Sobota, 15 maja 2021. Imieniny Dionizego, Nadziei, Zofii

Cztery gole Olimpii załatwiły sprawę [ZDJĘCIA]

2020-11-29 11:00:33 (ost. akt: 2020-11-29 11:04:12)

Autor zdjęcia: Ryszard Biel

Olimpia Elbląg, w końcu przełamała złą passę w spotkaniach z Błękitnymi Stargard. Na 10 dotąd rozegranych spotkań wygrała zaledwie jeden mecz. W sobotę jednak podopieczni trenera Jacka Trzeciaka byli górą i wygrali 4:2. Co ciekawe zdobyli najwięcej bramek w jednym spotkaniu w tym sezonie


• Olimpia Elbląg — Błękitni Stargard 4:2 (3:1)

1:0 — Surdykowski (7), 1:1 — Bochnak (29 karny), 2:1 — Tkaczuk (32), 3:1 — Bawolik (40), 3:2 — Cywiński (75), 4:2 — Surdykowski (76)

OLIMPIA: Rutkowski — Kiełtyka, Lewandowski, Wenger, Sedlewski, Krasa (59 Sarnowski), Bawolik (64 Jabłoński), Zyska, Kamiński (90 Sobiecki), Tkaczuk (90 Poliński), Surdykowski

Pojedynek zaczął się od ataków elblążan, którzy opanowali środek boiska i to oni dyktowali warunki gry. Gospodarze już po 7 min gry, mogli się cieszyć z prowadzenia, kiedy to po rzucie rożnym wykonanym przez Sebastiana Kamińskiego, najwyżej do główki w polu bramkowym wyskoczył Janusz Surdykowski i za chwilę piłka swoje miejsce znalazła w siatce. Ten gol jeszcze bardziej zmobilizował Olimpię, która przeszła do frontalnych ataków.

Już po 20 min gry, podopieczni trenera Jacka Trzeciaka powinni prowadzić różnicą 2-3 goli, ale strzały z pola karnego, Oresta Tkaczuka, Kamińskiego i Surdykowskiego, wybronił bramkarz gości Mariusz Rzepecki, bądź piłka mijała światło bramki.

W 23 min przyjezdni przeprowadzili pierwszą ofensywną akcję i od razu zyskali rzut rożny. W 29 min goście wyprowadzili kolejną kontrę. Wówczas w polu karnym elblążan powstało spore zamieszanie, gdzie w walce o piłkę Tomasz Lewandowski sfaulował Michała Cywińskiego i arbiter główny wskazał na wapno. Pewnym egzekutorem "jedenastki" okazał się Mateusz Bochnak i w ten sposób goście doprowadzili do remisu. Elblążanie jednak nie spasowali i dalej grali swoje. Atakowali non stop i na efekty długo nie trzeba było czekać. Trzy min później, znów zapanowała radość w zespole gospodarzy, kiedy to Tkaczuk sfinalizował podanie Surdykowskiego i strzałem z pola karnego, zmusił bramkarza gości do wyjęcia piłki z siatki. W chwilę później w doskonałej sytuacji znalazł się Kamil Wenger, ale piłka po jego uderzeniu, trafiła w nogi bramkarza gości, jak i dobitka Marcina Bawolika.

W 40 min, po trójkowej akcji Klaudiusz Krasa, Tkaczuk, Bawolik, ten ostatni z 7 metrów posłał piłkę do siatki. Do przerwy elblążanie prowadzili 3:1 i był to najniższy wymiar kary dla drużyny przyjezdnej.

Po przerwie, gospodarze jakby pewni swego cofnęli się do defensywy i wówczas bramkę Olimpii, częściej zaczęli atakować piłkarze Błękitnych. Z kolei "olimpijczycy" czyhali na błąd rywali i sami przechodzili do kontrataków.

W 73 min Wojciech Zyska z ostrego kąta trafił w słupek. Goście, prowadzeni przez trenera Tomasza Grzegorczyka, też nie chcieli być dłużni i odgryzali się, jak tylko mogli.

W 75 min na strzał z blisko 30 metrów zdecydował się Cywiński i nie bez winy bramkarza Pawła Rutkowskiego (spóźniona interwencja), drużyna z województwa zachodniopomorskiego zdobyła kontaktowego gola. Odpowiedź gospodarzy była natychmiastowa. Surdykowski, uderzając sprzed pola karnego, zdobył dla swoich barw czwartego gola. Do końca trwała wymiana ciosów, atak za atak.

W doliczonym czasie gry, goście mogli zmniejszyć różnicę porażki, ale piłka po uderzeniu Oskara Niedojada, obiła poprzeczkę.

Olimpia jak najbardziej zasłużenie zdobyła trzy punkty. Pokazała na boisku nie tylko charakter, ale dużą wolę walki i to się opłaciło. Kolejny mecz Olimpia stoczy w najbliższą środę na wyjeździe ze Skrą Częstochowa.

Jerzy Kuczyński



Czytaj e-wydanie
Dziennik Elbląski zawsze pod ręką w Twoim smartfonie, tablecie i komputerze

Kliknij w załączony PDF lub wejdź na stronę >>>kupgazete.pl


Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB