Wtorek, 23 stycznia 2018. Imieniny Fernandy, Jana, Rajmundy

Imponująca kolekcja powstańczych strojów. "Tak się lepiej uczy historii" [zdjęcia]

2018-01-11 09:20:00 (ost. akt: 2018-01-11 11:47:53)

Autor zdjęcia: Arkadiusz Kolpert

Zakupione w sklepach z używaną odzieżą nietypowe kożuchy, płaszcze, czapki czy torby, dzięki ich zaangażowaniu, dostają drugie życie. I sprawiają, że nauka historii staje się przyjemnością.

Pewnie wiele muzeów w Polsce chciałoby mieć taką kolekcję strojów powstańczych, jaką posiada Piotr Imiołczyk, nauczyciel i opiekun Międzyszkolnego Koła Historycznego w Elblągu. W jego mieszkaniu kolekcja zajmuje dwa pokoje, w tym gabinet.

Stroje służą uczniom, którzy uczestniczą w inscenizacjach organizowanych przez MKH. Dzięki temu mogą na własne oczy przekonać się, jak wyglądali powstańcy, a udział w inscenizacjach jest dla nich żywą lekcją historii.
— Mam 51 strojów z powstania styczniowego (1863-1864). Drugie tyle z powstania warszawskiego (1944). Do tego kosy, karabiny, pistolety, piki, trąbki, szable, bębny, czapki — wylicza Piotr Imiołczyk. — W ubiegłym roku przebrałem w te stroje około 300 dzieci. Myślę, że w tym roku będzie ich jeszcze więcej, około 450 — dodaje.

Ta kolekcja powstaje od 2013 r. Ubrania, które nadają się do zaadaptowania na strój powstańca, Imiołczyk znajduje w... sklepach z używaną odzieżą.
— Większość pań ze sklepów z używaną odzieżą jest wyczulone i odkładają dla mnie rzeczy, które mogą się przydać. To są nietypowe kożuchy, torby, czapki — mówi opiekun Międzyszkolnego Koła Historycznego.

Sam zakup ubrań to jednak dopiero początek. Trzeba je jeszcze odpowiednio obszyć, czym zajmuje się pan Piotr oraz uczniowie z koła. Koszty nie są małe. Na przykład replika karabinu (ma ich jedenaście) to wydatek nawet 500 zł. Jeden guzik potrafi kosztować 2,5 zł. A potrzeba ich o wiele więcej.
— Ta kolekcja wymaga pieniędzy i dużo własnej pracy. Efekt jest taki, że nasze stroje nie różnią się od tych, które są używane przez rekonstruktorów odtwarzających np. bitwę pod Grochowiskami — mówi Imiołczyk.

Sam nie żałuje swoich pieniędzy.
— Zarabiam dobre pieniądze. Stać mnie na to, żeby odłożyć 10-12 tysięcy złotych rocznie, przede wszystkim na inscenizację powstania warszawskiego i tworzenie takich strojów — mówi. — Ale apeluję do tych przedsiębiorców, którzy mają pieniądze. Niech zaczną je wydawać na wartości nie materialne, a te ważniejsze.

Sebastian Jurkowski do Międzyszkolnego Koła Historycznego wstąpiły trzy-cztery lata temu. Siostra powiedziała mu, że opiekun koła szuka chętnych uczniów do inscenizacji. Tak mu się spodobało, że z MKH związany jest do dzisiaj,
— Przyznam, że jeszcze zanim należałem do Międzyszkolnego Koła Historycznego to mało znałem dat z historii, pewnie jak większość uczniów. Lekcje historii to przede wszystkim teoria. Uczniowie przychodzą, posłuchają i wychodzą z klasy, szybko zapominając o tym, co było mówione — mówi. — Międzyszkolne Koło Historyczne swoimi inscenizacjami poprzez zabawę pokazuje historię i jej uczy.

Piotr Imiołczyk dalej zamierza krzewić wiedzę o polskich powstaniach. 22 stycznia przypada 155. rocznica wybuchu powstania styczniowego. Uczniowie z Międzyszkolnego Koła Historycznego odwiedzą park Traugutta i poświęcony mu obelisk. 19 stycznia planują inscenizację na terenie Muzeum Archeologiczno-Historycznego dla uczniów z zaprzyjaźnionych szkół podstawowych przy ul. Mickiewicza i Uroczej. A 18 marca odbędą się wielki manewry historyczne w Bażantarni. Oczywiście przy wykorzystaniu strojów powstańców z MKH.
AKT





Komentarze (1) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. szacun #2415284 | 188.146.*.* 11 sty 2018 09:43

    Profesor to świetny pedagog, gość i pasjonat. Dużo zdrowia!

    Ocena komentarza: warty uwagi (2) ! - + odpowiedz na ten komentarz