— My nie negujemy drogi, jeżeli to jest dobre dla miasta. Nie martwię o odszkodowanie, bo każdy działkowiec je wywalczy, ale obawiamy się, że podczas budowy drogi zniszczą nam wodociąg — mówiła Stanisława Skuratko. — Jeżeli nie będziemy mieli wody, to ogrody nie będą mogły istnieć.
Wczoraj (3.03) spotkali się Stanisława Skuratko, prezes Rodzinnych Ogrodów Działkowych im. Żwirki i Wigury oraz Roman Kochanowski, prezes Stowarzyszenia Elbląskie Zatorze. Spotkali się po to, by ustalić czego chce każda ze stron: działkowcy i mieszkańcy Zatorza.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!