam, gdzie jestem i kim jestem. Więc w „Ustach czasu” zanurzam się w klimaty własnego wnętrza. Jestem wierząca i duchowość ma dla mnie znaczenie, dlatego czytelnik i ją w moich wierszach odnajdzie — dodaje.

„Usta czasu” to jej pierwszy tomik wierszy. Jest dowodem na to, że na artystyczny debiut nigdy nie jest za późno. Pani Elżbieta uważa, że życie „zaczyna się po pięćdziesiątce”.
— Skończywszy 50 lat podjęłam decyzję o wyjeździe z Polski. Zamieszkałam we Włoszech, nauczyłam się włoskiego, znalazłam pracę. Chciałam zwiedzać świat, uwolnić ciekawość świata, którą od zawsze miałam w sobie — mówi. — Ja po prostu lubię żyć. Były to odważne życiowe decyzje, ale nawet, gdy drżałam w środku, szłam do przodu. Będąc w tym wieku możemy korzystać z bagażu doświadczeń, tych pięknych i tych trudnych. Ten okres życia może być otwarciem się na nowe rzeczy, a życie oferuje ich mnóstwo. Trzeba tylko chcieć żyć — dodaje.

Swoją przygodę z poezją rozpoczęła dawno.
— Pisałam już jako dziecko, na karteluszkach, które zawsze miałam przy sobie. Potem inspiracją do tworzenia byli przyjaciele. Pisałam dla nich wiersze okolicznościowe, które zawsze bardzo się podobały — mówi. — Jednak nigdy tego pisania nie zebrałam w całość, teraz właśnie to zrobiłam.


Jak mówi pisze o ludziach i dla ludzi. 

— Część wierszy powstała we włoskich kafejkach. Siedziałam przy małej czarnej, a tam jest taki zwyczaj, że dosiadają się do ciebie obce osoby. Rozmawialiśmy wiele i po tych spotkaniach na karteczkach pisałam wiersze. Często moją inspiracją są ludzie starsi, będący u kresu życia. Jeden z wierszy jest o starszej, samotnej Włoszce, która opowiedziała mi o patrzeniu w okna ludzi. Nie robiła tego ze wścibstwa, ale z samotności.


Zdaniem pani Elżbiety, poezja może mieć również wymiar praktyczny.

— Gdy wyjeżdżałam do Włoch wzięłam ze sobą tomiki poetów serbskich i chorwackich. Spędzałam z nimi wszystkie moje wolne dni. Wówczas właśnie odkryłam wartość wiersza: one mnie wspierały. W serbskich wierszach „była wojna”, a ja miałam swoją wojnę ekonomiczną: emigrację. Więc wiersz może spełnić też jakieś praktyczne zadanie. Poezja to dzielenie się z drugą osobą, uzupełnienie czyjeś wrażliwości, odkrycie jej emocji, czasem też złości, gniewu. To prawda, że poezja się nie sprzedaje, jednak ona zawsze się trudno sprzedawała. Ale czy sztuka powinna być masowa? Według mnie nie. 


Chciałaby aby jej wiersze przede wszystkim poruszały duszę czytelnika. 

— Lubię tworzyć moją codzienność z zachwytów i refleksji, gdzie dostrzeganie piękna nawet w nagich drzewach zasila baterię mojego serca, możliwością czerpania z natury, której czuję się częścią. Chciałabym, żeby moje wiersze cieszyły, wzruszały, uwalniały z pośpiechu, wniosły trochę radości i nadziei, pomogły zasnąć — mówi. — Wówczas będę się czuła spełniona, co nie znaczy zwolniona z pracy nad poprawnością literacką moich wierszy, nad ich poetycką formą. Nie nazywam siebie poetką, tylko osobą piszącą wiersze. Czy zasłużę na miano poetki? Nie wiem — mówi. 


Tomik poezji „Usta smaku” można kupić m.in. w księgarni przy ul. Grunwaldzkiej.
daw

Muzyka świata

Ptasi lot, taniec gałęzi za oknami, wiatr co podrywa liście suchym szelestem gra w zielone.
 Ziemia pachnie przed rozwinięciem pierwszych liści, cisza rodzenia układa w nuty dzień.



Źródło: Dziennik Elbląski

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB