Czwartek, 20 września 2018. Imieniny Eustachego, Faustyny, Renaty

Ratuje zabytkową karczmę sprzed 200 lat. Wiemy co tu będzie

2018-09-02 10:13:41 (ost. akt: 2018-09-02 10:34:57)

Autor zdjęcia: archiwum prywatne

Ma ponad 200 lat. Powoli zaczynać odzyskiwać dawny blask. Stara, zabytkowa karczma w Nowym Dworze Elbląskim odkrywa kolejne, ukryte dotąd tajemnice.

O ratowaniu zabytkowej karczmy, która stoi tuż przy drodze w Nowym Dworze Elbląskim (gm. Gronowo Elbląskie), pisaliśmy na naszych łamach w maju 2017 r. To wtedy Filip Gawliński, historyk sztuki i nowy właściciel karczmy, podjął starania, by to miejsce znowu zaczęło świecić dawnych blaskiem.

Już wcześniej zabezpieczono cenne elementy budynku jak np. oryginalną stolarkę okienną. Czyniono także starania o przyznanie dotacji z Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego na ratowanie karczmy. Udało się. 200 tys. zł otrzymanego wtedy wsparcia pozwoliło na wykonanie pierwszego etapu prac w zabytkowym obiekcie, który objął konserwację chemiczną drewna, renowację fundamentów i piwnicy, zabezpieczenie stolarki okiennej i drzwiowej oraz demontaż wtórnych elementów, np. płyt pilśniowych, które po 1945 r. zostały nałożone na budynek.
— Kolejną dotację z ministerstwa przeznaczyliśmy na roboty ciesielskie przy karczmie — opowiada Filip Gawliński.

Okazało się, że w trakcie prac renowacyjnych stara karczma zaczęła odkrywać dotąd ukryte tajemnice.
— Dzięki pani Klaudii Skierkowskiej, która pisze pracę dyplomową na temat tego domu, odkryliśmy, że karczma miała zabudowę wzdłużną, a tam, gdzie obecnie znajduje się wjazd, była obora i najprawdopodobniej stała stodoła. Zresztą te budynki znajdują się na planach z końca XIX wieku. I kolejna ciekawostka: od frontowej strony budynku był kiedyś podcień. Bez wątpienia karczma była kiedyś domem podcieniowym — mówi Filip Gawliński.

Te wyjątkowe odkrycie potwierdza fakt znalezienia w karczmie belek stropowych z dekorowanymi profilami, które widoczne są pod okapem.
— Na podstawie podobnych odkryć w wielu zabytkach żuławskich wnioskować można, że każdy z budynków w tzw. zabudowie wzdłużnej posiadał kiedyś podcień. Z różnych powodów budynki traciły podcienie, które rozbierano i pozostawiano frontowe wejście bez akcentu, jak w przypadku karczmy, lub zastępowano podcień nowocześniejszym gankiem. Tak się stało np. w XVII-wiecznej zagrodzie w Kępniewie — dodaje Filip Gawliński.

W październiku zostanie także złożony kolejny wniosek do ministerstwa o finansowe wsparcie, który tym razem zostanie przeznaczone na renowację wnętrza budynku. Wtedy będzie można powiedzieć, że karczma w całości będzie ukończona.

Wszystkie prace mają na celu nie tylko ratowanie tego pięknego zabytku, ale także nadanie mu nowego życia.
— W przyszłości będzie to miejsce, w którym będzie się gotowało według starych zasad, a produkty żywieniowe będą pochodziły z prawdziwie ekologicznych gospodarstw. Ten pięknie odremontowany budynek będzie miejscem otwartym, służącym ludziom w pełnym rozwoju: duchowym i cielesnym. Nie chcemy zarabiać na tym miejscu, a jeśli osiągniemy dochód, to w całości będzie przeznaczony na ratowanie kolejnych, drewnianych zabytków — dodaje historyk sztuki.

Nowy Dwór Elbląski znajduje się na trasie Elbląg-Malbork, tuż za Jegłownikiem. Stara karczma, która ma ponad 220 lat, stoi tuż przy drodze, po lewej stronie jadąc w stronę Malborka. W swojej historii miała kilku właścicieli. Dzięki inskrypcji widniejącej na nadprożu wejścia głównego wiadomo, że budynek został wzniesiony w 1795 r. przez Jacoba Glandta dla Heinricha Fechtera. Przypuszcza się, że najpierw był domem olęderskim, a później, po przejęciu przez Niemców, stał się karczmą. Po 1945 r. budynek zamieszkiwała polska rodzina, która przyjechała na te tereny z Litwy.

Karczma została zbudowana z grubych bali sosnowych. Ciekawostką jest to, że takie domy drewniane w XIX wieku były do kupienia np. na Targu Gdańskim, a części przywoziło się na miejsce i składało jak dzisiejsze klocki Lego.
— Wielu obcokrajowców podróżników w XVII i XVIII wieku zachwycało się budownictwem drewnianym w Polsce. W ich relacjach czytamy, że nawet w ciągu 7 do 14 dni możliwe było stawianie obszernych, dekorowanych dworów z gotowych elementów — dodaje Gawliński.

Żuławy to teren podmokły, rzeki często tu wylewały, więc drewniane domy musiały być solidne, by poradzić sobie z takimi trudnymi warunkami. A surowce pozyskiwane z żuławskich lasów na pewno nie nadawały się do budowy, a tym bardziej domów.
— Na terenach podmokłych drzewa rosną bardzo szybko i równie szybko gniją w trakcie wzrostu. A, wbrew pozorom, przyrost drzewa musi być powolny, gdyż tylko wtedy będzie w nim dużo żywicy i jego jakość jest wtedy nieporównywalnie lepsza. Prawdopodobnie, jak pisał Wincenty Pol, który niegdyś wizytował te tereny, żuławianie m.in. do budowy pozyskiwali drewno spławiane z Wisły, które przejmowali od flisaków. Co ciekawe wchodzili w jego posiadanie również... za darmo. Niejednokrotnie wiosenne wylewy Wisły przynosiły m.in. kłody drzew. Te, wraz z nurtem rzeki, płynęły na północ kraju. Tu odpowiednio „opiekowali się” nimi żuławianie — opowiada Filip Gawliński. — Na Żuławach drewno było cenne i drogie, budowano tu domy z myślą o tym, że mają one służyć przez wiele długich lat. Warto też dodać, że na terenach zagrożonych powodziami budowano głównie domy drewniane, z drewna wysokiej klasy, sezonowanego. Murowany dom się nie sprawdzał – słabo palona cegła "piła" wodę co powodowało jej lasowanie, wapienna zaprawa była wypłukiwana, a mury pękały. Zaś drewniany dom nasiąkał wodą, ale potem szybko ją oddawał.

Warto podkreślić, że w otrzymaniu dotacji na ratowanie karczmy pomógł powołany do życia Funduszu Ochrony Zabytków Architektury Drewnianej (www.fozad.pl - red), który współtworzy nie tylko karczma, ale i kilkanaście pozostałych zabytków żuławskich.
— Fundusz ma za zadanie wspierać konserwację zabytków architektury drewnianej, a także tworzyć infrastrukturę turystyczną i gospodarczą wspomagającą ochronę architektury zabytkowej. Przy otrzymaniu dotacji nieoceniona była także pomoc posła Zbigniewa Babalskiego i w pierwszym etapie prac wójta gminy Gronowo Elbląskie Marcina Ślęzaka — mówi Filip Gawliński.
as

Komentarze (3) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. xxx #2570644 | 83.3.*.* 3 wrz 2018 08:47

    gospodarstwa rolne w/g tego pana dzielą się na prawdziwie ekologiczne i nieprawdziwie ekologiczne

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. Karczmistrz #2570508 | 78.88.*.* 2 wrz 2018 23:44

    Czyli jak dobrze pójdzie to napijemy się tam wódeczki i zjemy kotleta w kapuście? :)

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  3. Jaśniepan #2569977 | 213.76.*.* 2 wrz 2018 10:41

    Austeria.

    ! - + odpowiedz na ten komentarz