Do schroniska „Psi Raj” w Pasłęku trafił Wania — pies z Ukrainy, który mimo młodego wieku, ma zaledwie 3-4 lata, w swoim życiu przeszedł bardzo wiele. Strzelano do niego i był wielokrotnie bity. To, że Wania żyje, to prawdziwy cud. Teraz od nowa musi zaufać ludziom.
Wania, to nie pierwszy pies, który został przygarnięty przez pasłęckie schronisko. — Już od dawna, co jakiś czas biorę od Mariny, kierowniczki dużego schroniska na Ukrainie, kalekie psy — zaczyna swoją opowieść Barbara Zarudzka, kierowniczka „Psiego Raju”. — Tam zwierzęta nie mają praw. Czworonoga można zabić, zatruć i nikt nie ponosi za to konsekwencji. Dodatkowo państwo nie pomaga w prowadzeniu schronisk. Marina swoje schronisko prowadzi jedynie z datków.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!