Sobota, 18 stycznia 2020. Imieniny Beatrycze, Małgorzaty, Piotra

Antosia potrzebuje naszej pomocy

2019-12-11 11:00:00 (ost. akt: 2019-12-13 14:25:33)
arch. prywatne

arch. prywatne

Siedmioletnia elblążanka jeszcze nie dawno była pogodną, zdrową dziewczynką. Niestety, wszystko zmieniło się w listopadzie 2017 roku, gdy lekarze postawili diagnozę.

– Zaniepokoiło mnie to, że Antosia zaczęła budzić się w nocy – mówi mama dziewczynki, Paulina. – Budziła się z krzykiem i płaczem. Jednej nocy, gdy nad nią czuwałam, by zobaczyć, co się dzieje, spostrzegłam, że się trzęsie – dodaje. Kobieta udała się z córką do lekarza, w szpitalu stwierdzono u dziecka padaczkę lekooporną. Niestety elbląscy lekarze nie stanęli na wysokości zadania i kobieta musiała działać na własną rękę. Po wizycie u specjalistów w Gdańsku okazało się, że dziewczynka ma guzy podpajęczynówkowe na lewej półkuli mózgu. – Neurochirurg ze Szczecina stwierdził, że nam nie pomoże, bo guz w głowie jest tak duży, że mała może nie przeżyć operacji. Pojechałyśmy więc do Bydgoszczy, tam podjęto się pierwszej operacji – fenestracji, która nie pomogła. Po kolejnym rezonansie okazało się, że guzy są jeszcze większe, ataki również stały się jeszcze poważniejsze.

http://m.wm.pl/2019/12/orig/ant3-597088.jpg

W listopadzie 2018 w bydgoskiej klinice dla dzieci odbyła się druga operacja, Antosi wycięto wówczas guza. – W ciągu roku urósł jednak znowu – informuje matka dziewczynki. – 21 stycznia jedziemy na konsultacje do Łodzi i zobaczymy, co tam nam powiedzą. Lekarze, których już spotkałyśmy, nie dają szans na poprawę jej stanu.

Operacje, które przeszło dziecko są bardzo poważne. Po drugiej z nich mała dochodziła do siebie przez kilka miesięcy, a miała wówczas zaledwie 6 lat. Mimo wszystko na jej twarzy nadal gości uśmiech, niepokoi ją jednak każda wizyta w szpitalu. – Najgorsze są ataki, bo zawsze istnieje ryzyko, że po kolejnym nie dojdzie już do siebie. Im silniejszy atak, tym większe wyniszczenie organizmu i uszczerbki na zdrowiu. Ataki występują codziennie, po kilka razy dziennie, a noce są najgorsze…

http://m.wm.pl/2019/12/orig/an2-597087.jpg

Dziewczynka do tej pory uczęszczała do szkoły i rozwijała się podobnie jak jej rówieśnicy, ale to się zmienia. Niezbędna jest rehabilitacji. Mama Antosi do tej pory radziła sobie sama, ale jej możliwości finansowe powoli się wyczerpują. Wspierać dziewczynkę możecie kierując wpłaty na konto Fundacji "Przyszłość dla Dzieci": 21 1240 1590 1111 0010 2531 7517 z dopiskiem dla Antosi. Pomóc może nawet najdrobniejsza kwota. Do prawidłowego rozwoju dziewczynki niezbędne są regularne konsultacje ze specjalistami, m.in. z logopedą, neurologiem, laryngologiem, neurochirurgiem i kardiologiem. Pomoc niezbędna Antosi wiąże się z ogromnymi kosztami, dlatego niezbędne jest w tej sytuacji wsparcie innych.

Już 5 lutego w Szkole Podstawowej numer 9 w Elblągu, której uczennicą jest Antosia, odbędzie się festyn charytatywny. Uczniowie i pracownicy placówki postanowili zaangażować się w zorganizowanie pomocy dla swojej koleżanki.

Obecnie dziewczynka przyjmuje leki, nie pomagają one jednak tak, jak powinny. Pojawiają się kolejne problemy ze zdrowiem. Antosia zaczyna mieć problemy ze słuchem i sercem. Guz mózgu ma też negatywny wpływ na jej sprawność fizyczną i ruchową. Powtarzające się napady padaczkowe wyniszczająco działają na mały organizm siedmiolatki, chorobie towarzyszą niekończące się bóle głowy.

Pani Paulina nie daje za wygraną i za wszelką cenę stara się pomóc córce i znaleźć specjalistę, który zdecyduje się im pomóc. – Jeżeli jej zabraknie, to i mnie zabraknie. Nie wyobrażam sobie życia bez niej.

Kamila Kornacka

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB