Wtorek, 24 maja 2022. Imieniny Joanny, Zdenka, Zuzanny

Co podrożeje w Elblągu od przyszłego roku?

2021-11-03 15:08:26 (ost. akt: 2021-11-03 15:48:22)

Autor zdjęcia: Ryszard Biel

Do 15 listopada ma powstać budżet na nadchodzący rok, a jak w poprzednim — sytuacja jest trudna. W związku z dziurą, którą trzeba załatać, miasto planuje podwyżki. Co w Elblągu ma zdrożeć?

Już jutro podczas sesji Rady Miejskiej podejmowane mają być tak zwane uchwały okołobudżetowe, które będą miały wpływ na przyszłoroczny budżet Elbląga.

Podczas zwołanej dziś konferencji prasowej prezydent Witold Wróblewski postanowił omówić proponowane podwyżki i opowiedzieć o tym, co się do takich planów przyczyniło.

Na pierwszy ogień poszedł Polski Ład, którego wprowadzenie według prezydenta Elbląga powoduje znaczące straty finansowe w elbląskim samorządzie.

— Z tytułu zmian progu podatkowego z 8 na 30 tysięcy tracimy w dochodach 43 miliony złotych. Mimo informacji, że na Polskim Ładzie samorządy nie tracą, to tracą i widać to chociażby po tym. Oczywiście rząd po dyskusjach wprowadza pewne instrumenty, mające na celu łagodzenie utraty tych środków. Ale z tych propozycji wychodzi na to, że mimo 19 milionów uzyskanych w formie subwencji od rządu, saldo jest takie, że mamy 24 miliony straty — mówił Witold Wróblewski.

Prezydent Elbląga zaznacza, że dochody, które samorząd miał z podatku od osób fizycznych, były stałą kwotą, której procent udziału był gwarantowany w każdym roku budżetowym.

Jeżeli się zmniejszy, w następnych latach tych pieniędzy już w budżecie nie będzie. Jednorazowa subwencja nie rozwiązuje tego problemów — powiedział Wróblewski, odnosząc się m.in. do uzyskanej przez miasto subwencji rozwojowej.

I dodał: — Subwencji oświatowej otrzymujemy praktycznie tę samą kwotę, a mówi się, że nauczyciele mają zaplanowane podwyżki. Nie widać tego jednak w pieniądzach, które ministerstwo przekazuje do budżetu.

Wszystko idzie do góry


Witold Wróblewski przyznaje, że na trudną sytuację finansową miasta składa się wiele czynników — mowa m.in. o podwyżkach płacy minimalnej i sytuacji inflacyjnej.

Rosną ceny gazu, paliw i energii.

— Prognoza na następny rok jeśli chodzi o gaz to 100 proc. Druga rzecz — wzrost paliw — ceny przekroczyły już magiczne 5, a dzisiaj już 6 złotych. A cena paliwa rzutuje na wszystkie dziedziny gospodarki, podobnie jak cena energii elektrycznej — mówił prezydent Elbląga.

I zapowiedział, że planowane podwyżki nie mają na celu obciążyć mieszkańców, ale są jednym ze sposobów na spięcie przyszłorocznego budżetu.

Co zdrożeje w Elblągu?


Planowane podwyżki samorządowe na rok 2022:

1. Podatek od nieruchomości — 10 procent
2. Podatek od środków transportowych — 10 procent
3. Opłata za odprowadzanie wód opadowych — 10 procent
4. Bilety komunikacji miejskiej — 14 procent
5. Opłaty za parkowanie w SPP — 16 procent

Jeżeli chodzi o komunikację miejską, prezydent przypomniał, że mimo wprowadzonych przez ZKM zmian, spółce nie udało się osiągnąć takich dochodów z biletów, jak zakładano. Witold Wróblewski tłumaczy to zmniejszeniem zainteresowania korzystaniem z komunikacji zbiorowej.

Cena jednorazowego biletu podstawowego z 2,80 miałaby wzrosnąć do 3,20.

— Na komunikację jako miasto wydajemy około 33 milionów złotych. Wpływy z biletów to około 9 milionów — takie są planowane przychody na ten rok. Natomiast na nadchodzący — w wyniku waloryzacji stawek dla przewoźników autobusowych i tramwajowych — na komunikację wydamy nie 33, a 35 milionów złotych — bez zmiany ilości wozokilometrów — wyjaśniał Artur Bartnik, dyrektor ZKM Elbląg.

I tłumaczył: — Wystąpiliśmy więc z wnioskiem o zmianę cen biletów, która nie była podwyższana od 2013 roku. W 2018 część cen została obniżona w ramach programu "Elblążanin Plus", a na EKM spadły do 2,30 — to też spowodowało znaczące straty, które musiał pokryć budżet miasta. Na tę chwilę proponujemy, by cena biletu papierowego podstawowego wzrosła z 2,80 do 3,20 — będzie to bilet 45-minutowy.

Dla porównania Bartnik podał ceny biletów 40-minutowych w innych miastach, wymienił Grudziądz — 3,20 zł, Olsztyn — 4,40 zł, Płock — 3,60 zł, Malbork — 3,20 zł.

— Nasze 3,20 wydaje się rozsądną propozycją — przyznał dyrektor ZKM.

Co ciekawe, wszystkie bilety mają mieć tę samą funkcjonalność. Oznacza to między innymi, że bilet mobilny, czyli kupowany w telefonie komórkowym, który dotychczas był biletem jednorazowym, będzie pozwalał na przesiadkę.

Nie zmienią się ceny biletów okresowych i biletów uczniowskich. Zniknie za to ulga dla posiadaczy dowodu rejestracyjnego, którzy dotychczas okazując go, mogli jeździć za 50 proc. ceny biletu.

— Ulga straciła swój charakter proekologiczny. Dowodu rejestracyjnego nie trzeba mieć już przy sobie w pojeździe i ludzie to wykorzystują — mąż jedzie do pracy samochodem, a żona z dowodem rejestracyjnym za pół ceny komunikacją zbiorową. Nasze działania w tej kwestii są więc uzasadnione — mówił Bartnik.

Zmianie ulegnie też cena opłaty dodatkowej za przejazd bez ważnego biletu.

— Chcemy, by była wysoka — będzie przekraczała 200 złotych, ale dla osób, które chcą wpłacić karę i zrobią to szybko, obniżka będzie znacząca. Mandat zapłacony w ciągu jednego dnia wyniesie tylko 72 zł — informował dyrektor ZKM.

A co ze strefą płatnego parkowania?

Aktualnie opłata za pierwszą godzinę postoju wynosi 1,90 zł, a cena po proponowanej zmianie ma być równa 2,20 zł.

Dla porównania ceny w innych miastach to np. 3,90 zł w Olsztynie, 4 zł w Łodzi, 5,50 zł w Gdańsku i 3 zł w Bydgoszczy.

Dodatkowo wszyscy będą mogli skorzystać z abonamentu dotyczącego danej strefy. To specjalne ułatwienie dla osób, które na co dzień dojeżdżają w to samo miejsce, w którym regularnie odstawiają swoje auto.

Co dadzą te zmiany?

— Jeżeli wejdą w życie w tej wersji, szacujemy, że mogą dać wzrost przychodów o około 1,2 mln złotych — odpowiada Bartnik.

Reszta z brakujących 2 milionów złotych będzie musiała zostać pokryta z budżetu.



Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB