środa, 17 października 2018. Imieniny Antonii, Ignacego, Wiktora

Franciszkanie otworzyli w Elblągu zielarnię. "Chcemy kontynuować tradycję ojca Klimuszki"

2018-01-16 15:38:45 (ost. akt: 2018-01-16 15:47:40)

Autor zdjęcia: Anna Dawid

Przy kościele pw św. Pawła Apostoła powstało Centrum Medycyny Klasztornej. W ten sposób franciszkanie chcą kontynuować tradycje ziołolecznictwa, które w Elblągu rozpropagował w ubiegłym wieku ojciec Czesław Klimuszko.

Centrum Medycyny Klasztornej to „dziecko” ojca Tomasza Tęgowskiego, franciszkanina, dyplomowanego zielarza fitoterapeuty.

— Oczywiście, nie chcę być drugim ojcem Klimuszko i nigdy nim przecież nie będę. Chciałbym wykorzystywać swoją wiedzę, by pomagać ludziom. W ubiegłym roku zdobyłem dyplom fitoterapeuty i chcąc kontynuować, to, co jest dorobkiem naszego zakonu, za zgodą mojego przełożonego otworzyłem Centrum Medycyny Klasztornej — wyjaśnia o. Tomasz.

Centrum, czyli mały gabinet i sklepik z ziołami i produktami naturalnymi pochodzącymi z wielowiekowej historii klasztorów, działa zaledwie od miesiąca, a chętnych, by odwiedzić i zasięgnąć chociażby porady u zielarza zakonnika nie brakuje.

— Tężnia, masaże lecznicze, czy inne usługi fizjoterapeutyczne oraz rekolekcje z postem, to niektóre z moich marzeń. Mam nadzieję, że spuścizna zakonów nie zostanie utracona — mówi o. Tomasz.

Jak mówi o. Tomasz, w ziołach drzemie wielka moc, której większość osób nie jest świadoma.
— W stu procentach wierzę, że zioła mogą pomóc na wiele schorzeń. To są przecież pierwsze leki, jakie były stosowane na świecie. Testuję je też na sobie samym. Kiedy mam problem z gardłem, wiem, że gdy sięgnę po tymianek, to do mocnego bólu gardła, czy zakażenia nie dojdzie. Po dziewannę sięgam, kiedy mam chrypę, nadwyrężony głos i, gdy muszę głosić dużo kazań. Wspaniałe właściwości ma inny dar natury – sól. Musi być to jednak czysta sól, w sklepie takiej szukać możemy z przysłowiową świeczką. Nieoceniona jest sól gorzka, która oczyszcza organizm z toksyn. Moczmy codziennie nogi przez 15-20 minut w ciepłej wodzie z garścią tej soli, a uwolnimy się od toksyn. Spostrzeżemy, że woda początkowo jest czarna, tak właśnie „wychodzą” z ciała toksyny. Z każdym moczeniem będzie woda robiła się jaśniejsza, i to nie jest żaden blef. Mamy też sól czarną, używają ją m.in. weganie. Ją możemy używać wewnętrznie i zewnętrznie, czyli do gotowania. Ma ona jednak zapach podobny do gotowanego jajka na twardo i nie każdemu może on odpowiadać. Pomaga jednak, sól jest mocno oczyszczająca organizm i wzmacniająca naskórek, a połączenie czarnej soli z sokiem pomidorowym, to świetna maseczka na włosy, jeśli są słabe. Nieocenione są inhalacje z soli, czy płukanki z soli: przecież już nasze prababcie płukały gardło wodą z solą — mówi o.Tomasz.

Jednak, jak przestrzega duchowny, nie bawmy się sami w zielarzy. Zioła mogą być bowiem groźne.
— Zioło ma swoje wnętrze, czyli skład chemiczny, zawierające substancje czynne, więc możemy się również nim zatruć. Przyjrzyjmy się chociaż słynnej konwalii majowej, która jest trucizną, ale jest również ziołem ratującym życie, więc z ziołami trzeba obchodzić się ostrożnie. Najlepiej zaufajmy osobom, które mają dużą wiedzę na ich temat — wyjaśnia zielarz.

Zioła powinny pochodzić ze sprawdzonego źródła.
— Nie jesteśmy przecież w stanie sprawdzić, ile jest substancji czynnych w ziołach, których pochodzenia nie jesteśmy pewni. Trzeba też wiedzieć, jak zbierać zioła. Po pierwsze, nie niszczmy ziół przy zbiorach, tak, aby w kolejnym roku znowu mogły być wydajne. Zioła zbieramy w suchy, słoneczny dzień, najlepiej od godz. 11 do godz. 13. Wtedy kwiaty są w najpełniejszym rozkwicie i mają najwięcej substancji czynnych. Nie zbierajmy ich po deszczu, bo woda wypłukuje substancje czynne. Nie zbierajmy ich oczywiście przy ruchliwych drogach, bo będą miały więcej toksyn niż dobrych substancji — mówi o.Tomasz.

Często chcemy się leczyć sami i korzystamy z Internetu, ale o.Tomasz przestrzega przed takim rozwiązaniem.
— W Internecie oprócz dobry rzeczy i porad, można znaleźć wiele złych i bardzo złych. W Internecie każdy "jest" specjalistą, a tak naprawdę nie wiemy, kto siedzi po drugiej stronie łącza — mówi zakonnik.

A na co możemy liczyć przychodząc do franciszkanów?
— Przede wszystkim na poradę zielarską przy prawie każdym zdrowotnym problemie. Może być takie schorzenie, na które nie będę mógł znaleźć pomocy tak po prostu, od ręki, ale dopiero po jakim czasie. Miałem już na przykład zapytania o zioła na SM, ale jest to bardzo trudny temat i choroba, nad którą trzeba trochę popracować. Podobnie jest z boreliozą: w jednym momencie nie będę w stanie podać całego przepisu terapii. Na początek trzeba wiedzieć, na jaki typ boleriozy chorujemy: odkleszczowy, czy nie. U franciszkanów nie usłyszymy także abyśmy zaniechali terapii konwencjonalnej, a wręcz odwrotnie. Medycyna i leczenie ziołami mogą się uzupełniać. Zgłosiła się do mnie osoba z nowotworem, miała 14. centymetrowego guza i skierowanie na operację, ale bardzo się jej bała. Bała się, że umrze i chciała rezygnować z zabiegu. Ale ja ziołami nie jestem jej w stanie pomóc. Zawsze mówię prawdę ludziom, więc powiedziałem: pierwsza operacja, a później możemy porozmawiać o jakiejś terapii ziołowej. Są oczywiście zioła, które wspomagają leczenie nowotworów, chociaż nie wszystkie kuracje jestem w stanie sam przygotować, ponieważ dawka dozwolona, a dawka toksyczna ziół są w przypadkach nowotworów bardzo bliskie. Jestem jednak w stanie pomóc dotrzeć do osób, które mogą taką kurację przygotować — mówi o. Tomasz Tęgowski.

W klasztorze dostaniemy również oczywiście zioła słynnego franciszkanina ojca Czesława Klimuszki oraz ojca Grzegorza Sroki, także franciszkanina. Bardzo często jego spostrzeżenia, dotyczące terapeutycznego działania ziół, były później pozytywnie weryfikowane przez badania naukowe.
— Naszą idą jest pomoc, nie zarabianie. Jednak niektóre zioła i produkty nie należą do najtańszych. Jeśli ktoś powie: ojcze potrzebuję, a zapłacę, jak będą miał z czego, to pomożemy — mówi zielarz.

Ojciec Tomasz ma również plany z wiązane z edukacją i propagowaniem wiedzy o ziołolecznictwie wśród elblążan.
— Chciałbym organizować unas wraz z lekarzami i pielęgniarkami dni otwarte, może w soboty lub niedziele. Oprócz wiedzy na temat ziołolecznictwa, będzie można zrobić badanie poziomu cukru, cholesterolu, kwasu moczowego — wyjaśnia duchowny.

Tymczasem panie (i panowie także) mogą wypróbować przepis na naturalny tonik do twarzy autorstwa ojca Tomasza.
— Tonik świetnie nawilża skórę, a przepis jest prosty. Parzymy z tymianku herbatę, mocną, esencjonalną, dodajemy łyżkę octu jabłkowego, 10 kropel gliceryny. To świetny preparat dla osób z problemami ze skórą, również dla tych, które mają kłopoty z trądzikiem — mówi zielarz.

Do klasztoru franciszkanów ( ul. Obrońców Pokoju) można się zgłaszać od godz. 11 do 12.15, od wtorku do czwartku. Po okresie wizyt kolędowych również w te dni po południu.
daw
Ojciec Tomasz Tęgowski

Źródło: Dziennik Elbląski

Komentarze (1) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Ed #2419801 | 195.205.*.* 17 sty 2018 11:37

    A własne ziółka? Chociaż podstawowe. ja w tym roku nie odpuszczę - na balkonie planuję mieć szałwię, majeranek, miętę, tymianek i oregano: www.przydomu.pl/ziol.html i oczywiście bazylia. o takich leczniczych ziołach nie wspominając. Świetna inicjatywa chłopaków;)

    Ocena komentarza: warty uwagi (2) ! - + odpowiedz na ten komentarz