Niedziela, 26 maja 2019. Imieniny Eweliny, Jana, Pawła

Złoto północy na Mierzei

2019-03-15 10:09:00 (ost. akt: 2019-03-15 10:11:21)

Autor zdjęcia: archiwum Izby Celnej

Mieszkańców regionu zelektryzowała wiadomość o odkryciu wartych setki milionów złotych złóż bursztynu w rejonie, w którym ma powstać kanał na Mierzei Wiślanej. Niektóre, niepotwierdzone informacje, mówią nawet o 800 milionach złotych!

Niektórzy mówią o prawdziwym skarbie, inni zacierają ręce, przedstawiciele władzy jednak studzą emocje. Chodzi o informacje na temat odkrycia bogatych złóż bursztynu na Mierzei Wiślanej. Póki co bowiem nie wiadomo, czy wydobywanie tej cennej kopaliny w ogóle będzie opłacalne.
Mieszkańców regionu zelektryzowała wiadomość o odkryciu wartych setki milionów złotych złóż bursztynu w rejonie, w którym ma powstać kanał na Mierzei Wiślanej. Niektóre, niepotwierdzone informacje, mówią nawet o 800 milionach złotych!

— W ramach przygotowania projektu przekopu Mierzei Wiślanej i uzyskiwania wszelkich pozwoleń, przeprowadzone zostały badania na obecność bursztynu — poinformował Michał Kania, dyrektor Biura Prasowego Ministerstwa Gospodarki Morskiej Żeglugi Śródlądowej. — Potwierdziły one, że w pewnych miejscach bursztyn tam jest, jednak aby poznać wielkość złóż oraz określić możliwość wydobycia zostały zlecone bardziej szczegółowe badania. Ich wyniki oceni Ministerstwo Środowiska, bo to ono ma w swoim nadzorze odpowiednie instytucje, które podejmą decyzję o rozpoczęciu wydobycia.

Jak dodał przedstawiciel resortu, jeśli wydobycie będzie opłacalne i bezpieczne dla środowiska, zostanie przeprowadzone podczas prac budowalnych, kiedy zacznie pracować tam ciężki sprzęt.

— Znalezisko w żaden sposób nie wpływa na termin realizacji inwestycji — podkreślił Kania.
Informacje o odkrytych złożach budzą spore emocje, wszak bursztyn nie bez przyczyny nazywany jest złotem północy.

Do jednego z większych przemytów tej cennej kopaliny doszło pod koniec 2016 roku we Fromborku. Celnicy poszukując przemycanego tytoniu kontrolowali jeden z jachtów, którym podróżowali Rosjanie. Jak się okazało, przemyt papierosów był tylko przykrywką. Prawdziwy "skarb" znajdował się w skrzyniach schowanych na dnie łodzi.

– By tam dotrzeć celnicy musieli zdemontować drewnianą podłogę jachtu i wyjąć zbiornik z paliwem. Niezbędne okazało się użycie specjalistycznego sprzętu w tym szlifierek kątowych i łomów – zaznaczał podinspektor Ryszard Chudy, oficer prasowy Izby Administracji Skarbowej w Olsztynie. - W efekcie na jachcie znaleziono trzy tysiące paczek papierosów i prawie 288 kilogramów bursztynu, zarówno surowego jak i obrobionego. Towar ukryto w kilkunastu workach jutowych.

Z kolei najbardziej spektakularne było zatrzymanie bursztynu 11 października 2014 roku na przejściu w Grzechotkach. Przemycał go obywatel Chin. Towar to 43 kg bursztynu surowego, w tym bryłki o wadze ponad pół kilograma, oraz gotowa już biżuteria (0,7 kg).

— W wyniku konkursu ofert towar został sprzedany za 681 tys. zł.— podał podinspektor Chudy (zatrzymany bursztyn, po orzeczeniu sądu, jest sprzedawany - przyp.red.).

Bursztyn to nie tylko źródło dochodu dla przemytników. Również mieszkańcy regionu decydują się na łamanie prawa, by pozyskiwać jantar. Na przykład pod koniec 2017 roku straż leśna Nadleśnictwa Elbląg po raz kolejny udaremniła nielegalne pozyskanie bursztynu na Mierzei Wiślanej. W trakcie wspólnie przeprowadzonych akcji z policjantami posterunku ze Stegny, udaremnili nielegalne wydobycie bursztynu wykonywane metodą wypłukiwania. Wcześniej stróże prawa zatrzymali dwie osoby, które również wypłukiwały bursztyn.
Warto podkreślić, że osobom nielegalnie pozyskującym bursztyn grozi kara grzywny bądź aresztu. Ponadto przez taki proceder w środowisku leśnym powstają zniszczenia trudne do odwrócenia.

— Największemu uszkodzeniu ulega gleba — wyjaśniał Jan Piotrowski z Nadleśnictwa Elbląg. — W trakcie poszukiwania wydobywany jest grunt ze sporych głębokości, a wypłukiwanie bursztynu sięga nawet do 6 – 8 metrów w głąb ziemi, przy okazji mieszane są wszystkie warstwy gleby, przez co rośliny pozbawiane są niezbędnej do życia warstwy organicznej. Uszkadzany jest także system korzeniowy rosnących drzew, co może powodować obumieranie drzewostanów, a w konsekwencji gradację szkodliwych owadów i tworzenie się luk w drzewostanie. Ponadto w trakcie prac często zaśmiecany jest las. Miejsca poszukiwań bursztynu stanowią także niebezpieczeństwo dla odwiedzających las turystów, których w sezonie urlopowym w lasach Mierzei Wiślanej jest bardzo dużo. Co jednak ciekawe, w ostatnich latach zanotowano mniej prób przemytu bursztynu na granicy z Rosją.

W 2014 roku było to 350 kg., w 2015 - 105 kg., w 2016 - 330 kg., 2017 - 26,5 kg, 2018 - 6,9 kg. W roku 2018 173,089 kg bursztynu sprzedano za kwotę 130 074 zł.

— Wynika to zapewne z faktu, że na rynku mniejszy jest popyt na tę kopalinę — informuje Ryszard Chudy. — Ponadto sporo ujawnień dokonanych przez celników w poprzednich latach, a co za tym idzie i kar, mogła odstraszyć część potencjalnych przemytników. Bardziej też pilnują wywozu rosyjscy celnicy, bo to dla nich towar strategiczny. Rosyjscy celnicy mają nawet psy wyszkolone do szukania bursztynu.
Łukasz Razowski

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Komentowanie wyłączone

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB