Reklama

Agnieszka Banaś - najpopularniejszy trener dzieci i młodzieży

06/02/2013 17:52

Jej dobrze zapowiadającą się karierę sportową przerwała kontuzja. Nie zrezygnowała jednak z kajakarstwa. Agnieszka Banaś pracuje z dziećmi i młodzieżą od 15 lat. Z równie dobrymi efektami.

Zaangażowanie, doświadczenie i wiedzę 33-letniej Agnieszki Banaś docenili Czytelnicy Dziennika Elbląskiego, którzy przyznali jej tytuł najpopularniejszego trenera dzieci i młodzieży w Elblągu. Patronat nad tym głosowaniem objął Urząd Miejski w Elblągu, który ufundował dla zwycięzcy sprzęt audo. Agnieszka Banaś na co dzień pracuje z młodymi kajakarzami Olimpii Elbląg. Z laureatką plebiscytu rozmawia Karolina Krajewska.

— Czy spodziewała się Pani takiego wyróżnienia? 

— Nie. Od 15 lat pracuję z dziećmi. Podczas głosowania dzwonili do mnie obecni i byli zawodnicy, nawet ci, którzy teraz są zagranicą. Interesowali się tym, jak przebiega głosowanie, śledzili wyniki. W plebiscyt zaangażowali się rodzina, znajomi. Bardzo mnie to cieszyło.

— Jak zaczęła się Pani przygoda z kajakarstwem?

— Zaczęłam trenować kajakarstwo mając 10 lat. Startowałam w mistrzostwach Polski, zdobywałam medale...

Czytaj także: Łukasz Wójcik: 

Moim idolem jest Arturo Gatti

— Dlaczego w tak młodym wieku, mając 18 lat, została Pani trenerką?

— Zaczęło się od kontuzji, to jest od złamanego obojczyka. Dla sportowca jest to najgorsza rzecz jaka może się zdarzyć. Stało się to podczas treningu. Graliśmy w unihokeja i zderzyłam się barkiem z innym zawodnikiem. Miałam dwa miesiące przerwy w trenowaniu. Gdy wróciłam, to trudno mi było nadrobić zaległości. Zaproponowano mi pracę w klubie. Z początku pomagałam innym trenerom. Później, na początek, zajmowałam się tylko pracą z dziećmi. Stopniowo awansowałam, trenowałam młodzież, a następnie zostałam głównym trenerem koordynatorem w klubie.

— Spodobało się Pani bycie trenerem?

— Bardzo lubię współpracować z dziećmi i z młodzieżą. Doskonale się rozumiemy. Ale uważam, że trener nie może być delikatny. Mówią o mnie, że jestem ostra.

— Ale to przekłada się na wyniki zawodników?

— Tak. Na przykład 18-letni Wojciech Załuski ma szansę reprezentować nasz kraj na igrzyskach olimpijskich w Rio de Janeiro. Od trzech lat jest w kadrze narodowej, co roku zdobywa mistrzostwo Polski. Mamy nadzieję utrzymać go w wysokiej formie przez najbliższe cztery lata.

— W trenowaniu kajakarstwa pewnie są jakieś techniki, które trzeba opanować, by dobrze pływać i zdobywać medale.

— Jeśli chodzi o samo pływanie na kajaku, to technika jest bardzo trudna. Tego uczy się latami. Przez cały czas poprawiam i juniorów i seniorów. Dodam, że jeszcze się taki nie zdarzył, który nie wypadłby z kajaka do wody. Trudno jest pływać kajakiem sportowym, jest on wąski i bardzo wywrotny.

— Jak wyglądają treningi kajakarzy Olimpii?

— Trenujemy na przystani kajakowej przy ul. Radomskiej. Mamy tu do dyspozycji basenik wiosłowy, dużą siłownię, świetlicę, salę gimnastyczną, dwa hangary. Na kajakach pływamy tak długo, dopóki rzeka Elbląg nie zamarznie. Zimą nastawiamy się na wzmocnienie siły, dużo biegamy, pływamy na krytej pływalni. Ważna jest siła i wytrzymałość. A wiosną, gdy już zaczynamy schodzić na wodę, to co wytrenowaliśmy zimą przekładamy na pociągnięcia wiosłem w wodzie.

— Co daje Pani pływanie kajakiem? 

— Ogromną satysfakcję i radość.

— Oprócz tego, że jest Pani trenerem kajakarstwa, to jeszcze pracuje jako kierownik elbląskiego oddziału PTTK.

— Tak, mam dużo pracy. To jest szczególnie trudne dla kobiety mającej małe dzieci. Z jednej pracy jadę do drugiej.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama