To nie pierwsze nieszczęście, z którym przychodzi się zmierzyć Dorocie Rapczon i jej rodzinie. Dziesięć lat temu spłonął ich dom, a w lutym tego roku niemal straciła córkę. Marlenę udało się na szczęście uratować, ale to dopiero początek walki.
Tegoroczne Walentynki chyba na zawsze pozostaną w pamięci naszej rozmówczyni, mamy 25-letniej Marleny Rapczon z Elbląga. — To było z 14 na 15 lutego, Marlenka, która razem ze swoją córeczką, mieszka z nami, umówiła się tego wieczora ze znajomymi. W nocy dostałam telefon, że ją reanimują — wspomina pani Dorota.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!