Poniedziałek, 16 lipca 2018. Imieniny Eustachego, Mariki, Mirelli

Marta Gałuszewska o sobie, śpiewaniu i The Voice of Poland

2017-11-17 09:46:46 (ost. akt: 2017-11-17 10:08:47)
Marta Gałuszewska

Marta Gałuszewska

Autor zdjęcia: materiały promocyjne/The Voice of Poland

Pochodząca z Elbląga Marta Gałuszewska w sobotę stanie przed kolejnym muzycznym wyzwaniem w telewizyjnym programie TVP 2 "The Voice of Poland". Stawka jest wysoka, bo najbliższy odcinek zadecyduje o tym, kogo zobaczymy w finale. Nam Marta opowiedziała o swoich muzycznych początkach i dotychczasowych występach na małym ekranie.

Już w najbliższą sobotę (18.11) w TVP2 zostanie wyemitowany półfinałowy odcinek programu "The Voice of Poland". Na placu boju pozostało ośmiu zawodników, w tym pochodząca z Elbląga Marta Gałuszewska. Czy uda się jej awansować do finałowego odcinka? Nam opowiedziała o swoich muzycznych początkach i nie tylko.

— Uważasz, że takie muzyczne show, jak "The Voice of Poland”, mogą być przepustką do kariery? I co one dają młodemu wokaliście?
Marta Gałuszewska. — Są różne definicje kariery. Talent show na pewno dają uczestnikom obycie sceniczne, uczą pracy z kamerami, organizacji. Z poziomu telewizora tego nie widać, ale w odcinkach na żywo musimy być przez cały czas w stanie gotowości, żeby porozmawiać z widzami, czy prowadzącymi w przerwach pomiędzy piosenkami z odpowiedniego miejsca. W pewnym stopniu na pewno uczą radzenia sobie ze stresem. W końcu oglądają nas trenerzy aktywnie działający na rynku muzycznym, widzowie w studio, ale też miliony widzów przed telewizorami!

— Brałaś także udział w innych telewizyjnych programach tego typu: „Bitwie na głosy” i „Must be the music”. Powiedz, jakie doświadczenia wyciągnęłaś z każdego z tych programów?
— Każdy z tych show przygotował mnie w jakiś sposób na występ w „The Voice of Poland”. „Bitwa na Głosy” to mój pierwszy sceniczny epizod. Trzy miesiące w studio ATM, z ekipą kochanych wariatów i Ryszardem Rynkowskim, do którego mówiliśmy „Tato”, to niezapomniany czas. To był show grupowy i całe szczęście, bo nie byłam gotowa na solowe występy. Świetnie się bawiłam. „Must Be the Music” to próba duetu, wciąż z "towarzystwem" na scenie, choć już dużo mniejszym. Wiedziałam już mniej więcej, jak to wygląda od środka. Dostaliśmy 4 razy TAK od jurorów, niestety to nie wystarczyło, żeby pojawić się w dalszych etapach.
Mój udział w „The Voice of Poland” jest efektem tego, że w końcu byłam gotowa wystartować solo. Ale jestem przekonana, że bez doświadczenia zebranego w dwóch poprzednich programach mogłoby być nieco ciężej. Swoją drogą TVoP to trochę powrót do Bitwy – tylko „Szpaczki” składowo różnią się od „Ryśków”, no i Rysiu zamienił się w Michała (śmiech).

— Można powiedzieć, że Twoja muzyczna przygoda zaczęła się w Młodzieżowym Domu Kultury w Elblągu. Jak wspominasz czas tu spędzony, czego się nauczyłaś w MDK?
— Wszystko zaczęło się tak naprawdę od pana Wojtka Karpińskiego, który pewnego dnia przyprowadził mnie do MDK na zajęcia wokalne, i któremu bardzo dziękuję za uświadomienie mi, że kocham muzykę. Wtedy w ogóle nie miałam pojęcia, że umiem jakoś specjalnie śpiewać. Po prostu to lubiłam. Ale on widocznie coś usłyszał. I całe szczęście! Szalone Małolaty to moje pierwsze występy publiczne i przyjaźnie, które do tej pory trwają. Asia Perlińska, czy Kuba Szpetkowski, którego poznałam dzięki Szalonym, jeżdżą że mną na każdy odcinek The Voice. Nauczyły mnie też grupowego działania, które wykorzystałam w „Bitwie na Głosy” czy nawet teraz w „The Voice of Poland”.
MDK to miejsce, które zawsze wspominam z uśmiechem na twarzy. Tam przecież dorastałyśmy. Myślę, że moja osobowość, to jaka teraz jestem, bardzo jest ukształtowana przez dziewczyny z Szalonych. Otworzyły mnie na ludzi.
Swoją drogą, mówiąc o wsparciu, bardzo dziękuję moim rodzicom i bratu, którzy również szaleją z perukami i do tego koszulkami na każdym show. Jeśli widzieliście gromadę różowych głów na ostatnim Live’ie i latające misie przebrane w róż, to to byli właśnie oni (śmiech). Są niezastąpieni.

— Przed Tobą odcinek półfinałowy „The Voice of Poland”. Pewnie nie możesz zdradzić tytułu piosenki, którą wykonasz, ale może wskaż chociaż kilka elementów, jaki to będzie utwór?
— Niestety, nie mogę podać tytułu piosenki, którą wykonam. Mogę za to powiedzieć, że usłyszycie coś zupełnie innego, niż do tej pory. W takim repertuarze jeszcze mnie nie słyszeliście, dlatego zapraszam serdecznie do oglądania. Myślę, że Was zaskoczę!
as

Cała rozmowa z Martą Gałuszewską w piątkowym (17.11) wydaniu "Dziennika Elbląskiego" - wydanie elektroniczne kupisz tutaj

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB