Reklama

Jerzy Ciepliński: 

Nie jestem cudotwórcą

02/06/2012 14:29

Nie jestem cudotwórcą. Na pewno będziemy solidnie pracowali. Wiem, że część zawodniczek będzie wykonywała swoją pracę solidnie, bo to już pokazały. Czy to wystarczy, żeby już wygrywać? Tego nie wiem, bo nie poznałem jeszcze ich warsztatu — mówi Jerzy Ciepliński, od miesiąca trener piłkarek ręcznych Startu Elbląg.

Piłkarki ręczne Startu Elbląg we wtorek spotkały się na ostatnim treningu przed wakacyjną przerwą. Dla Jerzego Cieplińskiego, nowego szkoleniowca elbląskiego zespołu, maj był czasem, w którym miał okazję bliżej przyjrzeć się zawodniczkom.

— Jak bardzo dał Pan w kość dziewczynom podczas tych pierwszych treningów?

— To jest źle sformułowane pytanie. Nie chodziło o to, żebym dał dziewczynom w kość, ale żebym poznał ich możliwości i od strony fizycznej, i od strony techniczno-taktycznej. Nie bardzo się to udało. Na 21 osób, które funkcjonowały w tym zespole, 11 jest kontuzjowanych. Zawodniczki są po poważnych operacjach kolan, barków… To jest ewenement, nie spodziewałem się takiej sytuacji. Dzisiaj nie warto dochodzić przyczyn takiego stanu rzeczy. Zawodniczki mają teraz miesięczne urlopy. Przygotowania do nowego sezonu rozpoczniemy na początku lipca.

— Ma Pan listę nowych zawodniczek, które widziałby Pan w zespole?
— Między moimi marzeniami, a realnymi możliwości jest duża różnica. Widziałbym tutaj wiele ciekawych zawodniczek. Ich przyjście zależy od wielu czynników. W profesjonalnych klubach kadrowe sprawy wyjaśnia się w styczniu-lutym. Dzisiaj jest o wiele za późno. Ale będziemy szukali do ostatniej chwili zawodniczek w kraju oraz za granicą, aby zbudować skład, który osiągnie jak najlepszy wynik sportowy.

— Wspominał Pan, że przydałaby się bramkarka?
— Tak, ale nie tylko bramkarka. Także jedna-dwie zawodniczki rozgrywające oraz jedna obrotowa, bo Anna Szott odchodzi z zespołu, po tym jak nie przedłużyła kontraktu i na tej pozycji mamy wakat.

— Anna Szott to jedyna zawodniczka, która podziękowała za współpracę?
— Na dzisiaj, tak. Być może klub także zrezygnuje z jednej-dwóch osób, które nie wnosiły nic wielkiego do zespołu i w rywalizacji sportowej wypadały słabiej.

— Po tych pierwszych treningach widzi Pan potencjał w zespole?
— Więcej będę mógł powiedzieć po okresie przygotowawczym. Teraz, ze względu na te kontuzje, trudno coś więcej stwierdzić. Trzeba poznać możliwości zawodniczek i przede wszystkich ich umiejętności, a to mi się na razie nie udało.

— Jak będą wyglądały przygotowania?
— W pierwszym 10-dniowym okresie będziemy trenowali w Elblągu. Później mamy zaplanowane krótkie, 12-dniowe zgrupowanie w Zakopanem, gdzie będziemy pracowali głównie nad motoryką, będziemy tworzyli bazę wytrzymałości, siły. Po zgrupowaniu wracamy do Elbląga. Kolejne zgrupowanie w Cetniewie będzie trwało 5-6 dni. Weźmiemy także udział w turnieju w Elblągu oraz rozegramy do czasu rozpoczęcia ligi ok. 12-14 towarzyskich meczów.

— Był Pan zaskoczony finiszem kobiecej superligi?
— Nie… Spodziewałem się zwycięstwa Vistalu Łączpol Gdynia… Wiem ile pracy włożyłem w zespół z Gdyni. Skład tej drużyny, po moim odejściu, pozostał taki sam, został mocno wzmocniony Karoliną Siódmiak, która też ma wiele wspólnego z AZS, klubem gdzie również pracowałem. Przy tym wysokim poziomie wytrenowania zawodniczek wiedziałem, że są w stanie sięgnąć po mistrzostwo Polski. Oczywiście, to jest sport, wystarczyłaby jedna bramka, i zespół z Gdyni nie zdobyłby mistrzowskiego tytułu. Cieszę się z jego sukcesu, a zorientowani w temacie ludzie wiedzą, że tam też jest część mojej pracy.

— W Elblągu można nawiązać do takich sukcesów?
— Bardzo wiele zależy od profesjonalnego podejścia wielu osób. Nie tylko zawodniczek.

— Wielu kibiców może teraz myśleć sobie tak: „trener Ciepliński pracował w Vistalu, ten zespół zdobył mistrza, tylko czekać aż powtórzy ten wynik ze Startem”
— Trener Ciepliński nie jest cudotwórcą. Na pewno będziemy solidnie pracowali. Wiem, że część zawodniczek będzie wykonywała swoją pracę solidnie, bo to już pokazały. Czy to wystarczy, żeby już wygrywać? Tego nie wiem. Nie miałem jeszcze możliwości, by od wewnątrz sprawdzić warsztat zawodniczek.
Rozmawiał Arkadiusz Kolpert.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama