Reklama

Zabił żonę, ranił córkę... Ruszył proces w sprawie zabójstwa z Drewnowa

08/03/2017 15:00

Wciąż nie jest jej łatwo stanąć oko w oko ze swoim ojcem. W Sądzie Okręgowym w Elblągu rozpoczął się proces Jana M., który jest oskarżony o to, że zabił nożem żonę i ranił córkę, która teraz porusza się na wózku inwalidzkim. Grozi mu dożywocie.

Proces 61-letniego Jana M. w Sądzie Okręgowym w Elblągu miał się rozpocząć w lipcu 2016 r. Jednak wtedy nie udało się odczytać aktu oskarżenia, bo M. przebywał w szpitalu przy Areszcie Śledczym w Bydgoszczy. Trafił tam z rozpoznaniem martwicy stopy, która została amputowana. Stan zdrowia Jana M. był na tyle zły, że jego proces mógł się rozpocząć dopiero osiem miesięcy później.

W środę (08.03) podczas pierwszej rozprawy, która toczy się za drzwiami zamkniętymi, wyjaśnienia składali Jan M. oraz jego córka. Pani Wioleta cudem uniknęła śmierci z ręki swego ojca. Feralnego dnia, w lipcu 2015 r., w jej rodzinnym domu w Drewnowie (gm. Frombork) wybuchła awantura, w trakcie której Jan M. ranił śmiertelnie nożem swoją żonę. Pani Wioleta stanęła w obronie matki, ale ciosy pijanego 61-latka dosięgły i ją. Nóż trafił m.in. w rdzeń kręgowy w efekcie czego doszło do prawie całkowitego porażenia kobiety od pasa w dół.
Obecnie pani Wioleta porusza się na wózku inwalidzkim.
— Przez całe życie broniłam matki jak tylko umiałam. Kładłam się na nią, ochraniałam własnym ciałem, by razy i kopniaki ojca dosięgały mnie, a nie ją — opowiada młoda kobieta. — Nie raz mama miała połamane żebra, rozbitą głowę, nos. Na ciele miała ślady po biciu paskiem i pogrzebaczem. Ojciec powybijał jej prawie wszystkie zęby. On jej nie bił, tylko ją tłukł.

W tym domu policja interweniowała często.
— Zabierali go na 24 godziny i tylko tym rozwścieczali, bo on wracał do domu i się na nas mścił. Bałam się już dzwonić na policję, ale pomocy trzeba było gdzieś szukać. Po jednej z wielu awantur ojciec dostał wyrok za maltretowanie. 7 miesięcy więzienia w zawieszeniu. Musiałyśmy uciekać z domu, bo bałyśmy się jego zemsty. Kilka miesięcy tułałyśmy się po rodzinie i hotelach, by nas nie znalazł — wspomina pani Wioleta.

Podczas pierwszej rozprawy młoda kobieta nie chciała składać zeznań w obecności swojego ojca.
— Nie jest łatwo stanąć oko w oko z oprawcą, człowiek zamiera na chwilę, serce zaczyna szybciej bić... Choć był skuty kajdankami i stali obok niego policjanci, to wystarczyło jedno spojrzenie, a pojawił się strach. On mi towarzyszy każdej nocy, gdy śni mi się, jak ojciec zabija mamę, a ona umiera na moich rękach. A ja nic nie mogę zrobić — płacze kobieta.

Za zabójstwo żony i próbę zabójstwa córki Janowi M. grozi dożywocie. Na razie prokuratura nie chce wskazać, o jaki wyrok będzie wnosiła.
— Jest na to za wcześnie. Trwa postępowanie dowodowe. Poczekajmy na rozwój sprawy — mówi prokurator Weronika Olender z Prokuratury Rejonowej w Braniewie.

Jego córka przez pół roku walczyła o życie w szpitalu specjalistycznym w Olsztynie, dwa razy przechodząc zapalenie opon mózgowych i zmagając się z bólem odbierającym chęć do życia. Utrzymuje się z zapomogi w wysokości 600 zł. Połowę z tej sumy wydaje na leki.

— Ocena jego postawy i tej sytuacji nie należy do mnie, tylko do sądu. Ja nie chcę oceniać postępowania osób, które bronię. Czy mój klient ma wyrzuty sumienia za to, co zrobił? Nie wiem, o to trzeba by zapytać jego. Na razie mój klient zadeklarował swoją obecność na każdej rozprawie. Kolejna już 15 marca — mówi Izabela Deja, obrońca z urzędu Jana M.
Ze względu na niejawność sprawy pani mecenas nie zdradza, jaką przyjmie linię obrony.

Dzięki publikacjom m.in. w naszej gazecie pani Wiolecie postanowiło pomóc wiele osób. Młoda kobieta otrzymała m.in. paczki z żywnością i odzieżą. Być może już niedługo przeprowadzi się także do nowego mieszkania, które udało się załatwić dzięki pomocy gminy Braniewo. W styczniu pojechała też do specjalnego ośrodka w Górowie Iławieckim.
as

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama