Reklama

Elbląski port nie kupił stoczni, bo "są inne dobre tereny"

07/02/2013 12:51



Skorzystaliśmy z prawa pierwokupu elbląskiej stoczni rzecznej. Dlaczego jest to dla nas takie ważne? Bo jest tu infrastruktura, na którą nie musimy ponosić dużych nakładów — twierdził dwa tygodnie temu podczas konferencji prasowej Arkadiusz Zgliński, dyrektor Portu Morskiego w Elblągu. Teraz okazało się, że właścicielem stoczni jest... inwestor z Gdańska.



Dlaczego Port Morski w Elblągu nie stał się właścicielem stoczni?
— Są inne dobre tereny, które w przyszłości będziemy chcieli kupić, ale do tego będziemy potrzebowali wsparcia miasta — wyjaśnia szef portu.


Dzisiaj, podkreśla Arkadiusz Zgliński, z uwagi na duże zadłużenie Elbląga, port nie chce narażać miasta na dodatkowe koszty.


Zakup stoczni rzecznej miał być doskonałym biznesem dla samorządu, a przede wszystkim dla elbląskiego portu. Kupnem tego terenu był zainteresowany inwestor z Gdańska, ale pod koniec 2012 r. port skorzystał z prawa pierwokupu tej nieruchomości. I to za stosunkowo niewielkie pieniądze. Wartość stoczni została oszacowana na około 1,5 mln zł.

— Jest tu infrastruktura, na którą nie musimy ponosić dużych nakładów — podkreślał Zgliński podczas konferencji prasowej, która odbyła się dwa tygodnie temu. — Ponadto w promieniu 150 km od elbląskiego portu nie ma żadnego miejsca, żadnej małej stoczni rzecznej przystosowanej do obsługi, remontu, zabezpieczenia technicznego jednostek. Dlatego zakupiliśmy ten teren pod tym kątem.

Aby port nie działał tylko w charakterze przeładunkowo-załadunkowym, ale również posiadał niezbędne zaplecze do obsługi jednostek armatorskich. 
Dyrektor portu podkreślał, że cena nie jest wysoka, szczególnie biorąc pod uwagę, że jest tam gotowa infrastruktura hydrotechniczna: gotowe nadbrzeża, utwardzone place, magazyny, warsztaty, pomieszczenia socjalno-biurowe...
— Oraz co najważniejsze, a czego nie ma w naszym regionie, slip do wyciągania jednostek — wyliczał Zgliński.




Po tych zapowiedziach okazało się, że miasto wycofało się z kupna tej nieruchomości. Port jest spółką miejską, więc dyrektor musiał mieć zgodę władz Elbląga na zakup tego terenu.

— Muszę sprostować: to nie miasto się wycofało, a wycofał się właściciel — wyjaśnia prezydent miasta Grzegorz Nowaczyk. — Ale o szczegółach tej transakcji proszę rozmawiać z dyrektorem portu, bo miasto w tym nie uczestniczyło. Jedynie na etapie rozmów, negocjacji z właścicielkami stoczni, przygotowywaliśmy wspólnie ze skarbnikiem pewne zapisy, które pozwoliły portowi wziąć kredyt na tę inwestycję. 


Z pytaniem dlaczego umowa kupna nie została sfinalizowana zwróciliśmy się więc do Arkadiusza Zglińskiego.

— Wniosek o wycofanie sprzedaży stoczni złożyli jej właściciele — wyjaśnia dyrektor portu. — Mogliśmy wprawdzie dochodzić swoich praw przed sądem, ale to było dość ryzykowne.


Jak udało nam się nieoficjalnie dowiedzieć, port po prostu w terminie nie zapłacił za zakupioną nieruchomość.

— Wstrzymaliśmy kredyt, ponieważ stan urządzeń stoczniowych nie jest zbyt dobry, co wymagałoby dużych nakładów finansowych — kontynuuje Zgliński.


Od 4 lutego właścicielem stoczni jest spółka Weko z Gdańska.

— Siedzibę mamy w Gdańsku, ale od 12 lat działamy na terenie Elbląga — precyzuje prezes spółki Andrzej Kobylarz. — Wszystkie urządzenia w porcie są sprawne, wymagają jedynie przeglądu technicznego. Wraz z rozpoczęciem sezonu żeglugowego planujemy zatrudnienie kilkunastu osób — dodaje.

rm

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama