Niedziela, 8 grudnia 2019. Imieniny Delfiny, Marii, Wirginiusza

Sposób Magnusa na życie? Survival [ZDJĘCIA]

2019-11-12 07:00:43 (ost. akt: 2019-11-12 08:18:41)

Autor zdjęcia: Marek Lewandowski

Dziś technologia wkrada się w każdą dziedzinę życia. Wszystko możemy zobaczyć w internecie. A co jeśli zabraknie nagle prądu i internetu? Czy poradzimy sobie? Jerzy Stanecki na pewno! Przenieśmy się na chwile z zatłoczonego, pełnego szumu miasta do spokojnego miejsca, jakim jest otoczona lasami wieś Sierpin. Tam spotkaliśmy Magnusa, który pokazał nam, że warto wrócić do korzeni i na powrót pokochać naturę.

Jerzy Stanecki bliżej znany jako Magnus, swoją przygodę z survivalem zaczął w 1981 r. w szkole średniej, gdy jego wychowawcą był opiekun koła turystyczno-krajoznawczego.

— Miałem to szczęście, że trafiłem na fantastycznych ludzi, którzy kochali przyrodę, kochali szwendanie się. Dwa-trzy razy w roku wyjeżdżaliśmy na 10-dniowe obozy wędrowne w góry. Pochodzę ze Starogardu Gdańskiego, a częściej byłem w górach niż nad morzem. To był cudowny, fantastyczny klimat, którego dzisiejsza młodzież chyba nie zna. Nie było telefonów, więc trzeba było rozmawiać, rozmawiać i jeszcze raz rozmawiać. Więzi, które się wtedy budowały, są nie do zastąpienia — podsumowuje swoje początki Magnus.

Później jego życiowy wybór padł na szkołę oficerską. Wiele razy się przeprowadzał, ale zamiłowanie do turystyki w nim zostało. W końcu osiadł w małej wsi Sierpin na Wysoczyźnie Elbląskiej, w której teraz jest sołtysem. Zastanawiał się, jak połączyć zamiłowanie do turystyki, przyrody, aktywności z miejscem, w którym zamieszkał i okazało się, że dobrym pomysłem będzie survival.
Zgłosił się do Polskiej Akademii Sportu na półtoraroczny kurs instruktorów survivalu. Tam poznał fantastycznych ludzi, którzy są liderami survivalu w Polsce i kierunków okołosurvivalowych, czyli zielarstwa. Chęć podzielenia się z innymi nabytą wiedzą o tym, jak przetrwać w ekstremalnych sytuacjach i jak pokochać naturę, zaowocowała rozpoczęciem szkoleń survivalowych. Jak sam mówi...

— Survival to nic innego jak pewna forma rekreacji, turystyki nastawiona na pogłębianie wiedzy teoretycznej i praktycznej, która może zostać spożytkowana w sytuacjach ekstremalnych. Survival uczy kreatywności, ale też samodzielności. W dzisiejszych czasach mamy bardzo dużą strefę komfortu. Nam się wydaje, że jest coraz bardziej bezpiecznie, a to bzdura, bo płacimy komuś, żeby czuć się bezpieczniej np. ochroniarzom, elektrykom, hydraulikom, lekarzom, ale przez to wcale nie jesteśmy bezpieczniejsi. Nim przyjedzie dany specjalista, nie jesteśmy w stanie nic sami zrobić. Pozbawiamy się tych prostych instynktów. Wystarczy wyłączyć prąd, internet i jest katastrofa.



Magnusowi jednak brak prądu i internetu są niestraszne. Gdy idzie w las, to mapa, a nie „wujek Google”, jest jego sprzymierzeńcem. Nie ma prądu, a masz ochotę na ciepłą, aromatyczną kawę? Magnus wyjmie swoje survivalowe zabawki i kawa gotowa! Masz ochotę na sałatkę do niedzielnego obiadu? Nie trzeba iść do sklepu, wystarczy wyjść do ogrodu i nazbierać mniszka lekarskiego, pokrzyw i babki lancetowatej. Gwarantuje, że lepszej sałatki nie znajdziesz w sklepie. Nie mówiąc już o tym, że do rozpalenia ogniska wcale nie są potrzebne zapałki albo zapalniczka. Krzesiwem też się da.
A jakbyś był na kompletnym pustkowiu i dostał gorączki, a nie miałbyś tabletek? Magnus podpowiada, że najlepiej znaleźć wierzbę. Wierzba biała zawiera bardzo dużo salicylanów, czyli nic innego jak aspirynę, obniża temperaturę i działa przeciwbólowo. Topola również ma w sobie dużo salicylanów. Z kolei z kasztanów może powstać mydło. Kasztany mają w sobie 35 proc. saponin, wystarczy zalać wrzątkiem rozgniecione kasztany i mydło gotowe.

— Survivalu nie można się nauczyć, bo za każdym razem może nas co innego spotkać, w różnych miejscach, są tysiące wariantów sytuacji, które mogą zaistnieć. Ale możemy się nauczyć pewnych nawyków, zachowań, pobudzania kreatywności i inicjatywy. Mam to, co mam, i muszę sobie jakoś poradzić, żeby przetrwać. Na moich szkoleniach sam podkładam pewne problemy. Idziemy w las i nagle mówię: „Ty masz skręconą stopę, połamaną rękę albo tracisz wzrok”. Kiedyś sam straciłem wzrok, uderzony przez świerkową gałązkę i zostało mi w pamięci, że takie zajęcia też trzeba przeprowadzać — mówi.

Magnus udziela survivalowych rad nie tylko dorosłym, ale i dzieciom, bo wbrew pozorom to właśnie im są one najbardziej potrzebne.

— Przyjeżdżają do mnie grupy ze szkół podstawowych i nie mam żadnych wątpliwości, że to, co robię, ma sens. Dzieci, które tu przyjeżdżają, są kompletnie nieprzygotowane do samodzielnego funkcjonowania. Przyjeżdża autobus pełen fantastycznych dzieci i już od samego początku to widać, przyjeżdża piękna dziewczynka w spódniczce, koszulce na krótki rękaw i baletkach do lasu. I jak ja mam prowadzić zajęcia w takim wypadku? Ja mam ich nauczyć dobrej praktyki, że jak idą do lasu, to mają wziąć ze sobą te pół litra wody, mały plecaczek, nawet z supermarketu za 10 zł, kawałek plasterka, bandaża i nic więcej. Całe wyposażenie, żeby przeżyć fajną przygodę, kosztuje 12, a nie 1200 zł. Ten telefon nie jest potrzebny do niczego. Rozmawiam z rodzicami i mówię: „Proszę pani, jak chce pani nauczyć dziecko samodzielności, pokazać, że coś jest zimne, ciepłe?”. „No, mówię mu”. „Ale jak on będzie wiedział, że to jest zimne lub ciepłe, jeśli tej przygody nie przeżyje? Jeśli w sposób kontrolowany nie zmarznie, nie zmoknie, to on nie będzie wiedział”. Warto dawać dzieciom narzędzie w postaci wiedzy, praktycznej wiedzy. Tu dzieciaki nawet gotują zupę z tego, co znajdą, np. z mleczu — opowiada Magnus.

Jerzy Stanecki to człowiek wielu talentów. Oprócz zamiłowania do survivalu i przekazywania wiedzy innym na swoich survivalowych szkoleniach ma również pod patronatem klasę w Szkole Podstawowej nr 4. Jest to klasa I-III o profilu survivalowo-historycznym. Zajęcia prowadzi tam już trzeci rok i uważa, że stworzenie takiej innowacji pedagogicznej to świetny pomysł. Poza tym jego drugą wielką pasją jest paintball, a już niedługo może poznamy go jako twórcę lokalnych legend.

— Ja nie mam parcia, żeby jechać gdzieś za granicę. Uprawiam turystykę od ponad 30 lat i jest tyle miejsc, których ja tutaj nie mogę skonsumować. Tu są takie piękne wąwozy, a jeszcze jak popada, to jest po prostu kosmos, bajka. Osobiście zachęcam wszystkich, żeby wyjść z domu. Mamy nieprawdopodobną możliwość na Wysoczyźnie Elbląskiej. To są świetne miejsca, od Bażantarni zaczynając. Nie ma ładniejszego obrazu na świecie jak przyroda, która nas otacza. Las uspokaja. W mieście cały czas jest szum, więc musimy być zdenerwowani. Jestem propagatorem aktywnego trybu życia, zawsze chcę zachęcać ludzi, żeby wyjść z domu. Człowiek mając kontakt z naturą, doświadcza tylu bodźców: zapach, światło, chłód, ciepło, wilgoć i wiele innych. W tym czasie siedząc w domu, nie dostajesz praktycznie nic. Paradoksalnie im dłużej siedzisz przed telewizorem, tym bardziej jesteś zmęczony. Powinniśmy pobudzać dzieci — ale też siebie — do aktywności, żeby mieć tę pasję i chcieć rano wstać z łóżka — podsumowuje.

Joanna Meryk

Komentarze (3) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Gustlik #2817768 | 31.0.*.* 12 lis 2019 17:04

    Szanuje i podziwiam ludzi z pasją. Oby w dzisiejszym zagonionym świcie było ich coraz więcej, daje to nie tylko kopa do działania ale też zachęca do podjęcia własnych działań. Brawo brawo i jeszcze raz brawo dla pana Magnusa

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. Drago #2817593 | 5.173.*.* 12 lis 2019 10:04

    Sam nie raz marzyłem żeby przeżyć taką przygodę. Życie niestety weryfikuje plany - praca, dom, codzienne obowiązki. Szacunek dla takich pasjonatów.

    Ocena komentarza: warty uwagi (2) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)

    1. Anty #2817558 | 83.5.*.* 12 lis 2019 08:48

      W Polsce wiele ludzi ma survival na co dzień. Niech spróbuje przeżyć za 1200 zł na miesiąc. Sam osobiście dam mu medal jak ta radę tak przez rok. Dziecinada.

      ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)