Wtorek, 11 sierpnia 2020. Imieniny Luizy, Włodzmierza, Zuzanny

Stąd nad morze jest bardzo blisko [ROZMOWA]

2020-07-05 12:00:00 (ost. akt: 2020-07-05 13:16:55)

Autor zdjęcia: archiwum prywatne

Czuje, że jest we właściwym miejscu. Starówka, park Dolinka z wodospadami i brak wielkomiejskiego zgiełku, bliskość morza... To właśnie dlatego Agnieszka Piśmio pięć lat temu razem z rodziną postanowiła opuścić Wrocław i zamieszkać właśnie w Elblągu.

— Nie pochodzi pani stąd. Skąd zatem przyjechała pani w nasze strony?
— Kto chociaż raz nie marzył, żeby zostawić wszystko i wyjechać… w Bieszczady. Moim marzeniem, jako mieszkanki Dolnego Śląska, było wyjechać nad morze. Mimo że przemieszkałam we Wrocławiu 20 lat i darzę go ogromną sympatią, to jednak odległość od morza skłaniała do myśli o przeprowadzce. I tak 5 lat temu, wraz z mężem i synem, zostawiliśmy wszystko i przyjechaliśmy do Elbląga. Ja wiem, że rdzenni elblążanie się dziwią, że przecież miasto nie leży nad morzem, ale jak ma się 40 km do plaży, a nie 600 km, to jednak punkt widzenia się zmienia.

— Skąd pomysł, żeby zamieszkać właśnie w Elblągu?
— To był w zasadzie zbieg okoliczności. Mąż został zaproszony na rozmowę kwalifikacyjną do jednej z elbląskich spółek. Wykorzystaliśmy to zaproszenie i przyjechaliśmy na kilka dni do miasta. Zauroczyła nas Starówka, park Dolinka z cudownymi wodospadami, brak wielkomiejskiego zgiełku i właśnie bliskość morza i jezior. Kiedy okazało się, że warunki współpracy odpowiadają naszym oczekiwaniom, postawiliśmy wszystko na jedną kartę i zdecydowaliśmy się na przeprowadzkę.

http://m.wm.pl/2020/06/orig/img-88922-633167.jpg

— Co takiego jest w tym morzu, że postanowiła pani zamieszkać tak daleko od rodzinnych stron?
— Morze działa na mnie kojąco i inspirująco. Uwielbiam je o każdej porze roku. Kiedy spaceruję po plaży, wszystkie problemy dnia codziennego jakby maleją. Nad morzem czuję się prawdziwie wolna, a pomysły same wpadają do głowy. W mojej działalności to bardzo ważne.

— Po tylu latach mieszkania blisko morza nie znudziło się ono pani?
— Absolutnie, wciąż chcę więcej i więcej. Największym marzeniem jest dom w pierwszej linii brzegowej, z widokiem na wodę i szumem fal. Póki co zostają wycieczki, nawet po kilka razy w tygodniu.

— Poszła pani o krok dalej i miłość do morza zaczęła „wykorzystywać” artystycznie...
— Po ojcu odziedziczyłam chyba zamiłowanie do tworzenia. Nie dostałam takiego talentu jak on, żeby rzeźbić w drewnie, ale właśnie dzięki przeprowadzce nad morze znalazłam ujście moich artystycznych zapędów. Z patyków i kamyków znalezionych na plaży układam obrazki, które opowiadają różne rodzinne historie. Śmieję się, że tworzę dekoracje do wnętrz z „owoców morza”.


— W końcu pasja stała się niejako zawodem?
— Tak, bo to daje mi ogromną satysfakcję. Myśl, że moje prace wiszą w domach i mieszkaniach w całej Polsce i za granicą, że stanowią ozdobę niejednego salonu, pokoju dziecięcego czy sypialni jest szalenie motywująca. Moje prace zamawiane są także jako pamiątka ważnych wydarzeń: ślubów, narodzin, zaręczyn, sakramentów świętych. Nie ma nic przyjemniejszego, od tego, gdy klienci przesyłają zdjęcia moich prac w swoich domach. Kiedy z ich rekomendacji pojawiają się nowe zamówienia. To daje poczucie, że jestem we właściwym miejscu i czuję się spełniona. W najbliższym czasie planuję rozszerzyć swoją działalność o wyroby biżuteryjne z wykorzystaniem „owoców morza”.

— Był czas, kiedy prowadziła pani bloga dla mam...
— Tak, kiedy się przeprowadziliśmy i zaczęliśmy poznawać okolicę okazywało się, że odkrywamy tereny i atrakcje nieznane nawet mieszkańcom Elbląga. Dlatego postanowiłam się nimi dzielić na łamach bloga. Dzięki temu nawiązałam wiele nowych, ciekawych znajomości. Ci, którzy znaleźli u mnie coś ciekawego, podrzucali w rewanżu pomysły na kolejne wyprawy. Zwiedziliśmy naprawdę wiele miejsc w okolicy. Dowiedzieliśmy się, w którym jeziorze jest najczystsza woda, gdzie najlepsza ryba, która plaża nie jest zatłoczona nawet w sezonie i co warto zwiedzić z dzieckiem. W ostatnim czasie brakuje mi czasu na publikowanie wpisów, ale materiał wciąż skrzętnie gromadzę.

— Jak teraz zareklamowałaby pani Elbląg?
— To wspaniała baza wypadowa do krótkich i dłuższych wycieczek. Blisko stąd do Trójmiasta, nad morze i na Mazury. Okolica jest ciekawa krajoznawczo i architektonicznie. Miasto ma wszystko czego aktywnym ludziom potrzeba, dużo parków, zieleni, miejsc do rekreacji, bogate zaplecze gastronomiczne i rozrywkowe.
Ja mam bardzo dobre zdanie o mieszkańcach miasta, są uczynni i pomocni. Dzięki zaangażowaniu wielu obcych mi wtedy osób, odzyskałam swoją obrączkę, którą zgubiłam zaraz po przeprowadzce. Za sprawą mam zrzeszonych w jednej z grup facebook-owych łatwiej mi było zintegrować się z lokalną społecznością, trafiłam do dobrego przedszkola, lekarza, weterynarza. Dowiedziałam się, gdzie kupić świeże warzywa i mięso od sprawdzonych dostawców. To bardzo ważne, szczególnie kiedy zostaje się w nowym miejscu bez rodziny i znajomych.
Jedyne co mogłoby się zmienić jeszcze na plus to oferta miejsc pracy, bo obecnie jest ona dość ograniczona. Mam nadzieję, że nowe inwestycje wzbudzą popyt na specjalistów z różnych branż.

na



Czytaj e-wydanie
Dziennik Elbląski zawsze pod ręką w Twoim smartfonie, tablecie i komputerze

Kliknij w załączony PDF lub wejdź na stronę >>>kupgazete.pl



Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB