Reklama

Myśliwi z Włoch wybili nad Zalewem Wiślanym około tysiąc ptaków. Nie byli świadomi, że naruszyli prawo

07/05/2019 10:55

Myśliwi z Włoch, którzy w okolicach Nowej Pasłęki wybili na polowaniu około tysiąc ptaków na razie nie poniosą za to żadnej kary. Mimo, iż w rejonie Zalewu Wiślanego nie można polować, według prokuratury, myśliwi nie złamali prawa. Nie byli bowiem świadomi, że zostało ono naruszone.

Do masowego polowania doszło w październiku 2018 roku. Polowali Włosi, którym łowiska udostępnili miejscowi myśliwi. Wedle szacunków ornitologów, w wyniku tzw. polowania dewizowego, mogło dojść do odstrzału około tysiąca dzikich gęsi, kaczek i kormoranów.

Myśliwi urządzili polowanie w Klejnówku (Nowa Pasłęka), nad Zalewem Wiślanym. Teren wchodzi w skład obszaru chronionego Natura 2000. Według organizatorów polowania, wszystko odbyło się zgodnie z prawem. Myśliwi powoływali się bowiem na opinię Ministerstwa Środowiska, która mówiła, że rejon polowania nie był w strefie brzegowej Morza Bałtyckiego. Ornitolodzy, którzy nagłośnili sprawę, twierdzili jednak, że był. Zaś prawo łowieckie stanowi, że kto poluje na przelotne ptactwo łowne na wybrzeżu morskim w pasie 3000 m od brzegu w głąb morza lub 5000 m w głąb lądu podlega karze pozbawienia wolności do lat 5.

Sprawą zajęli się śledczy z Elbląga.

— Myśliwi opierali się na opinii ministerstwa, z której wynikało, że brzeg Zalewu Wiślanego, nie jest brzegiem morskim, co pozwalało im na polowanie na tym terenie. Długo czekaliśmy na odpowiedź Departamentu Rolnictwa MŚ dotyczącą tej kwestii. Wynika z niej, że departament niejako wycofuje się z wcześniejszej opinii i przyjmuje, że od stycznia 2015 roku funkcjonuje decyzja Urzędu Morskiego w Gdyni, która jednoznacznie określa brzeg Zalewu Wiślanego jako brzeg morski. To oznacza, że na tym terenie nie powinny się odbywać polowania — mówi Jarosław Żelazek, Prokurator rejonowy w Elblągu.

30 kwietnia br. Prokuratura jednak sprawę umorzyła, bo nie dopatrzyła się w działaniu myśliwych znamion czynu zabronionego. — Myśliwi z Włoch polując w tamtym czasie nie działali w świadomości, iż naruszają prawo. To obcokrajowcy, którzy byli instruowani przez miejscowych myśliwych, którzy także byli przekonani, iż polują w swoim obwodzie łowieckim, i że dzieje się to w ich okręgu łowieckim. To zdarzenie miało też miejsce, kiedy jeszcze funkcjonowała tzw. opinia ze strony Departamentu Leśnictwa Ministerstwa Środowiska — dodaje prokurator Żelazek.

Decyzja prokuratury o umorzeniu śledztwa jest nieprawomocna. Złożenie zażalenia zapowiada m.in. braniewski OTOZ Animals. Tymczasem prokuratorzy wskazują, że wystąpią do sejmiku województwa o wyłączenie z granic obwodów łowieckich brzegu Zalewu Wiślanego, jako terenu niedostępnego dla myśliwych. Z własnej inicjatywy i w porozumieniu z prokuraturą, w tej sprawie będą też działać radni sejmiku wojewódzkiego.
as

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama