Pandemia, zamknięcie w domach i dużo więcej czasu spędzonego z dziećmi dla jednych jest spełnieniem marzeń, dla drugich natomiast, może okazać się sytuacją stresującą. O to, jak znoszą kwarantanny i częstsze zabawy z dziećmi zapytaliśmy ojców z Elbląga.
— Jestem ojcem dwójki dzieci — trzyletniej Melanii, która, przyznam, daje popalić oraz pięcioletniej Apolonii, która też daje popalić, chociaż nie tak jak Mela — śmieje się Konrad. — Jestem również mężem cudownej Natalii, która na szczęście nie daje mi popalić. Razem z żoną należymy do pokroju ludzi raczej spokojnych, dzieci natomiast są żywiołowe i oprócz uczęszczania do przedszkola, wymagają codziennej dawki dodatkowego ruchu, najlepiej na zewnątrz, w celu zredukowania nadwyżki energii, która w nich drzemie. Oczywiście nie jest to możliwe codziennie, ze względu choćby na pogodę, ale dzięki dużej powierzchni posiadanego pokoju, chociaż częściowo im się to udaje.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!