Felerna końcówka meczu. Na Agrykola 8 pachniało już zwycięstwem, kiedy to w 88 minucie Paweł Wojciechowski doprowadził do remisu, a wynik do ostatniej minuty nie uległ już zmianie. Musimy zaspokoić się jednym punktem, który biorąc pod uwagę stan dzisiejszej murawy oraz jakość defensorów gości, jednak trzeba brać z otwartymi rękoma.
Pierwsza połowa spotkania nie porwała tłumów. Oglądaliśmy festiwal niecelnych strzałów oraz dużo „kopaniny”. Mimo, że to Górnik Łęczna częściej operował piłką, nie stwarzał zagrożenia bramki Madejskiego, a ich próby najczęściej przelatywały w bezpiecznej odległości od obramowania bramki. Na dwie minuty przed końcem pierwszej połowy faulowany przed polem karnym Rojka został Brychlik, a do wykonania stałego fragmentu podszedł Damian Szuprytowski. W tym sezonie popularny Mały kilka razy udowadniał, że wie co powinno się robić ze stojącą piłką i tym razem było podobnie. Strzał, piłka przelatuje nad murem, ląduje w bramce Zielono-Czarnych, a stadion popada w euforię. Dla Szuprytowskiego była to już 9 bramka biorąc pod uwagę wszystkie rozgrywki sezonu 19/20.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!