Reklama

"Dałby prestiż, a nie smród". Wipasz rezygnuje z milionowej inwestycji

07/08/2015 11:00

W Krośnie jednak nie powstanie Instytut Badań i Innowacji, który miał się zająć doskonaleniem chowu prosiąt i kurcząt. Firma Wipasz zrezygnowała z planów jego budowy. Przedsięwzięcie miało kosztować około 16 ml zł.

Przeciwnicy budowy w Krośnie, pod Pasłękiem instytutu, który miał się zająć doskonaleniem chowu prosiąt i drobiu triumfują: Wipasz wycofał się z wartego ok. 16 mln zł przedsięwzięcia.


— Instytut dałby prestiż dla Pasłęka, a nie smród. Życzę dla obywateli Pasłęka jak najlepiej, ale z takim podejściem do inwestycji miasto nie będzie się rozwijało — napisał, między innymi, w liście do burmistrza Pasłęka prezes Wipaszu Józef Wiśniewski.


List dotarł do burmistrza Wiesława Śniecikowskiego w dniu, w którym zaplanowana była debata publiczna związana z projektem planu zagospodarowania przestrzennego okolic Krosna i Sakówka. Przypominamy, że decyzję o jego sporządzeniu podjęli radni poprzedniej kadencji, właśnie na wniosek Wipaszu. Niektórzy uczestnicy debaty jakby nie dowierzali, że decyzja firmy o zaniechaniu budowy instytutu jest ostateczna i ponownie dzielili się swoimi obawami związanymi z niepożądanym - według nich - sąsiedztwem.

Tam gdzie prowadzona jest hodowla, jest też gnojowica, a jej smród może odstraszyć klientów pobliskiego pola golfowego — argumentowali przeciwnicy powstania instytutu. Nie zabrakło też wypowiedzi zwolenników tego przedsięwzięcia, głównie okolicznych rolników. Według nich gmina Pasłęk to typowo rolnicze tereny, więc działalność związana z hodowlą prosiąt i drobiu jest tu jak najbardziej na miejscu. Tym bardziej, że instytut nie miał być fermą wielkoprzemysłową, a miejscem szkoleń. 


We współpracy z Uniwersytetem Warmińsko-Mazurskim, firma Wipasz chciała praktycznie uczyć studentów, jak żywić prosięta, żeby polska świnia nie przegrywała ze świnią z zachodu. Instytut miał też być otwarty dla wszystkich, którzy teraz prowadzą swoje gospodarstwa "na wyczucie", korzystając głównie z wiedzy przekazanej im przez rodziców. 


— Firma Wipasz nigdy nie działała na szkodę kogokolwiek. Instytut to projekt prestiżowy dla polskiego rolnictwa, a nie biznesowy. Polski hodowca potrzebuje takiego wzorca, żeby móc uczyć się, jak być konkurencyjnym, bo obecnie 35 proc. mięsa wieprzowego pochodzi z importu — podkreślił w swoim liście Józef Wiśniewski.

Wiesław Śniecikowski nie ukrywa, że był zwolennikiem budowy instytutu w Krośnie.

— Ta inwestycja miała mieć charakter ponadlokalny. Wpłynęłaby ona na rozwój nie tylko pasłęckiego rolnictwa, ale całej Polski — jest przekonany burmistrz.

Burmistrz przyznaje, że był bardzo zaskoczony i zasmucony, gdy przeczytał list od prezesa Wipaszu.


— Od razy do niego zadzwoniłem i przekonywałem go do zmiany decyzji. Niestety, usłyszałem, że jego decyzja jest ostateczna... — mówi Wiesław Śniecikowski.

Oczywiście procedura tworzenia planu dla Krosna i Sakówka nie została przerwana. Jego uchwaleniem (bądź nie) radni zajmą się podczas wrześniowej sesji.
gog

Czytaj także: Będzie śmierdziało gnojowicą

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama