Wtorek, 23 października 2018. Imieniny Edwarda, Marleny, Seweryna

Święta małe i wielkie w dawnym Elblągu

2018-04-08 08:00:00 (ost. akt: 2018-04-06 12:03:48)
Gospoda i most nad Tyną, w osadzie zwanej po 1945 r. Mostek

Gospoda i most nad Tyną, w osadzie zwanej po 1945 r. Mostek

Autor zdjęcia: arch. Lecha Słodownika

W prawie osiemsetletnich dziejach Elbląga było wiele ważnych uroczystości, zdarzeń, jubileuszy, świąt oraz wizyt koronowanych głów i znanych osób. Trudno jest ocenić, które z nich były najważniejsze, a które miały niewielki wpływ na dzieje miasta.

Władze Elbląga zawsze przykładały duże znaczenie do takich wizyt i czyniły wszelkie starania, by zacnym gościom umilić pobyt i obdarować prezentami. Tak było między innymi w 1407 r., gdy do miasta przybył ze swoją świtą Wielki Mistrz Zakonu Krzyżackiego Konrad von Jungingen. Ratusz ugościł go wspaniale, a kroniki wspominają, że „aby gości dobrze zabawić, jadło stanowiły 42 gęsi serwowane z nadzieniem jabłkowym, 26 kapłonów, 222 kurczaki, dziczyzna z jelenia, wołowina, drób, dwie świnie, dwa niedźwiedzie, pawie, ryby i mnóstwo innego jadła”. Ale to nie wszystko, „z Gdańska i Torunia zamówiono wina reńskie, piwo z Wismaru, rodzynki i inne słodycze”.

W sukiennicach przylegających do ratusza urządzono dużą kuchnię, w której murarze zbudowali kilka palenisk. Gościom przygrywali elbląscy dudziarze, wzmocnieni chórem puzonistów z Gdańska. Przed ratuszem zbudowano zadaszony namiot, w którym znajdowało się podwyższone siedzisko dla Wielkiego Mistrza. Gdy ten zaś udał się w stronę miasta, wyjechali mu naprzeciwko konno rajcowie i bogaci mieszczanie na czele z muzyką. Podczas bankietu na Starym Rynku gdańszczanie i torunianie demonstrowali walki na miecze. W nagrodę „otrzymali smakołyki, rajskie ziarno (aframon) i słodycze”.

Podczas wojny siedmioletniej wojska carskiej Rosji wkroczyły w 1756 r. do Elbląga. Wtedy to mieszkańcy miasta pierwszy raz zetknęli się ze świętem Jordanu. Jak wiadomo, Rosjanie świętują 19 stycznia prawosławną epifanię – święto Chrztu Pańskiego, zanurzając się w lodowatej wodzie jezior, rzek i chrzcielnic, by zmyć z siebie wszelkie grzechy. Podobnie było w Elblągu 19 stycznia 1756 r. W zajętym przez Rosjan mieście elbląski Dwór Artusa pełnił funkcję cerkwi prawosławnej. Tutaj odbyła się tego dnia msza, po której żołnierze carscy przeszli w procesji ulicą Rybacką, a następnie przez Bramę Rybacką wyszli nad rzekę Elbląg. Prawosławny pop nabrał trochę wody i pokropił nią chorągwie, paramenty liturgiczne oraz żołnierzy. Elbląscy mieszczanie z zapartym tchem i mrożeniem krwi w żyłach obserwowali, jak carscy żołnierze kapali się we wcześniej wyrąbanych przeręblach w rzece!

Obecnie Muzeum Archeologiczno-Historyczne, czyli dawne Gimnazjum Elbląskie, zwane niegdyś „Elbląskimi Atenami”, przechodzi gruntowny remont. Ostatni taki remont miał miejsce w 1809 r., kiedy to przeprowadzono go po dewastacjach dokonanych przez wojska napoleońskie. 21 sierpnia 1809 r. gimnazjum zostało uroczyście otwarte, a ówczesny burmistrz Elbląga Jakub Marenski wygłosił płomienną mowę, która na długo została odnotowana w annałach. Rzekł m.in.: „O, pozdrawiam tę cichą rezydencję mądrości i cnoty! Niech miłość i pokój kierują waszymi poczynaniami, a młodzież niech tutaj uczy się pobierać wszelakie skarby nauki, przyswajać cnoty będące ostoją mądrości życiowych, by serce każdego młodego człowieka było nawykłe do wzajemnego szacunku, nieskazitelnych manier, skromności i szlachetnego poczuwania wspólnoty. Żeby mężowie ci mieli dość siły i odwagi, cichego i godnego ducha, byli pełni dostojeństwa i wszechstronnej wiedzy!”.

W 1817 r. księżniczka Charlotte von Preußen (1798-1860), najstarsza córka króla Prus Fryderyka Wilhelma III, jechała z Berlina do Petersburga, gdzie miała poślubić Wielkiego Księcia Mikołaja Romanowa, późniejszego cara Mikołaja I. Jej trasa prowadziła m.in. przez Elbląg. Tutaj zgotowano jej iście królewskie powitanie. Już na przeprawie staromiejskiej przez Fiszewkę (obecnie most w przebiegu ul. Warszawskiej) wystawiono ukwieconą bramę honorową. Podobną bramę przygotowano na Moście Wysokim, a cały Trakt Królewiecki zdobiły dziesiątki kwiatów i girlandy. Na jej przybycie biły dzwony w kościołach i oddano salut armatni, a przed kwaterą przy Placu Fryderyka Wilhelma (Plac Słowiański), gdzie księżniczka się zatrzymała, wystawiono sztandary Prus i Rosji.

Władze miasta, duchowieństwo i szereg honorowych panien powitało księżniczkę i jej świtę. Na prośbę księżniczki Charlotty na śniadanie podano naleśniki i ziemniaki - jej ulubione potrawy. W wioskach należących do Elbląskiego Terytorium zbudowano wiele honorowych bram, a na granicy powiatu elbląskiego w Pogrodziu, córka miejscowego nauczyciela wygłosiła mowę na cześć księżniczki.

Kiedyś zimy były bardzo srogie i wówczas rzeka Elbląg stawała się jedną z dróg prowadzących do okolicznych miejscowości. Jeżdżono po niej na łyżwach, sankach, i chociaż trudno to sobie wyobrazić, po skutej lodem rzece jeżdżono także zaprzęgami konnymi, zwłaszcza saniami. Tak było m.in. 15 lutego 1838 r., gdy elbląska loża wolnomularska „Konstancja – Pod Ukoronowaną Zgodą” zorganizowała dla swych członków wielki przejazd saniami rzeką Elbląg i Tyną do wsi Mostek (niem. Rückforth), gdzie była chętnie odwiedzana gospoda. W tym konno-lodowym rajdzie wzięło udział 68 sań, a niektóre z nich były zaprzęgnięte w czwórkę koni! Jak by tego było mało, 23 lutego 1845 r. loża wolnomularska zorganizowała podobny rajd rzeką Elbląg, ale tym razem wzięło w nim udział aż 106 sań konnych!

4 i 5 października 1912 r. elbląska firma Ferdynanda Schichau świętowała swoje 75-lecie założenia. Było to wielkie święto fabryczne. Już 4 października wieczorem odbył się duży pochód z pochodniami ulicami miasta, który zakończył się przed „Białym Domem”, a więc willą założyciela fabryki. Główne uroczystości miały miejsce następnego dnia, ale już na terenie fabryki lokomotyw przy ul. Grunwaldzkiej. Wyznaczeni do trzymania porządku, przemówień itd. gromadzili się tutaj już od godziny 10.30. Stąd ruszył wielki pochód z flagami, znakami cechów, warsztatów oraz emblematami poszczególnych wydziałów produkcyjnych firmy.

Pochód zakończył się w Bażantarni, gdzie dla każdego fabrycznego wydziału ustawiono namioty. Uruchomiono tu wiele stoisk z towarami spożywczymi i napojami. Jako środek płatniczy służyły bony płatnicze o wartości 10 fenigów, wydane na tą uroczystość przez firmę F. Schichau. Za 10 fenigów można było kupić kufel jasnego piwa, szklankę mleka lub butelkę wody sodowej. Kawa kosztowała już 20 fenigów, tyleż dwa cygara lub 100 gram kiełbasy. Do tańca przygrywały lokalne kapele. Zorganizowane w 1937 r. obchody 100-lecia założenia firmy F. Schichau zbiegły się z jubileuszem 700-lecia Elbląga i miały również charakter wielkiego, pracowniczego festynu.
Lech Słodownik

Źródło: Dziennik Elbląski

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB