Reklama

Muszą zdążyć przed zimą. Azyl dla koni potrzebuje remontu

13/08/2018 10:46

Ratują konie z targów śmierci i opiekują się nimi w specjalnym azylu, który działa w podelbląskim Nowakowie. Potrzebny jest jednak remont stajni, a na to brakuje im pieniędzy. Jak mówią, czasu jest niewiele.

Do Azylu dla koni trafiają ocalone z tzw. targów śmierci — miejsc, gdzie odbywają się targi koni idących na rzeź. W podelbląskim Nowakowie znajdują się najbardziej chore i okaleczone psychicznie i fizycznie zwierzęta, które pracownicy azylu zdołali uratować z rąk handlarzy koni. Tutaj znajdują wybawienie od cierpień i śmierci, znajdują ostoję i zaczynają nowe życie.

— Pod opieką stowarzyszenia przebywa obecnie 14 koni, 3 kozy, 6 psów i 7 kotów. Konie najbardziej kalekie stacjonują w stajni w Nowakowie, gdzie mają zapewnioną opiekę 24h na dobę. Każde ze swoją traumatyczną historią, skazane na rzeź, bądź skrzywdzone przez człowieka. Ostatni podopieczny to maltretowany 14 miesięczny źrebak z dziurami w brzuchu i obustronną przepukliną — opowiada Karolina Zagrodzka ze stowarzyszenia „Azyl dla koni”.

Organizacja utrzymuje się jednak wyłącznie z darowizn dobrych ludzi. A drewniana stajnia, w której przebywają konie wymaga remontu, który trzeba przeprowadzić przed zimą.

— Upały nie dają o sobie zapomnieć tego lata. Konie są poddenerwowane wysokimi temperaturami. Aby chronić się od napastliwych much, trą ciałem o ogrodzenie. Stare ogrodzenie nie wytrzymało już w kilku miejscach. Brama jest tak spróchniała, że nie ma już do czego przykręcić zawiasów, które z resztą zostały wyłamane. Ostatnie silne wiatry, zapowiadające burze, zmiotły także dach z ostatniego boksu. Te wymagają remontu, deski mimo impregnacji zaczynają „pracować”... Część ma dziury od kopów, są także pogryzione. Zbliża się zima, czasu pozostało nam naprawdę niewiele — mówi Karolina Zagrodzka.

Dlatego marzeniem pracowników azylu jest remont stajni. Przydałby się także polbruk od boksów do padoku, by konie nie musiały chodzić po wystających kamieniach. Zapobiegłoby to powstawaniu kałuż, które utrudniają pracę i wyprowadzanie koni. Remont dachu, nowa brama, przęsła, deski i kostki na drogę to koszt około 15 tys. zł bez tzw. robocizny. Takich pieniędzy azyl nie ma. Dlatego pracownicy stowarzyszenia zwracają się z apelem do wszystkich ludzi wielkiego serca.

— Zbieramy materiały, wszystko co się przyda do remontu, a dodatkowo też fanty na bazarek, który będzie prowadzony na profilu facebook. Jeśli ktoś ma jakieś materiały budowlane lub zna kogoś kto po znajomości mógłby załatwić drewno na remont stajni, prosimy o kontakt przez nasz fanpejdż — mówi Karolina Zagrodzka. — Azyl tworzymy my wszyscy. Każdy, kto pomaga. Azyl to rodzina, która pod skrzydła swoje zabiera te, których nikt nie chce. Pokażmy że damy radę po raz kolejny stawić czoła losowi.

W Nowakowie jak zawsze mile widziani będą także wolontariusze, których pomoc przy koniach jest nieoceniona.
Od wielu lat pracownicy Azylu dla Koni interweniują na jednym z największych "końskich targów" w Polsce, w Skaryszewie. To tutaj od ponad 380 lat organizuje się Jarmark Koński, na którym można m.in. obejrzeć pokazy koni. Są też wszelkie akcesoria związane z hodowlą tych zwierząt, do tego rękodzieło i żywność z wielu regionów kraju. Całość umilają występy artystyczne lokalnych zespołów. To jednak tylko jedna strona medalu. Bo Skaryszew to także miejsce, gdzie spotykają się handlarze i sprzedają konie, które w transportach śmierci wywożone są na rzeź, gównie do Włoch. Ten proceder odbywa się zazwyczaj pod osłoną nocy. W ubiegłym roku z targów udało się wykupić m.in. klaczkę Wiktorię, która ma sprawne tylko trzy nogi i zdiagnozowany nowotwór gardła. Cztery lata temu do azylu trafił źrebak Taro, którego pracownicy azylu długo leczyli z braku akceptacji otwartej przestrzeni, na której nie potrafił się odnaleźć.
[gallery=4]109209[/gallery]
as

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama