Poniedziałek, 28 listopada 2022. imieniny: Jakuba, Stefana, Romy

Jerzy Wcisła: Ukraina ma prawo się bronić [ZDJĘCIA]

2022-05-10 15:40:12 (ost. akt: 2022-05-11 13:00:00)

Autor zdjęcia: archiwum prywatne

Jerzy Wcisła po powrocie z ogarniętej wojną Ukrainy przedstawił postulaty wypracowane wspólnie z przedstawicielami innych krajów. Poinformował również o groźbach, które są kierowane pod jego adresem, za to, że wspiera Ukrainę.

Wojna jest jednak czymś niezwykłym w naszym życiu. Miałem przez wiele lat nadzieję, że będę tym pierwszym pokoleniem, które jej nie doświadczy. Dziś tego przekonania już nie mam. Wyjazd do Ukrainy tylko wzmocnił moje obawy — powiedział Jerzy Wcisła podczas konferencji prasowej.

Są dwie Ukrainy


I opowiedział o obrazie wojny, który zastał. Zdaniem Wcisły są dwie Ukrainy:

— W części zachodniej nie widzieliśmy wojny ani zniszczeń. Nie widzieliśmy też ludzi. Praktycznie wszyscy siedzą w domach. Nie jeżdżą samochody. Na stacjach nie ma informacji, przez jakie miejsce się przejeżdża. Na drogach nie ma tablic informacyjnych — trudno się zorientować, gdzie się jest. Na polach nie ma rolników. Nie widziałem żadnego ciągnika na polu. To ogromne zagrożenie dla świata, jeśli Ukraińcy nie wyjdą do pracy. A nie zrobią tego, bo ziemia jest zaminowana. W samym Kijowie jest mnóstwo zasieków, okopów, ogrodzeń, za którymi siedzą żołnierze — zobrazował.

— Druga część Ukrainy to ta zniszczona. Byliśmy w Buczy i Borodiance. W Buczy zrobiono popis mordu i gwałtu, a w Borodiance strzelnicę. Stała się poligonem ćwiczebnym dla rosyjskich wyrzutni rakietowych i samolotów. Zupełnie bez żadnego strategicznego celu. Celowano w wieżowce i zniszczono to miasto — opowiedział o swoich spostrzeżeniach.

I zauważył: — Gdy stałem przed budynkami, w których brakowało ścian, gdy widziałem przez okna meble, jeszcze rozłożone kanapy, leki, których ktoś nie zdążył zabrać — to zastanawiałem się, co ci ludzie zawinili i jak się czuli. Nie myślałem, że dożyję takich czasów. Wychowałem się obok Stutthof. Zwiedziłem niemal wszystkie obozy koncentracyjne w Europie. W Stutthof jest taki napis: „Los nasz dla was przestrogą ma być – nie legendą”. Odnoszę wrażenie, że to przypomnienie okrucieństwa II wojny światowej jest nam naprawdę potrzebne.

Zjednoczeni dla Ukrainy



Senator Jerzy Wcisła spędził dwa dni w Kijowie i jego okolicach. Pojechał do Ukrainy na zaproszenie Rady Najwyższej Ukrainy, aby zapoznać się z obecną sytuacją na miejscu. Wraz z politykami z innych krajów senator utworzył globalną sieć parlamentarną Zjednoczeni dla Ukrainy. Dziś tworzy ją 18 parlamentarzystów z 9 krajów: Austrii, Belgii, Estonii, Irlandii, Litwy, Kanady, Polski, Rumunii i Włoch. Zaangażowanie tych państw w pomoc dla Ukrainy jest bardzo różne.

— Niektórzy przedstawiciele wstydzą się za swoje rządy i wracają do swoich krajów z ogromnym przekonaniem, że muszą natychmiast coś zrobić, aby pomóc Ukrainie — powiedział senator.

Jerzy Wcisła przyznał, że nie ma poczucia wstydu w tej sprawie, ale wskazuje na rzeczy, które polski rząd powinien poprawić.

— Istotą wyjazdu nie było jedynie doświadczenie okrucieństwa wojny. Spotkaliśmy się tam z mieszkańcami, przedstawicielami władz i organizacji — poinformował senator.

Odbyto 9 takich spotkań, podczas których wypracowano wspólne stanowisko. Zawiera ono między innymi wezwanie rządów do natychmiastowego zwiększenia dostaw broni.

Ukraina potrzebuje broni


— To Rosja napadła na Ukrainę, która musi się bronić. Samolot jest w tym momencie bronią defensywną, a nie ofensywną. Musimy dać im samoloty, czołgi, wyrzutnie samolotowe, drony, samochody, aby mogli bronić się na odległość, a nie tylko w bezpośrednim kontakcie. Bez tego nie wygrają. Ukraińcy są zdeterminowani — chcą walczyć — tłumaczy polityk.

Zdaniem Jerzego Wcisły ukraińscy politycy wskazują na to, że jeśli Ukraina się nie obroni, rosyjscy żołnierze pojawią się w Gruzji, Czeczenii, Polsce, Litwie, w krajach nadbałtyckich.

Kolejnym wypracowanym postulatem jest utworzenie Międzynarodowego Trybunału do spraw zbrodni wojennych Rosji.

— Jeśli dziś nie stać świata na to, aby wyrzucać Rosję z wszelkich organizacji międzynarodowych, to trzeba utworzyć Międzynarodowy Trybunał, do którego przystąpią te państwa, które są na to gotowe — mówił Wcisła.

Zwiększenie sankcji wobec Rosji i ich bezwzględne przestrzeganie to kolejny wspólnie wypracowany punkt.

— Nie można robić żadnych furtek. Wojny już się zdarzały. Nie było prądu, paliwa, a ludzie przeżyli. Nie musimy mieć rosyjskiej ropy ani gazu, ale musimy zdławić Rosję, aby była niezdolna do podjęcia jakiejkolwiek agresji — argumentował.

Nadanie statusu kandydata i rozpoczęcie ścieżki akcesyjnej do UE dla Ukrainy to kolejny postulat, o którym opowiedział polityk PO.

— Aby Rosji nigdy więcej nie zamarzył się imperialny Związek Radziecki, trzeba wyciągnąć Ukrainę spod strefy Putina. Można to zrobić tylko w jeden sposób — Ukraina musi być europejska — wskazywał.

— Na prośbę Ukraińców będę prosił nasz rząd, aby Polska włączyła się w dzieło odminowywania Ukrainy. Miny są wszędzie — nawet w pralkach i zabawkach. Proces usuwania min będzie trwał 5-7 lat. Założeniem jest, aby każdy kraj wziął pod swoją opiekę określony obszar. Uważam, że Polska powinna się przyłączyć. Ukraina nie wróci do normalności, jeśli nie zostanie rozminowana — zapowiedział Wcisła.

Ukraińcy proszą też o sprzęt ochrony biologicznej i chemicznej.

— Wiem, że taka broń jest zakazana, ale Rosjanie już mówią, że jej użyją. Ukraińcy kompletnie nie są przystosowani do obrony przed taką bronią — wytłumaczył senator.

Jerzy Wcisła zauważył również, że na mocy obowiązujących w Polsce przepisów osoby, które posiadają zarówno obywatelstwo polskie, jak i ukraińskie, wstępując do ukraińskiej armii, stają się przestępcami i grozi im bezwzględne więzienie. Senator poinformował o przygotowanym projekcie ustawy zakładającą abolicję w tej kwestii.

Groźby


Podczas konferencji prasowej Jerzy Wcisła poinformował też o groźbach kierowanych pod jego adresem. Mowa o e-mailach, które zostały wysłane na skrzynkę senatora.

14 kwietnia poinformowano, że w biurze jest podłożona bomba: „W waszym biurze jest bomba. Wybuchnie… Ukraińcom pomagają, a Polaka prześladują dzień w dzień… zginiecie za to” — brzmiała wiadomość.


25 kwietnia przyszła wiadomość o treści: „Pomagasz UPA, za to *** zginiesz”.


3 maja kolejny mail: „Wspierasz nazistów… pod flagą żółto-niebieską… Strzelę ci w tył głowy…”.


— Omówione działania, które będę pogłębiał, powodują, że jestem identyfikowany jako przyjaciel Ukrainy. Nie boję się tych gróźb, chociaż mam rodzinę i nie jestem bezwzględnym bohaterem — zakończył Jerzy Wcisła.