Morderstwo przy ul. Firleja w Elblągu. Sprawę bada policyjne Archiwum X

2023-08-23 19:00:00(ost. akt: 2023-08-23 11:58:03)
Do morderstwa przy ul. Firleja w Elblągu doszło prawdopodobnie 10 września 1986

Do morderstwa przy ul. Firleja w Elblągu doszło prawdopodobnie 10 września 1986

Autor zdjęcia: KGP

Wrzesień 1986 roku. W jednym z domów przy ulicy Firleja w Elblągu zostają odkryte zwłoki kobiety. Ktoś zadał jej kilkadziesiąt ciosów nożem. Zamordowana to Urszula Zdybska, a jej oprawca wciąż pozostaje na wolności. Sprawie przygląda się Archiwum X.
ZBRODNIE SPRZED LAT

W listopadzie ubiegłego roku Zespół ds. Przestępstw Niewykrytych Wydziału Dochodzeniowo-Śledczego Biura Kryminalnego Komendy Głównej Policji opublikował prośbę o pomoc kierowaną do osób posiadających jakiekolwiek informacje w sprawie morderstwa ujawnionego 11 września 1986 roku w Elblągu.

Komunikat zawiera również stworzony na podstawie zeznań świadków portret pamięciowy mężczyzny, który mógł mieć coś wspólnego z zabójstwem Urszuli Zdybskiej. Według policyjnych ustaleń do zbrodni miało dojść w dniu poprzedzającym ujawnienie zwłok, a wspomniany mężczyzna był widziany w pobliżu domu zamordowanej właśnie 10 września. Przypuszcza się, że podejrzany był obcokrajowcem.

Przerażające odkrycie


Urszula Zdybska była rozwódką. Po tym, jak rozstała się z mężem, zamieszkiwała niewielką część na parterze domu przy ul. Firleja, reszta należała do jej byłego męża. Mężczyzna mieszkał jednak w innej części miasta, ale w międzyczasie zajmował się urządzaniem swojej części domu przy ul. Firleja, często więc tam bywał. Nieruchomość — razem ze swoją nową żoną — odwiedził między innymi 10 września — to właśnie oni mieli widzieć około godziny 18 młodego mężczyznę krążącego w pobliżu mieszkania Urszuli Zdybskiej. Nie znali go, ale bardzo dokładnie opisali jego wygląd, dzięki czemu powstał wspomniany portret pamięciowy. Zaznaczali też, że mężczyzna mógł być obcokrajowcem.

Urszula Zdybska pracowała trochę jako kelnerka, później jako sprzedawczyni w kiosku, ale zanim odebrano jej życie, nie posiadała stałego zatrudnienia. Aby się utrzymać, sprzedawała na przykład towary, które bliscy przysyłali jej z Niemiec. Na kilka dni przed zbrodnią zamordowana odwiedziła znajomą w Gdańsku, odebrała od niej paczkę, której zawartość sprzedała znajomym i sąsiadom — jeszcze 10 września odwiedziła kilkoro z nich. A ci, którzy widzieli ją po południu, zapamiętali, że była bardzo ładnie ubrana. Jedna z sąsiadek zeznała, że około 22:30 widziała jeszcze, że w mieszkaniu Urszuli Zdybskiej jest włączone światło, ale nie dostrzegła na podwórku czy w oknie ani kobiety, ani nikogo innego.

Był czwartek 11 września, kiedy około godziny 16:20 sąsiad Urszuli Zdybskiej postanowił odwiedzić ją, by odebrać zamówione marki niemieckie. Drzwi do mieszkania były otwarte, co nieco zaniepokoiło mężczyznę i postanowił wejść do środka.

Na pewno nie spodziewał się widoku, który zastał — na tapczanie leżało nagie i zakrwawione ciało kobiety. Mężczyzna najpierw powiadomił o swoim odkryciu innego sąsiada i wspólnie o zbrodni poinformowali milicję.

Kilkadziesiąt ciosów nożem


W mieszkaniu zabezpieczono mnóstwo śladów. Talerze, szklanki i kieliszki mogły świadczyć o tym, że Urszula Zdybska feralnego dnia przyjmowała gości. Jej ubrania były rozrzucone po pokoju — na pewno nie miała ich na sobie w chwili zabójstwa, nie nosiły bowiem żadnych śladów krwi. Mieszkanie sprawiało wrażenie splądrowanego, jakby ktoś czegoś szukał.

W chwili śmierci Urszula Zdybska była pod wpływem alkoholu. Na jej brzuchu leżało otwarte Pismo Święte, a obok ciała leżał słownik polsko-niemiecki.

Na ukrytych w kuchennej szafce nożach znajdowała się krew ofiary. Urszuli Zdybskiej zadano kilkadziesiąt ciosów nożem — na jej ciele odkryto około sześćdziesięciu ran kłutych w okolicach głowy i tułowia. Inne obrażenia znajdowały się na twarzy, ramionach i udach. Kobiecie wybito kilka zębów, ujawniono też liczne obrażenia wewnętrzne, co świadczyć może o tym, że najpierw została brutalnie pobita, a dopiero później zaatakowana przy użyciu noża.

Sprawca nadal na wolności


We wrześniu tego roku minie dokładnie 36 lat od dnia, w którym ktoś odebrał życie mieszkance elbląskiej ul. Firleja. Mimo tego, że udało się stworzyć portret pamięciowy podejrzanego, nigdy nie został on zidentyfikowany. Sprawę zabójstwa Urszuli Zdybskiej umorzono po roku, ale po ponad trzech dekadach postanowili do niej wrócić specjaliści z policyjnego Archiwum X.

— W dniu 11.09.1986 r. w domu jednorodzinnym przy ul. Firleja w Elblągu zostały ujawnione zwłoki Urszuli Zdybskiej. W trakcie śledztwa sporządzono i opublikowano portret pamięciowy młodego mężczyzny, który w dniu poprzedzającym ujawnienie zwłok Urszuli Zdybskiej był widziany w jej domu. Z ustaleń śledztwa wynika, że mógł to być cudzoziemiec. Osoby mogące wskazać tożsamość mężczyzny ukazanego na portrecie pamięciowym, lub posiadające inne ważne informacje w tej sprawie, proszone są o kontakt z Zespołem ds. Przestępstw Niewykrytych Wydziału Dochodzeniowo-Śledczego Biura Kryminalnego KGP za pośrednictwem poczty elektronicznej na adres: archiwumx@policja.gov.pl — przekazują policjanci.



I, II