Wtorek, 18 grudnia 2018. Imieniny Bogusława, Gracjana, Laury

"Latające fortece" nad Królewem

2018-10-14 08:00:00 (ost. akt: 2018-10-16 14:41:40)

Autor zdjęcia: archiwum Lecha Słodownika

Skutki nalotu były przerażające. Lotnisko w Królewie oraz jego okolice były podziurawione lejami od bomb. Trafiły one również hale produkcyjne, hale montażowe i baraki sypialne.

Dwa naloty amerykańskiej 8. floty powietrznej (USAAF) i będących w jej składzie „latających fortec” na montownię samolotów Focke-Wulf w Królewie pod Malborkiem, są na ogół znane. Ale warto jeszcze raz przedstawić tę historię, opierając się m.in. na wspomnieniach naocznych świadków. Naloty te były doskonale słyszalne w Elblągu i mówiono, że od ryku amerykańskich bombowców oraz wybuchów drżały szyby w oknach.

Jak wiadomo, w Królewie leżącym na wschód od Malborka, Niemcy otworzyli w 1929 r. małe lotnisko cywilne, które w 1934 r. zostało przejęte przez hitlerowską Luftwaffe. Natomiast podczas II wojny światowej zakłady w Bremie urządziły tutaj filię nr 6, montownię samolotów myśliwskich Focke-Wolf 190. Tak ważny zakład zbrojeniowy nie mógł ujść uwadze alianckiemu wywiadowi. W konsekwencji dokładnego rozpoznania Amerykanie przeprowadzili dwa naloty na te zakłady.

Pierwszy nalot miał miejsce już 9 października 1943 r. z udziałem 96 czteromotorowych maszyn bojowych, a drugi nastąpił 4 kwietnia 1944 r. Oba naloty były bardzo widowiskowe, przeprowadzone w dzień, z pewnością odniosły wówczas duży sukces medialny, ale były przede wszystkim niezwykle precyzyjne.
W czasie pierwszego nalotu Amerykanie zbombardowali również Gdańsk, niszcząc wiele zabytkowym obiektów na Starym Mieście. Mówiono, że zrobili to "po drodze" lecąc na Królewo pod Malborkiem. Jeden ze świadków tych nalotów, Bodo Rückert z Malborka, tak je opisał:

(...) Mieszkałem z rodzicami przy Salza-Straße 96 (dzisiaj ul. Charlesa De Gaulle'a). W dniu 9.10.1943 r. około godziny 13 nagle usłyszeliśmy syreny ogłaszające alarm lotniczy. W tym momencie wszyscy uczniowie i nauczyciele starali się jak najszybciej skryć w bezpiecznym miejscu. Była to piwnica naszej szkoły (dzisiaj znajduje się tutaj Sąd Rejonowy). Następnie usłyszeliśmy potężne wycie silników ponad stu ciężkich bombowców amerykańskiej 8. floty powietrznej nadlatujących od strony zachodniej. Ku naszemu zdziwieniu przeleciały one nad miastem, kierując się na wschód.

Za chwilę zaczęły pozbywać się swego obciążenia, zrzucając tony bomb na zakłady Focke-Wulf w Królewie. Moja mama z moim młodszym bratem przebywali w kuchni i obserwowali ten ciężki nalot aż do ostatniej detonacji. Po jego zakończeniu wszyscy byli mocno poruszeni, niektórzy wręcz zdruzgotani. Skutki nalotu były przerażające. Lotnisko w Królewie oraz jego okolice były podziurawione lejami od bomb. Trafiły one również hale produkcyjne, hale montażowe i baraki sypialne. To właśnie w nich przebywało wielu robotników, którzy znaleźli śmierć w ruinach lub w ogniu. Naliczono ponad stu zabitych. W środę 13 października 1943 r. przed nowym ratuszem w Malborku odbyła się uroczysta ceremonia pogrzebowa. Moja klasa, jak i inne klasy, musiały wziąć w niej udział. Dziesiątki trumien, ciasno postawionych, stało obok siebie. Zgromadziły się przy nich rodziny zabitych oraz setki mieszkańców Malborka. Okazało się jednak, że nie był to ostatni nalot.

W niedzielę wielkanocną 9 kwietnia 1944 r. ponownie amerykańska 8. flota powietrzna zaatakowała zakłady Focke-Wulfa w Królewie. Tym razem, w wyniku podjętych środków zaradczych i bezpieczeństwa, zginął tylko jeden robotnik. Tym niemniej wszystkie hale produkcyjne i montażowe zostały doszczętnie zniszczone. Tego dnia niebo było słoneczne i przejrzyste. Eskadra przyleciała z północy, najpierw pojawiła się nad zamkiem, a potem nad miastem, w pięciu kluczach każdy po 20 czteromotorowych bombowców, zgrupowanych w powietrzu na różnych wysokościach. Nalot na zakład w Królewie wykonało 98 bombowców, które zrzuciły 698 bomb kruszących i 1201 bomb zapalających. Nieuszkodzone podczas pierwszego nalotu obiekty zostały całkowicie zniszczone, tak więc produkcja zupełnie zamarła.

Dzisiaj lotnisko w Królewie pod Malborkiem jest w dalszym ciągu wykorzystywane przez siły zbrojne, tym razem jako jedna z baz lotniczych NATO.
Lech Słodownik


Komentarze (1) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. www #2602453 | 83.6.*.* 15 paź 2018 15:13

    No i bardzo dobrze. Mam nadzieję, że nie zginął tam żaden z pracujących więźniów. Bo szkoda by było.

    ! - + odpowiedz na ten komentarz