Reklama

Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych. Zapomniane święto?

28/02/2011 18:43



Żołnierze antykomunistycznego podziemia, których dzień pamięci po raz pierwszy obchodzimy 1 marca, są nadal w znacznej części nieznani. W żadnym z elbląskich liceów ogólnokształcących nie zaplanowano na jutro okolicznościowych lekcji, czy akademii, przypominających postaci tych bohaterów walki o wolną Polskę.



Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych to nowe święto, które przyjął Sejm 3 lutego tego roku. Obchody ustalono na 1 marca. 
1 marca 1951 roku wykonano wyroki śmierci na siedmiu członkach IV Komendy Zrzeszenia "Wolność i Niezawisłość", ostatniego ogólnopolskiego koordynatora walki o wolną Polskę z narzuconym krajowi komunistycznym reżimem. Zamordowano ich dokładnie tak samo jak 11 lat wcześniej polskich oficerów w Katyniu - strzałem w tył głowy.



Zadzwoniliśmy do elbląskich liceów ogólnokształcących, by dowiedzieć się, czy nauczyciele historii przewidują z okazji święta jakieś specjalne lekcje, akademie, czy spotkania. Okazało się, że w żadnym z liceów, do których udało nam się dodzwonić (a były to wszystkie, poza IV LO) nie planuje się żadnych, nawet najskromniejszych uroczystości. I nic dziwnego, gdyż spora część nauczycieli historii o tym, że 1 marca jest dniem upamiętniającym żołnierzy antykomunistycznego podziemia dowiedziała się od nas.


— Niczego nie organizujemy. Nic nie słyszałam o takim święcie — mówi jedna z nauczycielek historii z II Liceum Ogólnokształcącego. 
W III LO również nie będzie dzisiaj żadnego akcentu upamiętniającego żołnierzy wyklętych.
— Nie pomyśleliśmy o tym, opracowując kalendarz szkolnych uroczystości — stwierdza jeden z nauczycieli historii.
 W Trójce, podobnie jak w innych szkołach średnich, o powojennych dziejach Polski, w tym o antykomunistycznym podziemiu, uczy się w ostatniej klasie. Tak jest też i w V Liceum Ogólnokształcącym.
— To jest program klasy III — mówi Dariusz Łoziński, nauczyciel historii w V LO.
 Uczniowie I Liceum Ogólnokształcącego część dzisiejszego dnia spędzą natomiast w kinie, dokąd wybierają się na film "Czarny Czwartek".



W Elblągu i jego najbliższych okolicach nie było w latach 1945-48 praktycznie żadnej antykomunistycznej partyzantki. Zdaniem Lecha Słodownika, historyka i znawcy dziejów miasta i regionu, raczej się tutaj ukrywano przed komunistyczną władzą niż z nią zbrojnie walczono. Aktywna, dokąd mogła działać, była natomiast legalna opozycja polityczna - przede wszystkim Polskie Stronnictwo Ludowe.
Choć większych oddziałów partyzanckich na ziemi elbląskiej nie było, nie znaczy to jednak, by nie było ich wcale.
W okolicach Susza i Sztumu działali na przykład żołnierze słynnego "Łupaszki" - majora Zygmunta Szendzielarza, dowódcy 5. Wileńskiej Brygady Armii Krajowej, który został zabity 8 lutego 1951 roku w więzieniu na Mokotowie.
 Dotąd nie jest znane miejsce pochowania "Łupaszki", podobnie jak wielu innych żołnierzy wyklętych, np. płk. Aleksandra Krzyżanowskiego "Wilka" i gen. Leopolda Okulickiego, ostatniego dowódcy AK.
Zarówno Krzyżanowski, jak i Okulicki mają swoje ulice w Elblągu.
— Ciekawe, czy ludzie przy nich mieszkający mają jakąś wiedzę na temat tych postaci — pyta Lech Słodownik. 
Historyk jest pesymistą w tej kwestii.
— Świadomość historyczna jest u nas, niestety, dość niska — mówi. — Ciągle obowiązuje też zasada, żeby za dużo nie powiedzieć, bo można się komuś narazić — kończy Lech Słodownik.


Witold Chrzanowski

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama