Niedziela, 20 maja 2018. Imieniny Bazylego, Bernardyna, Krystyny

Zakulisowa farsa nieco z przymrużeniem oka. Za nami premiera "Premiery"

2018-04-21 16:00:45 (ost. akt: 2018-04-21 14:05:42)

Autor zdjęcia: Aleksandra Szymańska

To farsa, w której aktorzy mogą podejść do swojego zawodu nieco z przymrużeniem oka, a widzowie - pośmiać się z samych siebie. Za nami premiera "Premiery" w reżyserii Mirosława Połatyńskiego.


Wyobraźcie sobie uroczysty wieczór premierowy w "jakimś" teatrze. Panie w wyszukanych sukniach, z nienagannym makijażem i fryzurami. Panowie w eleganckich garniturach, w dłoniach kieliszki z szampanem, a w kuluarach teatru znane i podziwiane postaci z życia publicznego, aktorzy i celebryci... Wszystko to nieodłącznie kojarzy z prawdziwą, wyczekiwaną premierą.

Jednak reżyser spektaklu (w tej roli Lesław Ostaszkiewicz) jest nieco poddenerwowany i rozdrażniony na gości i aktorów, a przede wszystkim na swoją partnerkę (Magdalena Bocianowska), która zarzuca mu, że poświęca jej za mało czasu i suszy mu głowę o młodą aktorkę, która gra główną rolę w jego sztuce. Z kolei ta ostatnia (gościnnie występująca na deskach u Sewruka Monika Łyżwa) jest rozentuzjazmowana powierzoną jej rolą i mimo wątpliwego talentu aktorskiego robi wszystko, by zagrać w kolejnej sztuce, którą ten przygotowuje.

Siwych włosów reżyserowi przysparza także podstarzały aktor-gej (Jacek Gudejko), który także znalazł się tego wieczoru na premierze. Ten ma pretensje do reżysera, że dotychczas nie dostał żadnej roli w wystawianym właśnie spektaklu, bo ciągnie się za nim zła sława: wynik dwóch burzliwych załamań nerwowych. Poza tym wszyscy kojarzą go z reklamą sklepu z narzędziami, gdzie wystąpił jako Kuba Śruba.

Nadążacie? Dobrze, to trzymajcie się mocno, bo to nie koniec rollercoasteru. Jest bowiem i aktor, który w premierowym spektaklu dostał wprawdzie rolę (Mariusz Michalski) ale niekoniecznie się do niej przyłożył. Całość chce więc ratować... kelner (Alan Bochnak), który zamiast roznosić szampana stara się zaprezentować reżyserowi swoje zdolności aktorskie. Do tego pojawiają się goście. Ona, księgowa w miejskim ratuszu (Teresa Suchodolska) dostała bilety do teatru całkiem przypadkiem i w 25. rocznicę ślubu postanowiła sobie i mężowi zrobić prezent i z tej okazji odwiedzić mury tego zacnego przybytki. Z kolei on (Artur Hauke) jest w teatrze po raz pierwszy, nie bardzo potrafi odnaleźć się w "wielkim świecie gwiazd i reflektorów", na dodatek męczy go niestrawność, bo wcześniej najadł się kiełbasy z budki z fast-fodem, i ... boli serce, bo w telewizji właśnie pokazuję mecz barażowy bejsbola, którego jest ogromnym fanem. Z każdą kolejną minutą za kulisami tworzy się coraz większy galimatias, narastają ukryte pretensje i niedopowiedzenia, a kurtyna pójdzie w górę za parę minut…

„Premiera” pióra Norma Fostera, kanadyjskiego dramatopisarza, to przezabawna komedia o przygotowaniach do… premiery, z brawurowymi dialogami i galerią niezwykłych postaci. Sztuka jest jedną z najzabawniejszych prób pokazania zakulisowych relacji odzwierciedlających nieco niekonwencjonalny świat teatralnej rzeczywistości.

Aktorom elbląskiego teatru udało się stworzyć postaci, które bawią widzów zręcznymi, przesyconymi humorem dialogami. Na szczególną uwagę zasługuje kreacja Moniki Łyżwy, która na profesjonalnych deskach teatralnych wystąpiła po raz pierwszy. I zrobiła to z bardzo dobrym skutkiem.
as

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB