Niedziela, 17 grudnia 2017. Imieniny Jolanty, Łukasza, Olimpii

Bitwa o most na rzece Pasłęka

2017-10-01 12:00:00 (ost. akt: 2017-09-29 14:28:41)
Rzeka Pasłęka, most oraz Spędy na mapie z 1937 r.

Rzeka Pasłęka, most oraz Spędy na mapie z 1937 r.

Autor zdjęcia: arch. Lecha Słodownika

Wieś Spędy to stary majątek szlachecki położony w dawnym powiecie pasłęckim, tuż nad przepływającą obok rzeką Pasłęką. Po 1945 roku majątek ten należał do państwa i działało tutaj Państwowe Gospodarstwo Rolne (PGR).

W przebiegu dziejów dobra w Spędach (niem. Spanden) należały m.in. do rodu von Kuenheim i były ich majoratem. Sprawowali patronat na kościołem w pobliskiej wsi Dobry, do którego dwa dzwony ufundował Daniel von Kuenheim i jego żona Dorota. Po lewej stronie kościelnego ołtarza von Kuenheimowie mieli swoje honorowe miejsca z wysokimi oparciami, ozdobne ławy – stalle. Na jednym z witraży okiennych zachował się ich herb. W 1629 r. Erhard von Kuenheim był starostą pasłęckim, a ostatnim właścicielem majątku w Spędach był Alexander von Kuenheim (1882-1956). Przed 1945 r. żyło tutaj około 200 mieszkańców. Pałac, siedziba rodowa von Kuenheimów, został zniszczony w styczniu 1945 r. i następnie rozebrany.

Szczególnie ciężkim okresem dla rodu von Kuenheimów i miejscowej ludności była okupacja tej części Prus Wschodnich przez wojska francuskie przed i po pokoju w Tylży, a więc w latach 1807-1813. Już 26 stycznia 1807 r. w pobliskich Gładyszach pojawił się oddział wojsk napoleońskich do zadań specjalnych (Detachement) pod dowództwem gen. Rouquette i gen. L’Estocq. Zadanie obrony ważnego mostu na Pasłęce zlecono dowódcy 3 dywizji gen. Villatte i generałowi dragonów Lahoussaye. W tym czasie Książę Ponte Corvo marszałek Jean Baptiste Bernadotte z I Korpusem armii francuskiej zajął kwatery w pałacu w Słobitach. W Gładyszach i w pobliskiej Nowicy Francuzi wybudowali w maju prowizoryczne baraki dla żołnierzy.

Masy wojska i koni, ciągłe kontrybucje, rabunki i plądrowania, spowodowały powszechne zubożenie ludności, głód oraz epidemię tyfusu i czerwonki. Do tego doszła jeszcze zaraza bydła przywleczona z Niemiec. Choroby zdziesiątkowały miejscową ludność. Wobec ciężkiej sytuacji chłopów, Karl zu Dohna, właściciel majątku w Gładyszach leżących opodal Spędów, zniósł tzw. czynsz łanowy i sprzedał rodzinne srebra i kosztowności, by nieść potrzebującym pomoc. Najbardziej poszkodowanym mieszkańcom pobliskich miejscowości Dohnowie z Gładysz udzielali bezzwrotnych pożyczek. Już od 1806 r. zaczęli stopniowo znosić poddaństwo chłopów w swoich dobrach.

Wracając do bitwy pod Spędami w 1807 r. to jeszcze przed 1945 r. wspominano ją i wskazywano miejsce między Spędami a Gładyszami, gdzie zabłąkaną kulą został trafiony w szyję marszałek Jean B. Bernadotte. Jeden ze strzelców nieprzyjaciela, który ukrywał się między drzewami na przeciwległym brzegu, przymierzył na tyle dobrze, że jego kula zraniła francuskiego wodza. Trafiony został w szyję kulą z broni skałkowej. Początkowo próbował bagatelizować ranę pisząc do gen. Berthiera: „Moja rana, z tego co widzę, nie jest aż tak poważna. Bardzo nie boli, ale nie opuszczę pola walki, zapewnij cesarza, że zostanę tam tak długo, na ile mi sił wystarczy”.

Zastąpił go gen. Victor, a marszałek leczył swoje rany w Kadynach oraz w Malborku, gdzie w Wielkim Refektarzu zorganizowano duży lazaret wojskowy.
4 i 5 czerwca 1807 r., opodal Spędów, rozegrała się bitwa o most na Pasłęce. Na przyczółku w Spędach i jego okolicach stacjonowała 3 dywizja piechoty gen. Villatte’a licząca ponad sześć tysięcy żołnierzy oraz czwarta dywizja dragonów gen. Sahuca w sile około dwóch tysięcy ludzi, co łącznie z artylerią stanowiło ponad 8 tys. żołnierzy. Prusakom przyszło atakować potężnie umocniony przyczółek zbudowany na półwyspie w zakolu Pasłęki. Główna reduta znajdowała się 300 m od mostu, zaś na przedpolu znajdował się podwójny zasiek. Wszystko uzupełnione było rowem i palisadą. Wewnątrz przyczółka położony był duży obóz dla żołnierzy. Od reduty przebiegała droga do mostu, również zabezpieczona mniejszym szańcem i zasiekami.

W bitwie tej Francuzi pokonali zjednoczonych Prusaków i Rosjan, a następnie ścigali ich aż do Osetnika. Atak na Spędy zakończył się klęską sił prusko-rosyjskich, utratą 500 żołnierzy (wg innych danych 700-800) i przede wszystkim elementu zaskoczenia, które w założeniach było kluczowym elementem taktyki.
Bitwa pod Spędami wzbudziła gniew rosyjskich dowódców, gdyż bezsensowne natarcie, zaplanowane przez pruskich generałów, spowodowało duże straty wśród Rosjan. Padło nawet określenie, że „pruski generał wytracił rosyjskich żołnierzy”. Cała akcja była źle przeprowadzona, a niski stan wód Pasłęki pozwalał na forsowanie rzeki w jakimkolwiek innym miejscu i obejście umocnionego przyczółka.

Pozostałości z tej bitwy są widoczne do dzisiaj w postaci umocnień ziemnych, szańców, wałów itp. zwanych przed 1945 r. „Francuskim Przyczółkiem” (Französische Brückenkopf). Przyczółek ten jest czytelny i znajduję się zaraz po prawej stronie za mostem na Pasłęce, przy drodze w kierunku na Bażyny. W tym miejscu rzeka Pasłęka płynie krętym korytem w malowniczym wąwozie, a ze wzgórz ciągnących się już na warmińskim brzegu rozciągają się ładne widoki na okolicę. Natomiast od zachodu widnokrąg zamykają Wzniesienia Elbląskie.
Wczesną wiosną 2017 r. pasjonaci historii oraz członkowie grup rekonstrukcyjnych podjęli działania mające na celu ustalenia faktycznego miejsca bitwy pod Spędami. Nagrano przy tej okazji specjalny program, który był już emitowany w TVP. Okazało się, że główne pole bitwy było nieco dalej od „Francuskiego Przyczółka” i znajdowało się po drugiej stronie drogi prowadzącej do Dąbrówki.

Głównymi zdobyczami poszukiwaczy na dawnym polu bitwy były kulki muszkietowe i pistoletowe, dwie kule armatnie i trochę odłamków kul – granatów armatnich, najprawdopodobniej rosyjskich. Znaleziono dwie kule od kartaczownicy, pruski ozdobnik z munsztuku z wizerunkiem konia, element rosyjskiego karabinu oraz guzik napoleoński 8 Pułku Piechoty Liniowej, który przybył tutaj z Gdańska. Namierzono prawdopodobne miejsce obozu francuskiego. W poszukiwaniach wziął udział m.in. Krzysztof Werner, członek elbląskiego Stowarzyszenie Historyczno-Poszukiwawczego „Denar”, który znalazł zmieszany z ziemią wytopek ołowiowy o wadze 12,7 kg!
Lech Słodownik

Źródło: Dziennik Elbląski

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB