To nie praca, to pasja. Przewodnicy turystyczni obchodzą swoje święto

2019-02-21 13:47:50(ost. akt: 2019-02-21 14:02:03)
Karol Wyszyński jest przewodnikiem w PTTK Oddział Ziemi Elbląskiej od 8 lat

Karol Wyszyński jest przewodnikiem w PTTK Oddział Ziemi Elbląskiej od 8 lat

Autor zdjęcia: Anna Dawid

Przewodnicy i piloci to najczęściej osoby z pasją, zainteresowaniami i ogromną wiedzą o miejscu, jakie chcą pokazać turystom. Dziś obchodzą swoje święto. O swojej pracy opowiada Karol Wyszyński, przewodnik PTTK Oddział Ziemi Elbląskiej.
Karol Wyszyński śmieje się, że przewodnikiem turystycznym został ...z nudów.

— Przeszedłem na emeryturę i nagle miałem mnóstwo wolnego czasu. Pomyślałem, że trzeba czymś wypełnić tę lukę. Od lat 60. jestem pasjonatem filatelistyki i kiedy zacząłem zbierać elementy pocztowe z terenu dawnego województwa elbląskiego, to wchłaniałem przy okazji historię tych miejsc — opowiada pan Karol. — A Elbląg i jego region to tereny przebogate pod tym względem. I pomyślałem, że może warto podzielić się moją wiedzą z większą grupą osób.

W ten sposób, już od 8 lat pan Karol oprowadza wycieczki turystyczne po całym Elblągu i okolicach.

— Kiedyś nie tak łatwo było zostać przewodnikiem. Bo oprócz pasji i wiedzy o miejscu, jakie chce się pokazać turystom, trzeba także zrobić specjalny kurs. Kiedyś szkolenie kończyło się egzaminem państwowym przed urzędnikami wojewódzkimi. Potem, gdy zawód przewodnika turystycznego został uwolniony, te obostrzenia złagodniały. Nie uważam, żeby to było korzystne. Dlatego w Polskim Towarzystwie Turystyczno-Krajoznawczym każdy przewodnik ma skończony odpowiedni kurs, który kończy się sprawdzianem wewnętrznym.

Przewodnik musi być pasjonatem tego, co robi i wykonywać swój zawód odpowiedzialnie, ponieważ oprowadzani często zadają pytania o interesujące ich szczegóły. Nie bez znaczenia jest stworzenie przyjaznej, z poczuciem humoru atmosfery.

— Bo grupy turystów, którzy przyjeżdżają do Elbląga często są zmęczeni, gdyż wpadają tu po drodze z innych miast, na chwilę. Wtedy muszę szybko zaplanować, co "w pigułce" pokazać im najpiękniejszego w naszym mieście — opowiada pan Karol. — W tak krótkim czasie pozostaje jedynie oprowadzanie ich po elbląskiej starówce, odbudowanej po II wojnie światowej od podstaw. Zwiedzamy także ratusz staromiejski, katedrę z najwyższą wieżą po prawej stronie Wisły, Dom Królów, ścieżkę kościelną i w sezonie Bramę Targową. Trochę boleję, że ruch turystyczny w Elblągu jest ciągle nieduży a ci, którzy tu przyjeżdżają omijają np. muzeum, które po remoncie jest jedną z najjaśniejszych perełek w naszym mieście.

Ale Elbląg - jak zauważa pan Karol - to nie tylko Stare Miasto.

— Oprowadziłem setki wycieczek i przeszedłem po Elblągu tysiące kilometrów. I nadal są tu miejsca, które odkrywam na nowo. To np. piękna ulica Bema, gdzie po wojnie przeniósł się ze starówki cały elbląski establishment. To świetnie zachowana lampa gazowa z połowy XIX wieku, która świeci przy zabytkowym budynku Sądu Okręgowego. To także ulica Grunwaldzka, gdzie stoi dom pod orłami w stylu eklektycznym, który ma na rogu dachu piękne orły wykonane prawdopodobnie z brązu. Nieraz muszę mocno wytężyć wzrok, żeby dostrzec coś wyjątkowego. A oko mam bystre, bo podczas samodzielnych włóczęg po Elblągu dokumentuję na fotografiach to, co zobaczyłem.

Pan Karol o pracy przewodnika mówi "moje hobby".

— Podróżuję i zwiedzam nie tylko Elbląg, ale także okolice i region. Ta pasja uczy wielu nowych rzeczy. A przy okazji to, co po drodze poznam i zobaczę - tego nie da się rozmienić na żadne pieniądze — kończy pan Karol.
Aleksandra Szymańska