Niedziela, 14 sierpnia 2022. imieniny: Alfreda, Maksymiliana, Selmy

Ich dom zniszczył pożar. Teraz proszą o pomoc

2022-03-05 14:56:24 (ost. akt: 2022-03-05 14:58:16)

Autor zdjęcia: archiwum prywatne

Pani Żaklina i jej 10-letni syn są ofiarami pożaru, który miał miejsce na przełomie stycznia i lutego w Elblągu. W jedną noc stracili dach nad głową. Miasto ruszyło z pomocą, ale warunki, w których musi dziś mieszkać dwuosobowa rodzina, są bardzo trudne.

Najpierw wywaliło korki, później zaczął się palić jeden z kontaktów. Chciałam jakoś ugasić ogień, ale zanim się obejrzałam, paliło się już pół pokoju. Z mieszkania wybiegliśmy w piżamach i kapciach — nie zdążyliśmy nic ze sobą zabrać, a o powrocie nie było mowy, bo ogień szybko się rozprzestrzeniał, a przez dym nie dawało się oddychać. Nasi sąsiedzi również ledwo uszli z życiem — udało im się jakoś zejść po schodach i wyciągnęliśmy ich tak naprawdę w ostatniej chwili — opowiadała nam pani Żaklina.

Do pożaru w domu przy ul. Suwalskiej w Elblągu, w którym mieszkała razem z synem, doszło w nocy z 31 stycznia na 1 lutego. To nie pierwsza tragedia, z którą musi zmagać się zarówno pani Żaklina, jak i jej syn. Ona wychowywała się w domu dziecka, on stracił ojca, kiedy miał zaledwie 1,5 roku.

— Po opuszczeniu domu dziecka nie miałam dużo — dlatego po śmierci taty Alana przez lata wyjeżdżałam za granicę ciężko pracować, by zarobić na mieszkanie, w którym oboje czulibyśmy się bezpiecznie. Wreszcie dwa lata temu udało nam się znaleźć dom na naszą kieszeń, a dwa miesiące temu skończyliśmy remont łazienki, ale nie nacieszyliśmy się długo nowym wnętrzem — przyznaje elblążanka.
Najpierw pani Żaklina wraz z synem przebywała w domu dla matek z małoletnimi dziećmi i kobiet w ciąży przy ul. Nowodworskiej w Elblągu. Rodzinie przydzielono wkrótce lokal zastępczy w owianym złą sławą hotelowcu przy ul. Związku Jaszczurczego.

— Sama musiałam wychowywać się w patologii i wiem, jak ciężko jest się później z niej wydostać. Powiem szczerze, że bardzo mi przykro, że musimy zamieszkać w takiej okolicy. Nie dość, że mój syn już tyle przeżył, to jeszcze teraz będzie musiał wychowywać się w takim środowisku. Nie chodzi już o samo wnętrze, bo jakoś byśmy się w końcu urządzili. Te dwa pokoje, które nam przyznano, są co prawda puste, ale zorganizowaliśmy już jakieś łóżka i meble — brakuje jeszcze sprzętów typu pralka czy lodówka. Łazienka jest wspólna dla całego bloku, co trochę mnie przeraża. Podobnie jak całe sąsiedztwo — wyrażała swoje obawy w rozmowie z nami pani Żaklina.

A rzeczniczka prasowa prezydenta Elbląga informowała:
— Sytuacja pani Żakliny i jej syna — poszkodowanych w pożarze — jest nam doskonale znana. Niezwłocznie po tragedii rodzina została objęta pomocą. Służby pana prezydenta są w stałym kontakcie i na bieżąco reagują na zgłaszane potrzeby zainteresowanej.
I wyjaśniała: — Rodzinie przyznany został lokal zastępczy przy ul. Związku Jaszczurczego składający się z dwóch pokoi i aneksu kuchennego z bieżącą zimną wodą. Łazienka z prysznicem z ciepłą wodą znajduje się poza lokalem. Jest to mieszkanie tymczasowe. Niestety w zasobie nie mamy tego typu lokali o lepszym standardzie. Pani Żaklina przyjęła to mieszkanie. Umowa będzie zawarta z dniem 1 marca.

Z prośbą o interwencję zgłosiła się do nas pani Joanna — elblążanka, która od samego początku wspiera panią Żaklinę.
— Warunki, w których muszą mieszkać, są tragiczne. Nocami nie mogą spać, wciąż kręcą się tam osoby pod wpływem alkoholu — zdarza się, że walą w ich drzwi, łapią za klamkę. W kranach nie ma kurków, w drzwiach wejściowych jest kilkucentymetrowa szczelina, przez którą słychać każdy hałas. To nie są warunki dla matki z 10-letnim dzieckiem — nie wyobrażam sobie, jak ma dalej wyglądać ich życie w tym miejscu — poinformowała nas pani Joanna.

Kobieta apeluje do mieszkańców i mieszkanek Elbląga: — Może wy sami, lub ktoś z waszych znajomych, macie możliwość wynajęcia Żaklinie i jej synkowi chociaż pokoju? Za lokal w hotelowcu płacą kilkaset złotych, może w tej cenie uda im się znaleźć coś lepszego? Rodzinie zależy też na tym, by mógł zamieszkać z nimi ich piesek, chłopiec i jego mama bardzo za nim tęsknią.

— Błagam, pomóżcie nam znaleźć dach nad głową w takich warunkach, byśmy oboje z synem czuli się bezpieczni — prosi pani Żaklina.
Wszelkie oferty pomocy i informacje na temat możliwości wynajmu pokoju lub mieszkania pokrzywdzonym w pożarze możecie wysyłać na gazeta@dziennikelblaski.pl. Wszystkie wiadomości zostaną przekazane pani Żaklinie.


Komentarze (2) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Komentarze dostępne tylko dla zalogowanych użytkowników. Zaloguj się.

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Szok #3094478 | 78.88.*.* 6 mar 2022 16:04

    Przepiękna i silna kobieta!

    odpowiedz na ten komentarz

  2. Agnieszka 70 #3094468 | 5.173.*.* 6 mar 2022 13:44

    Hmmmm Mieszkają tam inne osoby, które są w takiej sytuacji. I się nie zgadzam co opisuje ta Pani. A czy pochwaliła się Pani, że jest zainteresowany program NASZ NOWY DOM. Zrzutka trwa. A syn Pani zawsze przychodzi wieczorem. Więc troszeczkę BĄDŹCIE CZUJNI

    odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (2)