"Bądź ostrożny. W Elblągu na karetkę czeka się 40 minut! Dlaczego? Zapytaj wojewodę". Banery z takim hasłem pojawiły się w dwóch miejscach, przy wjeździe do Elbląga. Jak przekonują ich twórcy, Stowarzyszenie Młodych Demokratów, to negatywny efekt likwidacji elbląskiej dyspozytorni medycznej.
Kilka miesięcy temu jej zadania przejęła Wojewódzka Stacja Pogotowia ratunkowego w Olsztynie. To teraz jedyna dyspozytornia na Warmii i Mazurach. Stowarzyszenie jeszcze przed likwidacją elbląskiej dyspozytorni wskazywało na negatywne skutki decyzji wojewody. Ich zdanie podzieliło ponad trzy tysiące. Tyle bowiem osób podpisało się pod protestem w tej sprawie. To jednak nic nie dało. Ostatecznie w sierpniu, dyspozytornia z Elbląga, podzieliła los innych tego typu placówek w województwie warmińsko-mazurskim. Od tego czasu dzwoniąc pod numer alarmowy łączymy się z Olsztynem. Przeciwnicy centralnego systemu powiadamiania, twierdzą że czarny scenariusz się sprawdza.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!