Reklama

Cheerleaderki z Cadmansa trenują przed mistrzostwami Polski

01/02/2013 15:57



Piramidy, pompony i mecze piłkarskie – z tym kojarzy się cheerleaderka. Elbląskie drużyny Cheerleaders Cadmans i Mini Cheerleaders Cadmans przełamują ten stereotyp. Obalają go ciężką pracą. Robią to po to, żeby każdy mógł dojrzeć w tym sporcie piękno tańca i muzyki.



— Ludzie cheerleading kojarzą z jednym, z pomponami — mówi Patrycja Wieczorek, trenerka i choreografka dwóch elbląskich drużyn - Cheerleaders Cadmans i Mini Cheerleaders Cadmans. — W tym sporcie nie do końca jednak o to chodzi. Taniec musi być profesjonalny, a układ precyzyjny. Dobra cheerleaderka musi być dobra praktycznie w każdym stylu tańca. Nie każdy o tym wie, nierzadko zdarzają się też takie osoby, które w ogóle nie wiedzą, że coś takiego istnieje. 
Cheerleading najpopularniejszy jest w USA, ale w samej tylko Polsce istnieje ok. 70. zespołów cheerleaders. 




— Od wielu lat prowadzone są dyskusje, czy cheerleading to taniec, czy raczej sport — dodaje trenerka. — Znajdziemy w nim trochę tego i tego. Sport dlatego, że wykonujemy elementy półakrobatyczne, a taniec, bo zawiera też kroki taneczne. 
Zespół Mini Cheerleaders Cadmans będzie reprezentował Elbląg na Mistrzostwach Polski w Cheerleadingu. Dziewczynki wystąpią w kategorii Pom Dance – Junior Młodszy. 
— To będzie pierwszy tak poważny występ naszych małych kobietek — wyznaje Patrycja Wieczorek. — Do tej pory startowały tylko w zawodach regionalnych. Teraz wystąpią przed szeroką widownią i zmierzą się z najlepszymi zespołami z całej Polski. 
Konkurencja na mistrzostwach Polski jest ogromna. Dziewczynki zmierzą się z drużynami z wielkich miast, takich jak: Warszawa, Gdańsk, czy Kraków. Mimo tego nie odczuwają tremy. Do zawodów przygotowują się od roku i uważają, że mają wielkie szanse stanąć na podium.
— Jestem podekscytowana, że jadę na te zawody — mówi 9-letnia Oliwia — Czekałam na to bardzo długo i zawsze o tym marzyłam. Myślę, że damy sobie radę. 

Pom dance to jedna z czterech dywizji cheerleadingu. Jej głównym założeniem jest to, żeby zrobić ogromne show. Choreografia ma poruszać. Cheerleaderki mają rozbawić widownię. Całość musi być podparta obowiązkowymi elementami, czyli wyskokami, piruetami i wymachami.

— W tym roku pokażemy coś naprawdę niezwykłego — przekonuje choreografka. — Jeżeli chodzi o grupę młodszą, to będzie troszeczkę dancehallu, czyli czegoś takiego szybszego i wesołego. Ze względu na to, że są to dzieci, będzie też trochę zabawy. Małe cheerleaderki muszą trzymać się tego, że są takie słodkie, malutkie i zabawne. Na pewno przekonamy do siebie sędziów. 
Seniorki mogą pokazać swoją kobiecość. Zaprezentować się w nieco odważniejszym układzie choreograficznym niż juniorki.

— Pokażemy coś zupełnie innego niż w tamtym roku — mówi Paulina Rutkowska — Nie możemy zdradzić szczegółów, ale mamy nadzieję, że to, co zaprezentujemy, spodoba się nie tylko jurorom, ale i publiczności.




Cheerleaderki z Cadmansa w ubiegłym roku na mistrzostwach Polski w Jerzycach, zajęły II miejsce. Teraz planują powtórzyć swój sukces.

— To nie będzie mój pierwszy występ w mistrzostwach Polski w cheerleadingu — mówi Dagmara Prochera. — W tamtym roku zostałyśmy wicemistrzyniami. Mamy nadzieję, że w tym roku też uda nam się zajść tak daleko albo pójdzie nam jeszcze lepiej. 


Jednak zanim cheerleaderki przystąpią do eliminacji, muszą przejść rundę kwalifikacyjną.

— Official practice, czyli runda 1 jest obowiązkowa — wyjaśnia Patrycja Wieczorek. — Wprowadzono ją po to, żeby jeszcze przed zawodami móc się sprawdzić. Coś zmienić, coś poprawić. Tak, żeby już na tym właściwym pokazie wypaść jak najlepiej. 
Mistrzostwa Polski w Cheerleadingu odbywają się na najwyższym poziomie. Jurorami są tancerze z różnych krajów. W ubiegłorocznym konkursie sędziowali goście np. z Chicago i Japonii. 
— Pamiętam, że w tamtym roku musiałyśmy zmieniać kroki tuż przed samym finałem — dodaje Wieczorek. — Takie sytuacje też się zdarzają. Niekiedy ktoś się zapomni, czy się pomyli i cała choreografia może stać się w sekundę niezgodna z przepisami. Wtedy mamy 5 minut, żeby to zmienić. Czasami jest to bardzo trudne. Wszystkiemu towarzyszą wielkie emocje. 

— Mamy wiele pomysłów jeśli chodzi o układy — mówi trenerka. — Inspiracje czerpiemy z pokazów, które odbyły się na przestrzeni lat. Na ich podstawie budujemy nowe choreografie. Zawsze staramy się też być na bieżąco jeśli chodzi o modę. Z drugiej strony chcemy zaskakiwać. Jeśli chodzi o młodszą grupę, to staram się, żeby układ był też w miarę prosty. Ograniczam ilość trudnych kroków. 
Treningi odbywają się 2 razy w tygodniu. Dziewczyny podczas zajęć gimnastykują się, rozciągają i biegają.
— Liczba skoków dla dziewczynek jest o wiele mniejsza niż w kategorii senior — dodaje trenerka. — Tak jest ze wszystkim: z wymachami, piruetami i szpagatami. Pojawiają się też ograniczenia jeżeli chodzi o strój i charakter występu. 
Pierwszym na świecie cheerleaderem był mężczyzna. To od niego wszystko się zaczęło. W elbląskich grupach, niestety, nie ma chłopców. Jak twierdzi Wieczorek, są same wspaniałe dziewczyny. 

mp

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama