Sobota, 6 czerwca 2020. Imieniny Laury, Laurentego, Nory

500 plus: pieniądze do ręki czy jednak bony?

2020-01-12 18:00:37 (ost. akt: 2020-01-12 17:09:29)

Autor zdjęcia: pixabay

Świadczenie wychowawcze 500 plus podzieliło Polaków. Ma wielu zwolenników, ale też wielu przeciwników. Od dawna spekuluje się, że 500 plus będzie w innej formie niż dotychczas. Rodzice nie dostaną już pieniędzy do ręki? I jak zareagują?

Odetchnąć z ulgą mogą ci, którzy bali się, że wiosną nie zobaczą już świadczenia wychowawczego 500 plus. W ostatnich tygodniach wiele mówiło się o tym, że od marca wiele polskich rodzin zostanie pozbawionych tego wsparcia. Jednak to tylko plotki i spekulacje.

Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej jest zadowolone z efektu 500 plus. Jego przedstawiciele podkreślają, że „projekt przyczynił się do znacznej poprawy sytuacji materialnej rodzin, wzmocnił je i nadał należny priorytet”. Na stronie ministerstwa widnieje też informacja, że 500 plus „pozwala na poprawę jakości życia wszystkich polskich rodzin mających dzieci na utrzymaniu i stanowi dopełnienie kompleksowej polityki państwa wobec rodzin”. Na ten moment wiadomo, że na 2020 rok na program 500 plus zarezerwowano w budżecie 40 mld zł.

Wciąż jednak pojawiają się głosy, że są beneficjenci, którzy nie korzystają z programu, jak należy. Co to znaczy? To, że pieniądze, które dostają na swoje dzieci, wydają na inne rzeczy, np. alkohol. Dlatego często słyszy się głosy, że 500 plus powinno być wypłacane w formie bonów. Czy beneficjenci programu dostaną do ręki bony zamiast pieniędzy? W podobnej formie świadczona jest pomoc w Stanach Zjednoczonych i Francji.

Zapytaliśmy naszych internautów, jakie zmiany chcieliby widzieć w programie 500 plus. Za tym, żeby wprowadzić „500 plus tylko dla pracujących” opowiedziało się 50,78 proc. Z kolei „500 plus w postaci bonów” widziałoby 10.49 proc. naszych respondentów. Natomiast za opcją „600 plus dla pracujących, a 400 plus dla niepracujących” jest 38.73 proc.

Nasi internauci skomentowali również propozycje zmian.
— Bony to bardzo dobry pomysł, szczególnie dla tej części beneficjentów, którzy w bardzo małym stopniu wydają na dzieci.
— Wszyscy nagle mówią, że dziecko kosztuje, że trzeba ubrać, nakarmić, wyposażyć do szkoły, posłać na wycieczkę, czasem leczyć, ale czy to wszystko nie wynika z podstawowych obowiązków rodzica? Fakt, mając 500 jest lżej, ale czy bez 500 byście tego nie robili? Gdybym ja niegdyś dostawała bony, bo o tym mowa, byłabym wdzięczna, a nie wymyślała, że muszę to czy tamto i tylko kasa. Jestem rodzicem, mam dzieci, więc muszę.

— A może po prostu darmowe przedszkola, książki do szkoły itd. zamiast 500+! Wtedy na pewno każde dziecko by skorzystało, a nie patologiczny rodzic. Jeśli ktoś dziś opłaca np. dodatkowe zajęcia dziecku, to po takiej zmianie płaciłby z pieniędzy, które nie musiałby wydać na podręczniki, obiady, przedszkole itp.
— Ja za 500 plus opłacam córce język angielski za 180 zł, bilet miesięczny za 150 zł, co miesiąc córka dostaje też 100 zł na swoje wydatki. Jest też robię całą masę opłat np. za internet, jej telefon, szkolne składki, ciuchy, buty... Mieszają niepotrzebnie. Bo jak zwykle przez patologię, która te pieniądze przepija, ucierpią dzieci, które naprawdę z tych pieniędzy robią superpożytek.

— Tylko i wyłącznie w postaci bonów bilety, opłacanie dodatkowych zajęć, dojazdy do szkół, pomoce szkolne, korepetycje, w żadnym wypadku kasy, bo tylko robią sobie z tego bierny dochód, rośnie liczba patologii i wycieczek po alkoholu albo kupowanie szrotów i jeżdżenie po pijaku.
— Tylko i wyłącznie wypłacać 500+ dla rodzin, w których pracuje się na umowę. Nierobom nawet złotówki bym nie dał. Oczywiście mówię o leniach i darmozjadach, którzy są zdolni do pracy.

Marcin Mrowiec, główny ekonomista banku Pekao SA, w rozmowie z mediami zaproponował, by nie rozdawać wszystkim po równo 500 plus. Uważa, że dobrą decyzją byłoby, gdyby 600 plus otrzymywały osoby pracujące, a 400 plus osoby, które nie pracują.

Coraz częściej mówi się też o tym, że 500 plus traci na swojej wartości. Powodem jest wysoka inflacja. W następnym roku ma być jeszcze wyższa i ma wynieść aż 3 proc. Czy w takim razie program 500 plus powinien być rewaloryzowany? Okazuje się, że w 2020 roku do podwyższenia świadczenia 500 plus nie dojdzie, ale może się to stać w 2021 roku.

Czy zmiany w świadczeniu wychowawczym 500 plus są potrzebne? Waldemar Kozłowski, ekonomista, uważa, że przyniosą więcej szkody niż pożytku.
— Im więcej obostrzeń, tym wyższe koszty obsługi socjalu — zauważa.— Przecież potrzebni będą kolejni urzędnicy weryfikujący wnioski, sprawdzający. I pojawią się osoby, które będą kombinować, żeby jednak pieniądze dostać.

Waldemar Kozłowski dodaje skoro już doszło do rozdawnictwa, to nie powinno się zabierać. Chyba że chodzi o ... — Osoby z wysokim progiem dochodowym — mówi. — Od początku 500 plus miało być daniną, formą wsparcia. Bogatemu nie robi to różnicy, a potrzebującym podreperuje budżet.
Zdaniem ekonomisty, rząd zauważył, że rozdawnictwo na dłuższą metę nie służy.
— Różne formy zmian w tym programie są próbą naprawienia tego mechanizmu. Bo — jak widać — 500 plus nie daje motywacji do pracy. Ale jak się już komuś dało mercedesa, nie należy mu go zabierać...

at

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB