Reklama

Myśliwi urządzili polowanie. W zakazanej strefie miało paść nawet tysiąc sztuk ptaków

04/04/2019 09:28

Ministerstwo umywa ręce, urząd morski wyjaśnia, a prokuratura prowadzi śledztwo ws. masowego odstrzału ptaków w okolicy Nowej Pasłęki. W zakazanej strefie miało paść nawet tysiąc sztuk m.in. gęsi.

Do masowego polowania miało dojść w październiku 2018 roku. Polowali Włosi, którym łowiska udostępnili miejscowi myśliwi. Wedle szacunków ornitologów, mogło dojść do odstrzału około tysiąca dzikich gęsi i kaczek.

— Z tego co wiemy, były dwie grupy myśliwych z Włoch — mówił Zdzisław Cenian, ornitolog. — Jedna z nich zastrzeliła około 50 ptaków. Nie wiemy, jak długo podobne polowania były organizowane i ile w sumie zastrzelono ptaków. Jeśli nie tysiąc, to setki — podkreślał.

Przypomnijmy, elbląska prokuratura poinformowała w marcu, że w tej sprawie „w toku postępowania przygotowawczego wykonano większość zaplanowanych czynność procesowych, zaś w chwili obecnej oczekuje się na odpowiedź Ministerstwa Środowiska Departament Leśnictwa na okoliczność ustaleń z Ministerstwem Gospodarki Morskiej i Urzędem Morskim w Gdyni w kwestii pojęcia linii brzegu morskiego odnośnie brzegów Zalewu Wiślanego”
Tymczasem w Ministerstwie Środowiska dowiedzieliśmy się, że „Prawo łowieckie stanowi, że kto poluje na przelotne ptactwo łowne na wybrzeżu morskim w pasie 3000 m od brzegu w głąb morza lub 5000 m w głąb lądu podlega karze pozbawienia wolności do lat 5.”

— Dla określenia legalności wykonywania polowania na obszarze Zalewu Wiślanego należy więc zdefiniować pojęcie brzegu morskiego, co nie należy do kompetencji ministra właściwego do spraw środowiska — poinformowali przedstawiciele wydziału komunikacji medialnej Departamentu Edukacji i Komunikacji Ministerstwa Środowiska. — Ministerstwo Środowiska nie wydaje zezwoleń na wykonywanie polowania. Właściwymi w tym zakresie są zarządcy lub dzierżawcy obwodów łowieckich. Opinie wydawane przez Ministerstwo Środowiska mają jedynie charakter pomocniczy i nie są wiążące dla organów, które o nie występują.

Jak dodali resortowi urzędnicy, w zakresie potencjalnej odpowiedzialności za wspomniane polowanie czynności prowadzone są przez policję i prokuraturę.
Tymczasem z informacji Urzędu Morskiego wynika, że „zgodnie z ustawą o obszarach morskich Rzeczypospolitej Polskiej i administracji morskiej, morskie wody wewnętrzne są morskimi obszarami Rzeczypospolitej Polskiej".

— W oparciu o treść ustawy, część Zalewu Wiślanego, znajdująca się na południowy zachód od granicy państwowej między Rzeczpospolitą Polską a Federacją Rosyjską na tym Zalewie stanowi morskie wody wewnętrzne — wyjaśniła Magdalena Kierzkowska, rzecznik prasowy/asystent dyrektora Urzędu Morskiego w Gdyni. — Linia brzegu Zalewu Wiślanego, w tym także brzeg od miejscowości Nowa Pasłęka do miejscowości Tolkmicko oraz od miejscowości Tolkmicko do miejscowości Kąty Rybackie, zgodnie z definicją brzegu zawartą w ustawie Prawo wodne i decyzją Dyrektora Urzędu Morskiego w Gdyni jest linią brzegu morskiego.

Tymczasem elbląscy prokuratorzy poinformowali, że postępowanie pozostaje w toku.

— Nadal oczekuje się na odpowiedź Ministerstwa Środowiska Departament Leśnictwa — podała Iwona Piotrowska, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Elblągu.
Łukasz Razowski

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama