Czwartek, 20 września 2018. Imieniny Eustachego, Faustyny, Renaty

Porzuciła ciało swojego dziecka na plaży. Czy to było zabójstwo? Ruszył drugi proces Katarzyny W.

2018-09-05 12:23:57 (ost. akt: 2018-09-05 12:37:39)

Autor zdjęcia: Aleksandra Szymańska

W 2017 roku braniewski sąd skazał Katarzynę W. za nieumyślne spowodowanie śmierci swojego nowo narodzonego dziecka na rok więzienia w zawieszeniu na trzy lata. Sąd Okręgowy w Elblągu uznał jednak, że jest szereg dowodów wskazujących na to, że mogła dopuścić się "zbrodni zabójstwa". Nowy proces w tej sprawie ruszył w środę (5.09).

Katarzyna W. w październiku 2015 roku porzuciła ciało swojej martwej córki na plaży w Starej Pasłęce. Dwa lata później za nieumyślne spowodowanie śmierci dziecka została skazana przez braniewski sąd na rok więzienia w zawieszeniu na trzy lata. Od tego wyroku odwołał się Norbert g., jej były partner, ojciec dziecka. Nie zgadzał się on ze stanowiskiem, że Katarzyna W. nie działała z zamiarem bezpośrednim lub ewentualnym pozbawienia życia swojej córeczki, a wymierzona jej kara jest rażąco łagodna. We wniosku zażądał dla byłej partnerki surowszej kary, chce też od niej zadośćuczynienia pieniężnego za doznane z tytułu śmierci dziecka krzywdy psychiczne i przeżyty stres.

W marcu br. odwołanie w tej sprawie rozpatrywał Sąd Okręgowy w Elblągu, który ostatecznie uchylił wyrok braniewskiego sądu. Druga rozprawa Katarzyny W. ruszyła w środę (5.09). Kobieta nadal przyznaje się do tego, że nie udzieliła i nie wezwała pomocy do swego nowo narodzonego dziecka, ale twierdzi, że nie chciała pozbawić go życia. Według niej dziecko od razu urodziło się martwe, choć we wcześniejszych zeznaniach nigdy tego nie stwierdziła. Podtrzymuje za to, że porzuciła ciało dziecka na plaży, bo bała się reakcji środowiska, że te odwróci się od niej i zostawi bez wsparcia.

I wskazuje, że wiele razy próbowała powiedzieć swojemu partnerowi, że jest w ciąży.

— Ale on unikał tego tematu (...) Prosiłam, żeby pojechał ze mną do lekarza, ale on mnie wyganiał, żebym szła sama (...) W tej ciąży głównie liczyłam na pomoc Norberta, bo był mi najbliższy, ale on nigdy nie wykazał zainteresowania, że jestem w ciąży. Nie wiedziałam, dokąd mam pójść — zeznawała dziś Katarzyna W. — Bałam się powiedzieć, głównie z uwagi na moją pierwszą ciążę, bo matka mówiła, że już nie jestem jej córką, jeśli znowu jestem w ciąży — zeznawała dziś Katarzyna W.

Córeczkę urodziła w październikowy poranek 2015 roku, nad ranem, w łóżku, obok śpiącego partnera, który jak dziś twierdził, w ogóle nie słyszał przebiegu porodu. Zeznał, że nad ranem przyjechał do domu z kursu do Rosji, a już około 8 wstał i poszedł pomagać ojcu przy rozładunku drzewa. Nie zastanowiło go także, że gdy wrócił do pokoju około trzy godziny później, Katarzyna miała sprzątać, a w pokoju, na podłodze, łóżku i pościeli są ślady krwi.

— Twierdziła, że dostała bardzo obfity okres — zeznawał dziś.

Choć, jak mówi, domyślał się, że Katarzyna jest w ciąży. — Przytyła. Ale jak pytałem, to twierdziła, że to od tabletek na tarczycę (...) Ona mnie zapewniała, że nie jest w ciąży (...) Mówiła, że kupuje sobie nawet środki higieniczne, gdy ma miesiączkę — mówił. Ale wcześniej zeznał także, że widział, jak Katarzyna szuka w internecie informacji na temat aborcji.

Podczas rozprawy sędzia chciał wiedzieć, dlaczego Norbert G. nie zareagował mając podejrzenia, że jego partnerka najprawdopodobniej urodzi jego dziecko i sam nie zawiózł jej do lekarza?

— Ona wtedy nie miała jeszcze 18 lat i mówiła, że do lekarza musi iść z matką. Miałem ją zawieźć, ale jak o tym wspominałem, to był płacz (...) Teraz wiem, że to mój błąd — stwierdził.

Biegli powołani do pierwszej sprawy wskazali, że córka Katarzyny i Norberta urodziła się żywa, jednak w stanie zamartwicy okołoporodowej spowodowanej przedwczesnym odklejeniem się łożyska, była też niedotleniona i żyła maksymalnie 30 minut. W końcu zmarła w wyniku uduszenia. Matka w tym czasie nie udzieliła jej żadnej pomocy. Przykryła i docisnęła dziecko kołdrą, a potem zapakowała w prześcieradło i bluzę i włożyła do plastykowej reklamówki. Pakunek porzuciła w trzcinach, na plaży w Starej Pasłęce. Ciało noworodka znalazła kobieta, która w tym czasie spacerowała z psem.

Wcześniej Katarzyna W. dwukrotnie była w ciąży: pierwsze dziecko urodziło się martwe, drugą ciążę kobieta usunęła. Kolejna rozprawa została wyznaczona na 6 września.
as

Komentarze (14) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Gość #2574108 | 188.146.*.* 6 wrz 2018 16:30

    To była jej czwarta ciąża a więc była świadoma tego co robi , to zwykła su.a i puszczalska . Najwyższą kara jaka ta zabójczyni powinna ponieść to nie tylko wielokrotnie więzienie ale również żeby nigdy więcej nie mogła urodzić dziecka , żeby to co zrobiła męczyło ja do końca życia i żeby nigdy nie zaznała szczęścia .

    Ocena komentarza: warty uwagi (2) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. axaaxa #2573460 | 83.31.*.* 5 wrz 2018 23:12

    Biedna kobieta i biedne dziecko - ofiary braku edukacji seksualnej i antykoncepcji , niewiedzy, nędzy, patologii. Ojciec dziecka jak to zawsze w Polsce, niewinny. , ,

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  3. ??? #2573416 | 37.47.*.* 5 wrz 2018 22:13

    Ku.wa mać

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  4. olo #2573120 | 195.136.*.* 5 wrz 2018 18:26

    dzwine , 3 ciaze i 3 martwe dzieci , czy kogos to kurwa nie zastanawia ? czy sedzia wydajac pierwszy wyrok wzial to jako okolicznosc lagodzaca ze 2 poprzednich dzieci nie zyje ? komuszavcsprawiedliwosc jest slepa to fakt

    ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)

    1. do zM #2573101 | 94.254.*.* 5 wrz 2018 17:57

      Bydle to chyba ta dziewczyna...nie ma własnego rozumu, ze trzeba jechać do szpitala

      Ocena komentarza: warty uwagi (2) ! - + odpowiedz na ten komentarz

    Pokaż wszystkie komentarze (14)