Concordia wywalczyła komplet punktów

2020-11-11 16:13:07(ost. akt: 2020-11-11 19:17:16)

Autor zdjęcia: Ryszard Biel

Czwarte zwycięstwo w tym sezonie, a drugie na własnym boisku odniosła Concordia Elbląg, która pokonała wyżej notowany RKS Radomsko 2:0

• Concordia Elbląg — RKS Radomsko 2:0 (1:0)
1:0 — M. Pelc (40), 2:0 — Bojas (90)

CONCORDIA: Leszczyński — Kurs, Szawara, Maciążek, Otręba, Drewek, Kopka, M.Pelc (74 Danowski), Szmydt, Bojas (90 P. Pelc), Pawłowski

Przed meczem w roli faworyta byli goście. Elblążanie, mimo że przystąpili w kolejnym spotkaniu z licznymi roszadami w składzie (w kadrze na mecz zabrakło Patryka Burzyńskiego oraz kontuzjowanego Radosława Lenarta), to ich zadaniem było zrehabilitować się za ostatnie niepowodzenia, za stracone bramki w końcówkach meczów (remisy z Ruchem Wysokie Maz i Olimpią Zambrów 1:1). Od początku spotkania gospodarze, zagrali z dużą ambicją i wolą odniesienia zwycięstwa. Pierwsi groźniej zaatakowali goście.

W 7 min gry na strzał z dystansu zdecydował się Maksim Kventsar, ale piłka po rykoszecie, wyszła na rzut rożny. W pierwszych 20 min więcej z gry miał RKS, ale czujnie grała defensywa Concordii i na niewiele pozwalała drużynie gości. W 33 min elblążanie przedostali się pod bramkę gości, ale piłka po strzale Dominika Pawłowskiego z 17 metrów przeleciała nad bramką. Miejscowi poszli za ciosem i po kolejnym ataku, Mateusz Szmydt z pola karnego strzelił mało precyzyjnie. Również niecelnie strzelał Łukasz Kopka. Jednak swoją przewagę, elblążanie udokumentowali zdobyciem gola.

Na 5 min przed przerwą, błąd obrońcy gości Łukasza Szczepaniaka, wykorzystał Dominik Pawłowski, pognał lewą stroną boiska i tuż przy linii końcowej dośrodkował w pole bramkowe, a tam będący Mariusz Pelc, z bliska skierował piłkę do siatki.

Po przerwie, przez pierwszy kwadrans, gra toczyła się w środku pola. W 67 min przyjezdni byli blisko doprowadzenia do remisu, ale Albert Sambor, mając tylko przed sobą Michała Leszczyńskiego, uderzył z 14 metrów nad poprzeczką. Dwie min później po dwójkowej akcji Szmydt — Jakub Bojas, ten ostatni, będąc na pełnym biegu, nie trafił z 12 metrów w światło bramki.

Im bliżej było końca, tym bardziej nerwowo grali elblążanie, często podawali niedokładnie i z ich strony gra była szarpana. W 90 min przeprowadzili jednak wzorową akcję. Podanie na lewe skrzydło z głębi pola dostał Kopka, pociągną kilkanaście metrów, dośrodkował na 8 metr do Bojasa, a ten, mimo iż naciskany był przez stopera Adriana Klepacza, uderzył z pierwszej piłki, a ta swoje miejsce znalazła w siatce. Jeszcze w doliczonym czasie gry Pawłowski, mógł poprawić rezultat, ale dobrze nie trafił w piłkę i za chwilę arbiter zakończył spotkanie.

Jerzy Kuczyński



Czytaj e-wydanie
Dziennik Elbląski zawsze pod ręką w Twoim smartfonie, tablecie i komputerze

Kliknij w załączony PDF lub wejdź na stronę >>>kupgazete.pl