Reklama

Była bita, prześladowana i poniżana. Dzisiaj pomaga innym

21/02/2011 13:57

— Początkowo jego chorobliwe sceny zazdrości odbierałam jako dowody miłości. Niestety to był początek piekła, z którego na szczęście udało mi się w końcu wyrwać — zwierza się elblążanka Paulina. 
Była bita, prześladowana i poniżana przez swojego partnera, który także próbował odebrać jej ich wspólne dziecko. Dziś jako mediator pomaga innym.





Paulina ma 36 lat. Kiedyś była fotomodelką, startowała w wyborach Miss Ziemi Elbląskiej. Nie było mężczyzny, który nie zwróciłby na nią uwagi. Pech chciał, że się zakochała się w nieodpowiedniej osobie.

 Niewłaściwe zachowania swojego partnera początkowo odbierała jako dowody miłości. Później za każdym razem go tłumaczyła i wybaczała. 




— Śledził mnie, podsłuchiwał, obserwował przez lornetkę siedząc na drzewie, kontrolował na każdym kroku, sprawdzał mnie nawet w pracy — wylicza. — Po kolejnym naszym rozstaniu, naszedł mnie w mieszkaniu, które wynajmowałam. Jakimś cudem miał klucze, mimo, że wcześniej mu je odebrałam. Wypytywał gdzie byłam, co robiłam, wyzywał, krzyczał i zaczął mnie bić. Wpadł w szał. Zakneblował mi usta, myślałam, że mnie zabije. Cudem udało mi się wyrwać, wybiec z mieszkania i uciec do rodziców. Przybiegł za mną, ale tam już została wezwana policja. Został zatrzymany.




Paulina zdecydowała się opowiedzieć o tym, co działo się w tzw. czterech ścianach jej domowego zacisza, bo zainspirowała ją do tego ogólnopolska akcja Tydzień Pomocy Ofiarom Przestępstw. 

— Gdy zaczynałam swoją "walkę" byłam zupełnie sama. Miałam duże zaufanie do policji i wymiaru sprawiedliwości. Naiwnie myślałam, że sprawa jest prosta, jestem pokrzywdzona, wszyscy mnie od razu zrozumieją, pomogą — wspomina. 
Była pobita, o mało nie straciła życia. Miała obdukcję, dowody na policji, same mocne argumenty. Prawda okazała się bolesna. Rozmowy na policji i w sądzie nie były łatwe. 

— Czułam się jak natręt, który wymyśla i opowiada niestworzone rzeczy o niewinnym człowieku — wspomina.

Jej partner też zawzięcie walczył przed sądem i prawie udało mu się tam udowodnić, że to Ona była w tym związku zła i go prowokowała. 
— Nie mogłam w to uwierzyć — mówi, dodając jednocześnie, że jej historia po wielu trudnych "bojach" zakończyła się happy endem. Partner został skazany za pobicie, kradzież i groźby karalne kierowane pod jej adresem, a Ona odzyskała prawo do dziecka, które także próbował jej odebrać. Udowodniła sobie i innym, że jest silna i potrafi walczyć, ale jak przyznaje w odpowiedniej chwili spotkała na swojej drodze ludzi, którzy ją wsparli i pomogli.

Trafiła do Centrum Mediacji i Aktywizacji Społecznej przy ul. Stefczyka w Elblągu. Postanowiła, że to czego się nauczyła wykorzysta po to by pomagać innym. Została mediatorem. Specjalizuje się w sprawach rodzinnych.
— Opowiedziałam swoją historie, bo chcę, żeby inni wiedzieli, gdzie szukać wsparcia i pomocy.

Marta Hajkowicz

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama