Reklama

Dwunastoletni Marcin z uśmiechem znosi przeciwności losu

22/02/2013 14:40




Marcin Makowski ma 12 lat. Z ciężką chorobą zmaga się od urodzenia. Cierpi nie tylko na czterokończynowe spastyczne mózgowe porażenie dziecięce, czyli najcięższą formę porażenia, ale i na padaczkę. Za nim więc lata rehabilitacji. Chłopiec jednak do tej pory nie potrafi chodzić i siedzieć. Jego rodzice nie ustają jednak w walce o to, aby zapewnić mu normalne życie. Ostatnio wspomogła ich elbląska Fundacja Dlaczego Pomagam.




Chłopiec uczęszcza do drugiej klasy specjalnej szkoły podstawowej w Elblągu. Dojeżdża tam codziennie z Gronowa Elbląskiego, gdzie mieszka wspólnie z rodzicami. Wraca około 16. Te kursy organizują mu władze gminne.

— To dla nas duża pomoc — mówi Anna Makowska, mama Marcina. — Fakt, że to prawie cały dzień poza domem. Jednak nie narzekamy, jesteśmy bardzo zadowoleni z tego, że syn chodzi do szkoły. Całkiem nieźle sobie tam radzi, a dodatkowo to dla niego wielka frajda. Syn bardzo lubi przebywać wśród ludzi, więc cieszą go te wyjazdy. W ogóle jest bardzo pogodnym i radosnym dzieckiem.


Chłopiec oprócz obowiązków w szkole, ma jeszcze inne. Cały czas znajduje się pod opieką lekarską. Dwa razy w tygodniu ma rehabilitację. To niestety jest o wiele za mało na jego potrzeby. 

— Szansą na lepszy rozwój syna są intensywne rehabilitacje oraz wyjazdy na turnusy rehabilitacyjne kilka razy do roku — twierdzą Anna i Wojtek, rodzice chłopca.
To jednak sporo kosztuje, a ich po prostu na to nie stać. Tym bardziej, że wydatków jest o wiele więcej. Teraz zbierają na nowy wózek dla Marcina. Dzięki elbląskiej fundacji, brakuje im już tylko kilkuset złotych na jego zakup.




W ubiegły piątek Fundacja Dlaczego Pomagam zorganizowała w Elblągu charytatywny bal karnawałowy dla dzieci. Maluchy wspólnie z rodzicami bawiły się w elbląskim Ratuszu Staromiejskim. Było radośnie i kolorowo, przede wszystkim jednak była to zabawa w szczytnym celu. Cały dochód z imprezy przeznaczono na zakup wózka inwalidzkiego dla Marcina. 

— Jesteśmy bardzo wdzięczni za to wsparcie, za to, że po raz kolejny trafiliśmy na ludzi dobrej woli — dodaje pani Ania. — Nie ukrywam, że każda pomoc jest nam potrzebna. Cieszymy się, że już praktycznie nie musimy się martwić o zakup wózka. Kolejny sprzęt, o który będziemy się starali, to podnośnik. Wierzę, że i to się uda.


Rodzina Makowskich boryka się z wieloma problemami. Z ciężką chorobą walczy nie tylko Marcin. Prawie dziewięć lat temu u pani Ani zdiagnozowano stwardnienie rozsiane. Mimo tych dramatycznych doświadczeń nie ubolewają nad swoim losem. Gdy kilka lat temu po raz pierwszy spotkaliśmy się z nimi, pani Ania opowiedziała nam o tym, jak zareagowała na chorobę dziecka.

— Najgorszy był ten pierwszy moment, kiedy dowiadujemy się, że jest chore. Teraz nie wyobrażam sobie, jak to jest mieć zdrowe dziecko. Nie jestem superbohaterem. Przecież każde dziecko kocha się tak samo — mówiła.


Przez lata nic się nie zmieniło. Tę rodzinę nadal cementuje miłość, a pogody ducha można im tylko zazdrościć. 

— Każdy z czymś się w życiu zmaga. Nie ma sensu siedzieć i płakać. To nic nie zmieni. Staramy się z uśmiechem znosić przeciwności losu. Oczywiście czasami czuję się gorzej. Ale wtedy idę "poleżeć" do szpitala i wracam z nowymi siłami — dodaje mama chłopca. 
Najważniejszy jest zawsze Marcin. To o jego przyszłość martwią się rodzice. Naszym marzeniem jest, aby nasze dziecko było na tyle sprawne, by mieć kiedyś grono przyjaciół i żeby nigdy nie schodził mu uśmiech z buzi, mówią.
naj

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama