Reklama

Dwa kangury na S7. Jeden zginął pod kołami, drugi zamarzł

26/02/2014 14:02



Jeden zginął pod kołami samochodu ciężarowego, drugi prawdopodobnie zamarzł na polu. Dwa kangury, które były atrakcją podelbląskiego kompleksu rekreacyjnego, uciekły z klatki, gdy ktoś we wtorek wieczorem chciał je... ukraść. Sprawcy nie przewidzieli, że mogą mieć problemy z opanowaniem zwierząt.



O kangurze, który we wtorek wieczorem pojawił się na obwodnicy Elbląga, poinformował policję kierowca.

— Proszę pana, ja wiem, że to jest śmieszne, ale chcę powiedzieć coś poważnego. Po siódemce biega kangur — mężczyzna tymi słowami zwrócił się do oficera dyżurnego elbląskiej policji.


Jak się okazało, to nie był dowcip. Na miejsce wysłano patrol drogówki. Kiedy policjanci dojechali na miejsce, kangur już nie żył. Zginął pod kołami samochodu ciężarowego. Martwego zwierzaka z drogi zabrał pracownik pobliskiego kompleksu rekreacyjnego.


— Okazało się, że dwa kangury uciekły z tego kompleksu. Doszło do tego prawdopodobnie podczas próby ich kradzieży. Sprawcy dostali się na teren kompleksu, przecięli siatkę ogrodzenia, ale nie przewidzieli, że mogą mieć problem z opanowaniem tych zwierząt — mówi Jakub Sawicki z zespołu prasowego Komendy Miejskiej Policji w Elblągu.



W ten sposób kangury wydostały się na wolność. Niestety, oba zwierzęta nie przeżyły nocy. Tego drugiego znaleziono w środę rano na polu niedaleko kompleksu rekreacyjnego. Prawdopodobnie zamarzł.

AKT

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama